Wieczór spędzam z Wojną oglądając film. Pomimo tego, że nigdy wcześniej nie oglądał telewizji to spędzam z nim bardzo miło czas. Leżymy razem pod kocem, ja jestem wtulona w niego a on tylko co chwilę mnie pyta o jakieś efekty specjalne. Podczas tego wieczoru po raz pierwszy zapominam, że jest Jeźdźcem Apokalipsy i naprawdę myślę o spędzaniu z nim w taki sposób każdego wieczoru przez wiele lat. Z takimi myślami zasypiam przy nim nie kończąc nawet oglądania filmu.
-.-
Budzi mnie Wojna. Otwieram leniwie oczy i widzę jego twarz. Po oczach widzę, że nie jest zadowolony. Przeciągam się i zauważam, że spałam na kanapie.
„Co się dzieje?" pytam go.
„Aga, wybacz mi." zaczyna „Wiem, że Ci powiedziałem, że mam teraz kilka najbliższych dni wolnych ale właśnie dostałem wezwanie i zaraz muszę znikać."
Na jego słowa od razu się budzę i siadam prosto patrząc na niego.
„Wezwanie? Czyli musisz iść do pracy?"
„Niestety tak. Nie chciałem Cię ot tak zostawić bez słowa dlatego Cię obudziłem chociaż tak pięknie spałaś."
„Moje spanie teraz nie jest ważne. Na długo?"
„Trudno mi odpowiedzieć ale obiecuję Ci, że wrócę jak najszybciej."
„Dobrze." robię się smutna „Wiem, że musisz iść…"
„Aga..." Wojna chwyta moją twarz w swoje dłonie „Wiedz, że ten wczorajszy dzień, który z Tobą spędziłem był najcudowniejszym dniem w moim życiu. Za nic na świecie tego nie oddam i na pewno wrócę."
„Będę czekać." odpowiadam mu z lekkim uśmiechem „Zawsze będę czekać."
Wojna całuje mnie w usta po czym szybko wychodzi z mojego domu. Czuję się tak jakby ktoś nagle wyrwał mi serce z piersi. Kładę się na kanapie i ponownie zasypiam.
-.-
Wracam do swoich codziennych obowiązków. Gdy mija weekend wracam do pracy i wszystko byłoby jak najbardziej normalne gdyby nie to, że gdy w połowie tygodnia wchodzę do pracy to widzę na swoim biurku bukiet pięknych kwiatów. Patrzę na niego zdziwiona i pytam koleżankę z biurka obok:
„To dla mnie?"
„Twoje imię było na karteczce." odpowiada mi koleżanka uśmiechając się do mnie „Nowy chłopak?"
Oglądam bukiet i widzę na nim karteczkę z napisem "Aga". Głębiej widzę małą kopertę. Sięgam po nią, otwieram ją i wyciągam z niej bilecik "Dla Najpiękniejszej, W.". Nie potrafię uwierzyć, że te kwiaty są od Wojny. Patrzę ponownie na swoją koleżankę i odpowiadam jej.
„Tak, są od nowego chłopaka."
„Ma chłopak gest." odpowiada mi koleżanka „Jakaś rocznica?"
„Właśnie nie wiem a podobno to my kobiety mamy lepszą głowę do takich okazji."
„Jest typem romantyka?"
„Właśnie nie. To bardzo nietypowe dla niego."
„A może coś przeskrobał?"
„Może." odpowiadam jej i zdaję sobie sprawę, że kwiaty mogą być zadośćuczynieniem za wezwanie.
Zadowolona siadam przy biurku i z zachwytem co jakiś czas przez cały dzień pracy rzucam okiem na kwiaty.
-.-
Gdy wchodzę do domu od razu widzę, że Wojna siedzi w moim pokoju. Delikatnie odkładam kwiaty, od razu do niego podchodzę i całuję go w usta. Czuję, że Wojna jest zaskoczony ale bardzo chętnie odwzajemnia mój pocałunek. Gdy odrywamy się od siebie, uśmiecha się do mnie i pyta:
„Jak tam Piękna?"
„Dzień zaczął się nijako ale jak zobaczyłam te kwiaty no i teraz Ciebie to aktualnie niczego więcej nie potrzebuję."
„Podobają Ci się kwiaty?"
„Są przepiękne ale wiesz… To takie nietypowe dla Ciebie."
„Nietypowe dla Jeźdźców. Masz jakieś plany na wieczór?"
„Nie a co?"
„Zabiorę Cię w pewne miejsce. Chcesz?"
„Jasne."
„To zjedz obiad i wyruszamy."
Chyba nigdy wcześniej nie szykowałam i nie jadłam tak szybko obiadu jak dzisiaj. Po obiedzie idę szybko się przebrać i wychodzę ostrożnie z Wojną przed dom. Wojna wprowadza mnie w krzaki i nagle widzę jego konia:
„Pożoga!" witam się zachwycona z koniem od razu głaszcząc go po głowie.
Pożoga parska przyjacielsko i nastawia tylko bardziej głowę do głaskania. Wojna przez chwilę patrzy jak gładzę jego konia, po czym pomaga mi usiąść na nim, sam siada za mną i wydaje rozkaz jazdy. Jedziemy dłuższy kawałek czasu ale gdy stajemy znajdujemy się w jakimś zalesionym punkcie widokowym. Patrzę z zachwytem na widok i widzę na dole zielone pola a przed sobą góry nad którymi świeci księżyc.
