Resztę dnia w pracy spędziłam niezbyt wesoła. Moje koleżanki z pracy zauważyły moją zmianę humoru ale zwaliłam to na okres. Gdy wróciłam do domu i zjadłam obiad, zaczęłam myśleć o tej całej ciąży. Kompletnie nie wiedziałam w jaki sposób mam to powiedzieć Wojnie no i co w ogóle teraz będzie? Jak mamy ukryć nasz związek skoro ja pod sercem noszę dziecko Wojny? Jak szybko ktoś się dowie o jego istnieniu? Obwiniałam siebie za brak rozumu podczas seksu z Wojną. Przecież mogłam się domyślić, że pewnie rozmnaża się podobnie jak człowiek. Postanawiam do piątku znaleźć rozwiązanie ale Wojna przyjeżdża do mnie następnego dnia wieczorem. Akurat próbowałam posprzątać swój pokój kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi. Dostałam niezłego szoku gdy na progu zobaczyłam Wojnę w ludzkiej postaci z niezbyt szczęśliwą miną.
„Hej." wita się ze mną dosyć oschle „Mogę wejść?"
Wpuszczam go do środka bez słowa, Wojna całuje mnie krótko w usta i mówi:
„Musimy porozmawiać."
Jego ton głosu sprawił, że od razu moje myśli poleciały do dziecka, które mam w łonie. Staram się jednak zachować spokój i prowadzę go do pokoju. Tam Wojna chwyta moje dłonie i siada razem ze mną na kanapie.
„Czy jest coś o czym chciałabyś ze mną porozmawiać?" pyta mnie patrząc mi w oczy.
„Eeee…." zaczynam mało zgrabnie i się zastanawiam czy on już wie o moim stanie „Nie bardzo, a co?"
„Na pewno?" Wojna mnie lekko naciska.
„No cóż… Ja…" zaczynam ale nie mam pojęcia jak mam mu przekazać, że jestem w ciąży.
Wojna patrzy na mnie wyczekująco ale ja nie potrafię tym bardziej wydusić z siebie nic więcej. Spuszczam wzrok i patrzę na nasze złączone dłonie. Wojna nawet się nie poruszył tylko wciąż milczy wyczekująco.
„Nie wiem jak mam Ci to przekazać…" mówię mu w końcu „Myślałam, że do piątku coś wymyślę a Ty przyjechałeś dzisiaj i…"
„Po prostu mi powiedz." Wojna mi stanowczo przerywa.
„Jestem w ciąży." mówię mu po głębszym oddechu.
„Tak myślałem…" odpowiada mi Wojna na co ja patrzę na niego pytająco „Śmierć czuje nowego Nefilima. Czuje jego krew ale jeszcze nie doszedł do tego skąd się wziął."
„Śmierć?" pytam go zaskoczona.
„Tak. Jak wróciłem do domu to Śmierci nie było ale dzisiaj rano wrócił i mi powiedział, że wyczuwa krew Nefilim ale jest ona inna niż nasza."
„Krew Nefilim?"
„Śmierć jest z nas najstarszy. Jego zdolności są dużo bardziej zaawansowane niż nasze. Potrafi między innymi wyczuwać każdego z naszego rodu. Gdy tylko to usłyszałem to od razu pomyślałem o Tobie i o tym, że ten nowy Nefilim może być naszym dzieckiem."
„Ile czasu jemu zajmie dojście do prawdy?"
„Maksymalnie kilka tygodni."
„To mało czasu."
„A kiedy Ty się dowiedziałaś, że jesteś w ciąży?"
„Zaledwie wczoraj."
„Śmierć już to męczyło co najmniej tydzień ale był na wezwaniu i nie miałem jak z nim porozmawiać. Jak tylko się dowiedziałem to postanowiłem przyjechać."
„Co teraz zrobimy?"
„Nie wiem. To dosyć trudna sytuacja. Możemy po prostu się pozbyć tego dziecka."
„Nie! Czy Ty zwariowałeś? Nie usunę tego dziecka! Jestem katoliczką i nie mogę!"
„Ale możesz sypiać z Jeźdźcem?" pyta mnie ironicznie Wojna.
„Nie pozwolę go usunąć." odpowiadam mu patrząc na niego groźnie.
„Ok, zrozumiałem." uspokaja mnie Wojna „Jest to problem ale nie jest to jedynie Twój problem. Jestem tak samo winny jak i Ty."
„Nie potrzebuję Twojej łaski i litości." odsuwam od niego swoje dłonie i wstaję.
„To nie łaska ani litość." odpowiada mi Wojna też wstając „Aga, Kocham Cię i chcę z Tobą być. A to, że masz pod sercem moje dziecko niczego w tym nie zmienia."
„Sam określiłeś dziecko problemem."
„Bo to jest problem ale nie w takim sensie jak myślisz."
„A w jakim?"
„Kiedy Rada Spopielonych dowie się o tym dziecku wyda rozkaz zabicia i jego jak i Ciebie."
