Przez kilka dni żaden z Jeźdźców mnie nie odwiedził. Po tych kilku dniach niespodziewanie pojawia się ten, którego najmniej się spodziewałam.

„Waśń!" zaskakuje mnie widok jego osoby na moim parapecie.

„Hej." wita się ze mną jakby nigdy nic Waśń „Mogę?" wskazuje na mój pokój.

„Proszę…" zapraszam go po chwili zastanowienia.

Waśń wchodzi przez okno do mojego pokoju i rozgląda się w koło.

„Wojna?" pyta mnie

„Nie ma go i nie wiem czy dzisiaj przyjdzie." odpowiadam mu sucho „Jaki tym razem masz cel wizyty?"

„Chciałem Cię przeprosić za moje ostatnie zachowanie."

Patrzę na niego zaskoczona ale po chwili przypominam sobie, że Wojna miał z nim rozmawiać.

„Nie rób czegoś do czego zmusza Cię Wojna." odpowiadam mu i siadam przy biurku.

„Uważasz, że Wojna mnie do tego zmusił?" widzę, że Waśń jest zaskoczony „Ja bym określił to raczej przekonaniem mnie."

„Przekonaniem?"

„Mimo tego, że nie byłem dla Ciebie miły to w pewnym sensie mnie broniłaś przed Wojną. Dlatego też stwierdziłem, że nie możesz być taka zła."

„Nie wiem czy nazwałabym to bronieniem ale domyślam się Twojej troski o niego."

„Jest w końcu moim bratem."

„Wiem. Usiądź." wskazuję mu ręką miejsce na kanapie „Zaproponowałabym Ci coś ale wiem, że Wy nie jecie ani nie pijecie."

Waśń siada na kanapie i ściąga ze swojej twarzy maskę. Nawet nie spodziewałam się takiej twarzy u niego. Jego twarz ma ostre rysy, jest gładki na twarzy a jego oczy przestają się nagle świecić i pojawiają się żółtawe tęczówki jak u kota. Patrzę na niego z wytrzeszczonymi oczami nie wiedząc co powiedzieć. Wygląda bardziej ludzko niż się spodziewałam.

„Chyba się nie gniewasz, że ściągnąłem maskę?" Waśń łapie moje zdziwienie.

„Nie ale…" chwilę się waham „Nie spodziewałam się, że jesteś aż tak podobny do człowieka z twarzy."

„Przecież Wojna też jest podobny do człowieka a jest moim bratem." Waśń jest lekko zaskoczony.

„No tak ale Ty masz normalne oczy przez co wyglądasz na bardziej ludzkiego niż Wojna."

„Czyli Wojna nie pokazał Ci się nigdy w innej postaci?"

„W innej postaci?"

„Bez swoich mrożących krew w żyłach oczu."

„Nawet nie wiedziałam, że tak może… To znaczy, ja wcale nie uważam, że ma takie oczy. Po prostu są mało ludzkie…" uśmiecham się lekko na wspomnienie jego oczu.

„Wiem, że pytałem o to ostatnio ale teraz inaczej sprecyzuję pytanie: czujesz coś do Wojny?"

„Co?" rumienię się „Ja… Ja…" nie potrafię się wysłowić „Ja go bardzo lubię…"

„Ok, rozumiem." Waśń uśmiecha się podejrzanie.

„Nie powiesz mu, co nie?" pytam zaniepokojona Waśń wiedząc, że zna prawdę.

„Nie wiem czemu miałbym mu nie mówić." odpowiada mi lekko „Ale spokojnie, nie powiem mu. Uważam, że sam powinien to od Ciebie usłyszeć."

Milczę na odpowiedź Waśni, który patrzy na mnie z lekkim uśmiechem. W tym momencie wygląda bardzo przystojnie: typowy łamacz serc. Łapię się na tym, że moje serce lekko zadrżało jak spojrzałam w jego oczy i potrząsam nerwowo głową.

„Coś nie tak?" pyta mnie Jeździec.

„Nie wiesz może czy Wojna dzisiaj przyjedzie?" pytam go szybko zmieniając temat.

„Trudno mi odpowiedzieć." odpowiada mi „Jak wyjeżdżałem to był w domu."

„Rozumiem…" spuszczam głowę by znowu nie spojrzeć mu w oczy.

Waśń chwilę siedzi w milczeniu a po chwili zmienia swoje kocie oczy na błyszczące oczy Jeźdźca, zakłada na twarz maskę i wstaje z kanapy. Podchodzi do mnie powoli i kładzie mi rękę na ramieniu.

„Jak nie dzisiaj to na pewno na dniach przyjedzie." mówi do mnie łagodnie „Tak łatwo się go nie pozbędziesz." Waśń lekko się śmieje i wychodzi przez okno podobnie jak wszedł.