Po przeleżeniu większości dnia w łóżku z Wojną w końcu zabieram się za sprzątanie. Jeździec próbuje mi trochę pomóc ale co chwilę rozprasza go jakaś moja rzecz. W końcu bierze w ręce mój album ze zdjęciami i pyta:

„A co to takiego?"

„Album ze zdjęciami." odpowiadam mu zbierając pranie.

„Album z czym?"

„Ze zdjęciami. To takie obrazy. Zresztą zobacz."

Wojna otwiera album i ogląda parę zdjęć w milczeniu. W końcu pyta:

„To Ty jako dziecko?"

„Tak. W tym albumie jest okres do 13 roku życia. W kolejnym jest do ukończenia szkoły. Aktualne zdjęcia mam w innym miejscu."

„Mogę je wszystkie zobaczyć?"

„Jasne. Przyniosę Ci ostatni album."

Wychodzę do przedpokoju i wyciągam z szuflady album z moimi ostatnimi zdjęciami. Gdy wchodzę z nim w ręku Wojna siedzi na kanapie i dokładnie studiuje moje zdjęcia z okresu dziecięcego. Podchodząc do niego biorę z półki album ze zdjęciami do ukończenia szkoły i oba kładę obok niego na kanapie.

„Gdybyś czegoś potrzebował to będę kuchnię sprzątać." mówię mu i zostawiam go ze zdjęciami.

Gdy kończę sprzątanie kuchni zaglądam do pokoju i widzę, że Wojna przegląda ostatni album. Siadam obok niego i widzę zdjęcia z wesela mojej kuzynki.

„To niesamowite, że wy ludzie utrwalacie takie momenty." mówi Wojna nie odrywając wzroku od albumu.

„Jesteśmy dosyć sentymentalni." odpowiadam mu z uśmiechem.

„Dużo jest tutaj obrazów, na których różne kobiety mają białe sukienki. Co to za okazja?"

„To śluby i wesela. Tradycyjnie kobieta zakłada na ślub białą suknię."

„Czemu akurat białą?"

„Ma ona oznaczać niewinność i dziewictwo ale wierz mi, że żadna z nich z tych zdjęć, dziewicą nie była w dniu ślubu."

„To dlaczego ją zakłada?"

„Bo taka jest tradycja."

„Ty też założysz białą suknię?"

„Jeśli się znajdzie taki, który będzie chciał wziąć ze mną ślub to pewnie tak."

„Już mu zazdroszczę." Wojna zamyka album i patrzy na mnie.

„Zazdrościsz mu? Czego?" pytam zaskoczona.

„Życia z Tobą."

Rumienię się na jego słowa i nie wiem co mam odpowiedzieć. Wojna odkłada album, przybliża się do mnie i pochyla się do moich ust. Zanim jednak mnie całuje rozlega się dzwonek do drzwi. Wojna od razu odsuwa się ode mnie na co ja reaguję westchnięciem. Dzwonek rozlega się ponownie.

„Idę już!" krzyczę do drzwi „Mógłbyś?" zwracam się do Wojny a on od razu rozumie, że ma się przemienić w człowieka.

Podchodzę do drzwi, otwieram je i widzę w nich swoją matkę.

„Agusia!" moja mama bierze mnie w ramiona przy okazji samej się zapraszając do środka.

„Cześć mamo." odpowiadam jej zamykając drzwi „Znowu nie zadzwoniłaś, że przyjdziesz." zwracam jej uwagę.

„Och, nie wiedziałam że będę w okolicy." moja mama mnie puszcza i przygląda mi się „Zresztą o tej porze zawsze jesteś w domu." moja mama śmiało przechodzi przez przedpokój.

„Tak mamo ale tym razem mam gościa." podkreślam jej ostatnie słowo, chwytając ją za rękę i zatrzymując przed pokojem zanim zobaczy Wojnę.

„Nie zabawię długo." mama wyrywa delikatnie swoją rękę i przybliża się do mnie „Czy to chłopak?"