„Nie dowie się do dnia narodzin." trzeci głos przerywa nam rozmowę.
Ja i Wojna od razu obracamy się w stronę przedpokoju i widzę wysokiego, szczupłego mężczyznę z czarnymi włosami do ramion, w masce na twarzy innej niż miał Waśń. Przy pasie ma przypięte kosy. Rzucam okiem na Wojnę i widzę, że Jeździec zbladł na twarzy.
„Bracie, co Ty tu robisz?" pyta Wojna.
Śmierć podchodzi do nas bliżej i odpowiada ochrypniętym głosem:
„Przyszedłem zobaczyć bałagan, który narobiłeś." po czym obraca się do mnie i mówi „Jestem Śmierć, najstarszy Jeździec Apokalipsy i jednocześnie brat Wojny."
Sama robię się blada gdy dochodzą do mnie słowa Śmierci. Z powodu też maski nie widzę jego wyrazu twarzy przez co czuję dodatkowo strach.
„Ale jak tutaj trafiłeś?" pyta Wojna.
„Pojechałem za Tobą." odpowiada mu lekko „Gdy zobaczyłem Twoją reakcję na wieść o nowym Nefilim od razu wszystkie części układanki ułożyły mi się w głowie. Postanowiłem więc Cię śledzić."
„Długo tu jesteś?"
„Wystarczająco długo by dowiedzieć się dość sporo ale jeszcze nie wszystkiego. Jesteś Aga, tak?" pyta mnie.
„Tak…" odpowiadam mu cicho.
„Chcę to już mieć za sobą więc spytam wprost: kochasz Wojnę? Słyszałem, że on Ciebie kocha ale czy Ty jego też?"
„Bardzo go kocham." odpowiadam mu śmiało i kątem oka widzę, że Wojnie trochę wróciły kolory.
„A więc wracając do tematu..." zaczyna Śmierć „Rada Spopielonych nie dowie się o dziecku do czasu narodzin. Oni widzą narodzone istoty a nie spłodzone co daje nam mniej więcej osiem miesięcy na znalezienie rozwiązania z tej sytuacji."
„To już coś…" odpowiadam mu niezbyt pewnie.
„Ale sprawa nie jest taka prosta bo dziecko w połowie będzie Nefilim a zgodnie z rozkazem Rady wszyscy Nefilim poza nami mają zginąć. Dlatego też jeśli nie chcesz bym usunął to dziecko, będziesz musiała albo porzucić swoje normalne, ludzkie życie albo porzucić dziecko. Jednakże muszę Cię uświadomić, że nikt we wszechświecie nie weźmie na wychowanie pół człowieka-pół Nefilim."
„Czyli mam dwa rozwiązania: albo zabić dziecko albo porzucić swoje życie?"
„Dokładnie tak."
„Muszę teraz podejmować decyzję?"
„Nie. Ale do końca pierwszego trymestru musi zostać ona już podjęta."
Milczę i patrzę na podłogę. Żadne rozwiązanie nie wydaje mi się dobre. Wojna stoi pomiędzy mną a Śmiercią i kątem oka widzę, że nie bardzo wie jak ma się zachować. W końcu Śmierć głośno nabiera powietrza i mówi do niego:
„Możesz ją śmiało przytulić. Przez to co tutaj dzisiaj usłyszałem nie wmówisz mi już teraz, że nic Cię z nią nie łączy."
Wojna po tych słowach podchodzi do mnie i mnie mocno do siebie przytula. Trochę chce mi się płakać w jego ramionach ale słyszę pytanie Śmierci skierowane do niego:
„Dlaczego wcześniej nam nie powiedziałeś o swoim uczuciu do niej?"
„Naprawdę muszę Ci to tłumaczyć, Bracie?" słyszę odpowiedź Wojny „Jestem Jeźdźcem Apokalipsy a ona jest człowiekiem. Ten związek nigdy nie będzie miał pozwolenia na istnienie."
„Wiem o tym ale jesteśmy rodziną i powinieneś nam powiedzieć prawdę. Przecież nie zabronimy Ci się z nią spotykać a co więcej w pewnych kwestiach możemy pomóc."
„W pewnych kwestiach?"
„Przecież nie zostawimy was teraz z dzieckiem samych."
„To znaczy?" pytam Śmierć odsuwając się od Wojny.
„Zapewnimy Ci bezpieczeństwo jeśli zdecydujesz urodzić te dziecko." odpowiada Śmierć „Tobie i dziecku. To będzie dziecko Trzech Królestw i mam dziwne wrażenie, że ta przepowiednia, którą wtedy usłyszał tamten demon mówiła o tym dziecku a nie o Tobie."
„Twierdzisz, że sprowadzi niebezpieczeństwo na demony?" pyta Wojna brata.