„Tutaj jest przepięknie." mówię do Wojny.
„Tak myślałem, że Ci się ten widok spodoba."
„Jak Ty znajdujesz takie miejsca?"
„Jak jeżdżę na wezwaniach. Te znalazłem przedwczoraj i od razu pomyślałem o Tobie."
„Naprawdę?"
„Jasne." Wojna obejmuje mnie i całuje mnie namiętnie.
Zakładam Wojnie ręce na szyję i odwzajemniam jego pocałunki. Przerywamy dopiero wtedy gdy Pożoga wciska swoją głowę między nas, domagając się pieszczot. Z uśmiechem odsuwamy się od siebie i ja zaczynam głaskać konia. Wojna natomiast rozgląda się w koło i widzę po jego minie, że coś usłyszał. Kładzie mi rękę na ramieniu każąc zaczekać i wchodzi między drzewa. Po chwili wychodzi z nich dużo spokojniejszy.
„To była tylko inna para." odpowiada mi na moje pytające spojrzenie.
„I w jaki sposób ich przegoniłeś?"
„Mam swojej sposoby." Wojna podchodzi do mnie i do swojego konia, głaszcze przez chwilę Pożogę i po chwili się do niego zwraca:
„Możesz nas na chwilę zostawić samych?"
Pożoga patrzy na niego rozumnym wzrokiem, odchodzi od nas i wchodzi między drzewa. Gdy koń znika z naszego pola widzenia, Wojna prowadzi mnie do drzewa, chwyta moje dłonie i patrząc mi w oczy mówi:
„Chciałem Cię spytać o jedną rzecz: czy uważasz, że nasze relacje można nazwać poważnymi?"
„Myślę, że tak. W końcu w sklepie nazwałeś mnie swoją kobietą." odpowiadam mu.
„To prawda i jakoś nawet nie mieliśmy okazji by o tym potem porozmawiać. Naprawdę uważam Cię za swoją kobietę ale czy chcesz być moją kobietą?"
„Jasne, że chcę." odpowiada mu z uśmiechem „Tylko czy to nie sprawi Ci kłopotów?"
„No i teraz zaczyna się ta nieprzyjemna część. Jeśli zdecydujemy się być razem to niestety musi to pozostać tajemnicą. Nikt nie może o tym wiedzieć: po pierwsze Rada Spopielonych nigdy nie wyrazi zgody na związek Jeźdźca z Człowiekiem a po drugie jeśli demony i anioły się dowiedzą, że jesteś mi bliska to będzie Ci grozić niewyobrażalne niebezpieczeństwo."
„Rozumiem." odpowiadam mu „A Twoje rodzeństwo?"
„Prawdę mówiąc nie do końca jeszcze zdecydowałem czy chcę im o tym powiedzieć."
„Myślisz, że zdołasz to przed nimi ukryć?"
„Będzie bardzo ciężko ale może będę próbował."
„Zrobisz jak uważasz a ja się dostosuję do Twojej decyzji. Chcę być z Tobą ale oczywiście zdaję sobie też sprawę z niebezpieczeństwa." odpowiadam mu z uśmiechem.
„Dziękuję." Wojna także się uśmiecha i głaszcze mnie po policzku „I jeszcze jedno."
„Tak?"
„Kocham Cię." wyznaje mi Wojna i całuje mnie krótko w usta.
„Ja Ciebie też Kocham." odpowiadam mu i też go całuję.
Chwilę się całujemy a następnie siadamy na trawie i patrzymy na krajobraz. Ja siedzę między nogami Wojny plecami oparta o niego a Wojna obejmuje mnie mocno ramionami. Dołącza nawet do nas Pożoga.
„Związek ze mną nie będzie łatwy." Wojna zwraca się do mnie „Nie będę mógł Ci poświęcić tyle czasu ile faktycznie bym chciał."
„Domyślam się." odpowiadam mu.
„Niektóre misje mogą trwać miesiące."
„Wiem o tym."
„Jesteś pewna, że chcesz być z kimś takim jak ja?"
„Wojna zrozum, że niczego bardziej nie pragnę niż związku z Tobą. Od samego początku zdawałam sobie sprawę z tego, że to nie będzie normalny związek ale kocham Cię i chcę z Tobą być."
„Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy."
„Chyba jednak wiem. Ale jeśli już poruszyłeś ten temat to jak to teraz będzie wyglądać?"
„Za dużo się nie zmieni. W miarę możliwości będę Cię odwiedzać. Wtedy pod postacią człowieka będziemy wychodzić albo po prostu będziemy siedzieć w domu. Nie będę mógł jednak być u Ciebie przez cały wolny czas bo muszę co jakiś czas pokazywać się w domu."
„A jeśli coś Ci się stanie na wezwaniu?"
„Nic mi się nie stanie. Jestem Jeźdźcem Apokalipsy. Mam niewyobrażalną moc."
„Ale co jeśli?"
„Tym sobie głowy nie zawracaj."
„Ale…"
„Aga, nic mi nie będzie. Mam tysiące lat i od tysięcy lat walczę z różnymi istotami."
„A co z Twoją ręką?"
„To całkiem inna historia."
Odpuszczam chociaż mam ochotę nadal drążyć temat. Przytulam się do niego i cieszę się, że łączy nas coś więcej niż tylko seks. Siedzimy jeszcze kawałek czasu na zalesionej polanie po czym wracamy do mnie do domu. W domu kładziemy się razem do łóżka i ja zapadam w sen w objęciach Wojny.
