Gdy na dworze jest już ciemno wychodzę z Wojną z domu, przechodzimy na tył domu i wchodzimy w krzaki. Dostrzegam w nich Pożogę, do której od razu podchodzę.

„Cześć koniku." witam się z nim „Mam coś dla Ciebie." wyciągam kostkę cukru i mu daję.

Pożoga od razu zjada z mojej ręki cukier, po czym przytula do mnie swój łeb. Wojna go przyjacielsko klepie po szyi i pomaga mi wsiąść na konia po czym sam siada za mną. Jedziemy jak zawsze obrzeżami by nikt nas nie zobaczył. Kiedy Pożoga się zatrzymuję orientuję się, że jesteśmy przed domkiem Wojny.

„Twój domek?" pytam go zaskoczona gdy pomaga mi zsiąść z konia.

„W środku jest niespodzianka." odpowiada mi uśmiechając się lekko.

Wojna bierze mnie za rękę i prowadzi do domku prowadząc jednocześnie Pożogę do stajni. Kiedy Pożoga zostaje w stajni Wojna podprowadza mnie pod drzwi i każe mi zamknąć oczy. Patrzę na niego trochę podejrzanie ale zamykam oczy z lekkim uśmiechem. Słyszę i czuję, że Wojna wprowadza mnie do środka i że kierujemy się do kuchni. Staję tuż za progiem i Jeździec pozwala mi otworzyć oczy. Gdy je otwieram jestem bardzo miło zaskoczona. To co widzę wygląda jak połączenie romantycznej kolacji z piknikiem. Są świece na stole ale do spożycia widzę kanapki i wino. Jestem mimo wszystko tym wszystkim oczarowana.

„Ty to przygotowałeś?" pytam go.

„Tak." odpowiada mi „Nie bardzo umiem gotować ale mam nadzieję, że to co przygotowałem Ci starczy. „

„To jest niesamowite. Nawet nie wiedziałam, że potrafisz coś takiego zrobić."

„Dowiedziałem się trochę o ludzkiej romantyczności i postanowiłem spróbować. Zresztą i sam powinienem się coraz bardziej przyzwyczajać do wspólnych posiłków."

„To bardzo miłe, dziękuję Ci Wojna." całuję go w policzek a Wojna zaprasza mnie do stołu.

Jemy kanapki i pijemy wino bez pośpiechu, śmiejąc się i żartując. Po wypiciu całej butelki wina Wojna postanawia mnie zabrać do mojego domu bym w swoim łóżku mogła się wyspać. Zgadzam się bo czuję jak moja głowa zrobiła się ciężka po tym całym alkoholu. Ledwo pamiętam też z tego powodu nasz powrót do mojego domu ale rejestruję to, że Wojna całuje mnie namiętnie na dobranoc a ja przy nim zasypiam bardzo szczęśliwa.

-.-

Nazajutrz od rana gdy tylko się budzę pomagam Wojnie w tworzeniu jego ludzkiej historii. Począwszy od nazwiska, imion rodziców a kończąc na wytłumaczeniu o braku portali społecznościowych. Muszę przyznać, że Wojna dosyć szybko wszystko zapamiętuje. Ja natomiast by pamiętać co dokładnie ustaliliśmy zapisuję wszystkie uzgodnione dane w zeszycie. Wojna już po tym jednym dniu zaczął wyglądać na przygotowanego na spotkanie się z moimi znajomymi ale ze względu na fakt, że była to niedziela Wojna musiał wracać do rodzinnego domu. Nie chciałam go też od razu rzucać na głęboką wodę dlatego też postanowiłam jeszcze odczekać tydzień by w kolejny weekend go odpytać. Wieczorem Wojna żegna się ze mną u mnie w domu całując mnie namiętnie a następnie wychodzi jako Tomek z mojego domu. Machamy sobie na pożegnanie a on znika za pierwszym, lepszym zakrętem.

-.-

We wtorek rano obudziły mnie potworne mdłości. Poleciałam z biegiem do łazienki by zwrócić do sedesu zawartość mojego żołądka. Gdy tylko skończyłam wymiotować zaczęłam się zastanawiać co mogłam takiego zjeść poprzedniego dnia, że tak mój organizm zareagował. I nagle zdaję sobie sprawę, że nie pamiętam kiedy ostatni raz byłam niedysponowana. Wracam szybko do pokoju i szukam swojego podręcznego kalendarza. Gdy go znajduję szybko go kartkuję i znajduję adnotację o niedyspozycji prawie dwa miesiące temu. Wtedy zdaję sobie sprawę, że nigdy nie pytałam Wojny o to czy Nefilim rozmnażają się podobnie jak ludzie i że nigdy przy stosunku z nim się nie zabezpieczyłam. Wzięłam głęboki oddech i postanowiłam przed pracą odwiedzić najpierw aptekę i zrobić test ciążowy by sprawdzić czy moje obawy się sprawdziły.

-.-

Podczas przerwy w pracy postanowiłam wykonać test ciążowy. Zamknęłam się w kabinie, nasiusiałam na test, położyłam go poza zasięgiem mojego wzroku i czekałam. Kiedy minęły zgodnie z instrukcją dwie minuty spojrzałam na test i niemal krzyknęłam: dwie kreski obwieszczały, że jestem w ciąży. Jestem w ciąży z Jeźdźcem Apokalipsy.