„Na pewno będzie potężne bo w połowie będzie Nefilim." odpowiada mu Śmierć „Pytanie tylko czy po latach my sami nie będziemy je ścigać…"
Wojna nic na to nie odpowiada. Ja natomiast myślę o tym czy zdołam na tyle zapanować nad dzieckiem, że jego własny ojciec nie będzie chciał je zabić. Śmierć patrzy na nas w milczeniu i mam wrażenie jakby czytał w moich myślach. Po chwili podchodzi do mnie, kładzie swoje ręce na moich ramionach i mówi:
„Gdybyś jednak się zdecydowała na usunięcie tego dziecka to ja to zrobię bezboleśnie i bezinwazyjnie. Nikt nigdy się nie dowie, że byłaś w ciąży."
„Ja muszę to wszystko przemyśleć…" odpowiadam mu.
„To zrozumiałe." słyszę troskę w jego głosie po czym zwraca się do brata „Uważam, że powinieneś teraz z nią zostać. Jeśli chodzi o przyszłość dziecka uważam, że powinniście oboje podjąć decyzję. Ale do tego dnia powinieneś przy niej być."
„Dzięki, Bracie." Wojna mu odpowiada.
Śmierć odsuwa się ode mnie, obraca się w stronę okna i do niego podchodzi. Kiedy siedzi już na parapecie rzuca jeszcze do Wojny:
„Powinieneś ją przyprowadzić do domu." po czym znika w ciemnościach.
Patrzę jeszcze przez chwilę w miejsce gdzie zniknął Śmierć po czym siadam na kanapie i uwalniam swoje łzy. Wojna widząc mój płacz od razu siada obok mnie i przytula mnie do siebie. Gładzi mnie po włosach i po chwili mówi:
„Chcesz naprawdę zatrzymać te dziecko?"
„A dlaczego nie?" pytam go przez łzy.
„Jesteś gotowa porzucić swoje normalne życie by urodzić te dziecko?"
„Tak. Chociaż boję się, że za kilkanaście lat będziesz chciał je zabić."
„Zrobię wszystko co w mojej mocy aby do takiej sytuacji nie doszło. Ale musisz też być świadoma jednej rzeczy: Twoja zgoda się na porzucenie swojego normalnego życia i decyzja na wychowanie tego dziecka będzie równoznaczne z życiem ze mną do końca życia. Ja będę wtedy o Ciebie się troszczył i uwierz mi, że nie pozwolę by ktokolwiek inny wtedy się do Ciebie zbliżył."
„To zbyt wiele informacji i zbyt wiele decyzji do podjęcia jak na jeden wieczór."
„Wiem." odpowiada mi Wojna przepraszającym tonem „Przepraszam, że Cię w to wpakowałem. Kompletnie nie pomyślałem, że przez nasze zabawy możemy spłodzić dziecko."
„Ja także nie pomyślałam o zabezpieczeniu się." odpowiadam mu bez łez i kładę mu dłoń na policzku „To także moja wina. W końcu kochałam się z Jeźdźcem to teraz mam za swoje."
„Żałujesz tego?"
„Nie. Te chwile z Tobą w łóżku są najwspanialszymi chwilami w moim życiu. Natomiast te dziecko… To część Ciebie, która we mnie rośnie."
„Wygląda na to, że Ty już podjęłaś decyzję…"
„Wydaje mi się, że tak ale skoro mam jeszcze trochę czasu to chętnie to jeszcze przemyślę. A Ty? Co Ty o tym wszystkim sądzisz?"
„Pewnie nie wyglądam ale jestem w szoku wiedząc, że zostanę ojcem. Rany, nigdy nie myślałem o tym. Nawet nie myślałem o tym, że kiedykolwiek doznam miłości a co dopiero, że się doczekam potomstwa. Nie mam pojęcia jak się wychowuje dziecko. Zastanawiam się czy nie tkwię w jakieś iluzji czy coś."
„Będziesz wspaniałym ojcem."
„Tak sądzisz?"
Biorę Wojnę za rękę i mocno ją ściskam. Nie do końca wiem czy Wojna przez metal rękawicy odczuwa mój uścisk ale mam nadzieję, że tak.
„Mogę przy Tobie zostać?" pyta mnie Wojna.
„Oczywiście." odpowiadam mu „Co to za pytanie w ogóle?"
„Może powinnaś wziąć też kilka dni wolnych od pracy." proponuje Wojna.
„Nie." odpowiadam mu stanowczo „Zostały mi tylko dwa dni pracy w tym tygodniu. Jakoś dam radę."
„Ok. Jak sobie życzysz ale odprowadzę Cię i przyjdę po Ciebie, ok?"
„Pewnie od razu się rzuci wszystkim oczy, że coś jest na rzeczy ale jeśli to Cię zadowoli to w porządku."
Przytulam się Wojny i staram się oczyścić głowę ale niestety nie jest to takie łatwe. W końcu postanawiam się położyć a Wojna idzie wraz ze mną do łóżka. Znowu przytula mnie do siebie i gładząc mnie po włosach wyznaje mi ponownie swoją miłość. Myślę o naszym dziecku i w końcu zasypiam.
