Rano budzi mnie budzik. Otwieram oczy i uśmiecham się do Wojny.

„Cześć Kochanie." zwracam się do niego.

„Cześć Piękna." Wojna mi odpowiada z uśmiechem i całuje mnie w czubek głowy „Do pracy dzisiaj?"

„Niestety tak." przeciągam się „A Ty kiedy wracasz do domu?"

„Myślałem o dzisiejszy dniu. Teraz masz… dwa dni pracy, czyż nie?"

„Tak." odpowiadam mu i ubieram szlafrok.

„To wrócę za dwa dni. Będziesz miała wtedy wolne to spędzimy trochę czasu razem."

„Super."

„Chyba, że mnie wezwą. Umówmy się tak, że jeśli nie przyjadę w piątek wieczorem to jestem na wezwaniu i przyjadę w kolejny piątek, ok?"

„Dobrze." odpowiadam mu i idę się myć.

-.-

Wojna wychodzi razem ze mną. Całujemy się jeszcze przed wyjściem i każde z nas rozchodzi się w swoją stronę. Dzięki wyznaniu Wojny czwartek i piątek mija mi bardzo szybko i bardzo przyjemnie. Gdy wracam z pracy w piątek myślami jestem już przy Wojnie. Jestem na tyle zamyślona, że na chodniku wchodzę w kogoś.

„Och, przepraszam, nie zauważyłam." od razu przepraszam osobę, w którą weszłam i podnoszę głowę by spojrzeć na twarz.

Dostrzegam mężczyznę w wieku około trzydziestu lat. Jest wysoki, szczupły, ma czarne włosy do ramion, trójkątną twarz i zielonkawe oczy.

„Nic się nie stało." odpowiada mi z uśmiechem „Pani chyba tutaj na tej ulicy mieszka, prawda?"

„Tak…" odpowiadam ostrożnie.

„Och, nie jestem świrem." mężczyzna się śmieje „Przeprowadziłem się tutaj miesiąc temu i bardzo często Panią widzę w tygodniu przez okno mniej więcej o tej samej godzinie."

„Tak? To witam Pana bardzo serdecznie." odpowiadam mu czując lekką ulgę.

„Może mówmy sobie po imieniu? Adam jestem." podaje mi dłoń.

„Agnieszka." ściskam mu dłoń z uśmiechem „Jeszcze raz Cię przepraszam. Za bardzo się zamyśliłam."

„Nic nie szkodzi. Może się kiedyś umówimy na jakiegoś drinka?"

„Jeśli to będzie drink bez zobowiązań to jak najbardziej."

„Mężatka?"

„Mam po prostu chłopaka."

„Rozumiem. To może być bez zobowiązań. Wymieńmy się numerami."

Wymieniam się z Adamem numerami telefonów i wracam do domu. W domu zjadam obiad i wieczorem siadam przed telewizorem zastanawiając się czy Wojna dzisiaj przyjedzie. Koło godziny dwudziestej pierwszej słyszę pukanie do drzwi. Podchodzę do drzwi, otwieram je i widzę Wojnę w ludzkiej postaci.

„Hej Piękna." wita się ze mną i wręcza mi różę.

„Hej. Wejdź." wpuszczam go do środka i całuję go na powitanie „Już myślałam, że nie przyjedziesz."

„Udało mi się wyrwać z domu ale wiadomo, że zawsze mogę dostać wezwanie."

„Mam nadzieję, że dostaniesz je dopiero w poniedziałek."

„Ja też." Wojna przybiera swoją normalną postać „Stwierdziłem, że bezpieczniej będzie się pokazywać jako człowiek na progu Twojego domu niż jako Jeździec zakradać się do niego."

„To miłe." odpowiadam mu „Jak tam w domu?"

„Ze Śmiercią widziałem się tylko chwilę bo teraz on wyjechał a Waśni i Furii aktualnie mam dosyć."

„Dlaczego?"

„Postanowiłem tymczasowo nic nie mówić mojemu rodzeństwu o nas. Oni jednak zachowywali się tak jakby to przeczuwali. Bardzo często pytali mnie o Ciebie. Za często."

„W końcu to Twoja rodzina: wiedzą kiedy coś się dzieje."

„To prawda ale to nie ważne bo teraz jestem tu dla Ciebie."

„Cieszę się ale może dzisiaj wieczorem zostaniemy w domu?"

„Skoro chcesz to w porządku."

Spędzam z Wojną miły wieczór oglądając komedię romantyczną w telewizji a następnie się kochając. Gdy leżę naga na jego nagim torsie po stosunku czuję się najszczęśliwszą osobą na świecie. Wojna głaszcze mnie po włosach i nagle pyta:

„Kiedy wypada Ci okres w tym miesiącu?"

„A czemu pytasz?"

„Żeby Cię nie męczyć wtedy seksualnie. Już wystarczająco mam krwi na wezwaniach." Wojna się śmieje „To kiedy?"

„Wiesz, nie potrafię sobie teraz przypomnieć kiedy był ostatnio…" zastanawiam się „Jutro rano to sprawdzę, ok?"

„Ok." Wojna przytula mnie mocniej do siebie na co ja zasypiam.