„Mamo, proszę…" zaczynam jęczeć błagalnie.

„Czyli chłopak." mama przyklaskuje sobie i znowu próbuje wejść do pokoju ale ja ponownie ją zatrzymuję.

„Jak Ci powiem, że to chłopak to odpuścisz i sobie pójdziesz?" pytam ją kolejny raz błagalnie.

„A co wstydzisz się swojej matki?" mama patrzy na mnie groźnie.

„Nie mamo ale…" zaczynam się tłumaczyć ale przerywa mi Wojna.

„Aga, spokojnie." Wojna wchodzi w postaci człowieka do przedpokoju „Chętnie poznam Twoją matkę."

Widzę po minie mojej mamy, że jest zaskoczona ale i zauroczona ludzką postacią Wojny. Od razu do niego podchodzi, przedstawia się i wchodzi z nim do pokoju mówiąc mu jaka to jest szczęśliwa, że może go poznać. Nie pozostaje mi więc nic innego jak odpuścić i wejść za nimi.

„Chcesz kawy, mamo?" pytam ją.

„Tak, kochanie." odpowiada mi i dalej opowiada Wojnie, że ja zawsze mało chętnie przedstawiam jej swoich znajomych.

„Tomek, Tobie jeszcze raz to samo?" pytam Wojnę by zachować pozory.

„Tak, poproszę." odpowiada mi od razu łapiąc o co chodzi.

Idę do kuchni i szykuję kawę i herbatę. Mam nadzieję, że herbata nie zaszkodzi Jeźdźcowi. Gdy wchodzę z napojami do pokoju, mama właśnie opowiada Wojnie o moim ostatnim chłopaku.

„Rany mamo, musisz teraz opowiadać o nim?" pytam ją.

„Kompletnie nie wiem o co Ci chodzi." odpowiada mi mama a ja po wzroku Wojny widzę, że chętnie się dowiaduje o mnie czegoś więcej.

„Mam nadzieję, że się spotykacie bo Agusia już wystarczająco długo była sama." dalej papla mama a ja mam ochotę zapaść się pod ziemię.

„Łączą nas pewne relacje ale nie wiem czy mogę o nich rozmawiać." Wojna odpowiada dyplomatycznie patrząc na mnie.

„Daj mu już spokój mamo." mówię do niej zanim otwiera ponownie usta „Lepiej opowiadaj co u Ciebie?"

Mama zaczyna nam opowiadać, że była niedaleko ponieważ spotkała się z koleżanką i jak chciała wracać to pomyślała, że mnie odwiedzi. Następnie opowiada jak zwykle o swojej pracy, o domu, o wielu codziennych rzeczach. Takie typowe wygadanie się co u niej jest normą. Gdy po godzinie wypija kawę zaczyna się zbierać do domu. Gdy żegna się ze mną w przedpokoju, szepcze mi jeszcze do ucha:

„Nie pozwól mu uciec. Jest przeuroczy."

Uśmiecham się tylko do niej myśląc o tym jakie ma szczęście, że tak naprawdę nie wie kim on jest naprawdę. Gdy zamykam za nią drzwi, Wojna patrzy na mnie z uśmiechem oparty o framugę drzwi do pokoju.

„Wydaje się miła." mówi mi.

„Przepraszam, że musiałeś przez to przejść. Ale jak już Ci mówiłam: moja mama przychodzi do mnie bez zapowiedzi."

„Nic nie szkodzi." odpowiada mi „W końcu Ty też poznałaś Waśń i Furię. To i ja mogę poznać Twoją mamę."

„Tylko, że ja nie musiałam udawać kogoś innego."

„To w tym momencie jest mało ważne. Najważniejsze jest to, że mogę z Tobą spędzić czas." Wojna podchodzi do mnie i mnie obejmuje w talii „A dla tego luksusu mógłbym udawać kogokolwiek." po czym całuje mnie w usta a ja już o nic więcej nie pytam.