Budzą mnie poranne mdłości. Szybko wstaję z łóżka i biegnę do ubikacji gdzie znowu zwracam zawartość swojego żołądka. Gdy spuszczam wodę słyszę za sobą głos Wojny:
„Wszystko w porządku Kochanie?"
„Tak." odpowiadam mu przemywając sobie twarz „To tylko poranne mdłości. Jeden z uroków ciąży."
„Nie wyglądasz zbyt dobrze."
„Bo właśnie zwróciłam cały swój żołądek do sedesu. Trudno, żebym wyglądała kwitnąco." mówię do niego gniewnie.
„Przepraszam." słyszę przepraszający ton Wojny „Nie chciałem Cię urazić."
„Nie, to ja przepraszam." zmieniam swój ton na łagodniejszy „To hormony. Kolejny urok ciąży."
„Nie bardzo wiem o czym mówisz."
„Wymioty, zmiany nastrojów, dziwne zachcianki są normalnymi objawami ciąży. Trzeba to po prostu przetrwać."
„Ok." odpowiada mi Wojna.
Wychodzę z ubikacji przechodząc obok niego i zaczynam szykować sobie śniadanie w kuchni. Wojna siada przy stole i mnie obserwuje w ciszy. Kiedy siadam przy stole z kanapkami od razu wyciąga do mnie dłoń i chwyta moją rękę.
„Myślałem całą noc o dziecku." zaczyna „Chcę, żebyś je urodziła. Chcę stworzyć dla niego dom."
„Naprawdę?" pytam go zaskoczona przerywając posiłek.
„Tak. To pewnie będzie ciężkie ale chcę spróbować."
„Och Wojna, nawet nie wiesz jak ja się cieszę z tej Twojej decyzji."
„Czyżbyś już sama podjęła decyzję?"
„Tak i miałam nadzieję, że w tej kwestii będziemy zgodni. Tylko nie wiem w jaki sposób wytłumaczę mamie to, że zniknę stąd."
„Coś razem wymyślimy."
Czuję się szczęśliwa. Patrzę na Wojnę i widzę w jego oczach także szczęście. To wszystko wprawia mnie w taki dobry nastrój, że nawet z wielką radością przychodzę do pracy. Kiwam jeszcze na pożegnanie Wojnie i wchodzę do biura.
-.-
Gdy wychodzę z pracy Wojna już na mnie czeka w ludzkiej postaci. Podchodzę do niego, całuję go w policzek i wracam z nim do domu. Po drodze postanawiam jeszcze zajrzeć do supermarketu by kupić parę rzeczy. Kiedy ja wybieram produkty Wojna ogląda rzeczy dla niemowląt. Gdy widzę jego skupienie na twarzy zaczynam lekko się śmiać. Jeździec od razu obraca się w moją stronę i pyta:
„A co Cię tak śmieszy?"
„Twój wyraz twarzy." odpowiadam mu ze śmiechem i podchodzę do niego „Jest jeszcze dużo za wcześnie na zakup rzeczy dla dziecka." dodaję mu cicho.
„Wiem o tym." odpowiada mi „Ale niesamowicie mnie ciekawi do czego to wszystko służy."
„Za parę miesięcy się dowiesz. Ale wiesz, nie stójmy tu za długo bo ludzie zaraz zaczną gadać."
„W porządku."
Po chwili wychodzę z Wojną z supermarketu. Tak mnie bawi jego ciekawość niemowlęcymi artykułami, że nawet nie zauważam, że niemal wpadam na Jolkę. Oczywiście moja przyjaciółka specjalnie nie zeszła mi z drogi po to by mnie złapać.
„Hej dziewczyno." wita się ze mną „Coś Ty taka rozweselona?"
„Hej." uśmiecham się do niej i przytulam ją na powitanie „Wybacz, nie zauważyłam Cię."
„No wiesz Ty co?" Jolka udaje obrażoną „Jak mogłaś mnie nie widzieć? Przedstawisz nas sobie?" pyta mnie Jolka patrząc na Wojnę.
„Ach, tak." odpowiadam „Tomek, to jest Jolka, moja przyjaciółka. Joluś to jest Tomek, mój chłopak." przedstawiam ich sobie.
„Miło mi, że mogę w końcu poznać przyjaciółkę Agi." odpowiada Wojna z uśmiechem i podając rękę Joli.
„Wzajemnie." śmieje się Jolka, ściskając dłoń Wojny „Miło mi poznać osobę, o której Aga ciągle myśli."
„Przez moją pracę no i sytuację w domu ciężko mi się ugadać z Agą na zorganizowanie jakiegoś spotkania towarzyskiego." Wojna doskonale kłamie zgodnie z naszymi ustaleniami.
„Ale teraz jesteś." odpowiada mu Jolka „Na długo?"
„Dopóki nie dostanę wiadomości z pracy."
„Rozumiem ale wiesz: zawsze możemy to zorganizować tak, że jak będziesz musiał jechać to nie potraktujemy tego jako obrazy."
„Dobrze wiedzieć."
„Gdzie się wybierasz?" pytam Jolkę bo chcę zmienić temat.
„Idę do babci." odpowiada mi „Jakaś choroba ją złapała i trzeba jej trochę pomóc."
„Jesteś wspaniałą wnuczką."
„Wiem o tym." śmieje się lekko „To do zobaczenia. Zdzwonimy się."
Jola przytula mnie do siebie na pożegnanie i nas mija. Wojna bierze mnie za rękę i idziemy ponownie w stronę domu.
„Myślę, że powinnaś się zgodzić na te spotkanie." odzywa się Wojna.
„Myślałam o nim ale nagle się dowiedziałam, że jestem w ciąży i trochę mi to skomplikowało plany." odpowiadam mu „W dodatku jeśli wkrótce mam porzucić swoje życie to może lepiej będzie jeśli w ogóle się nie zgodzę na takie spotkanie."
Wojna mi nic na to nie odpowiada i milczy aż do domu. Kiedy jesteśmy już w domu Wojna w końcu się odzywa:
„Umówiłaś się już do lekarza?"
„Do lekarza?" pytam go zaskoczona.
„Tak. By potwierdzić ciążę i sprawdzić czy wszystko z nią w porządku."
„Nie bardzo miałam do tego głowę. Po drugie myślałam, że najpierw mam powiadomić Twojego brata o decyzji."
„Możesz mieć w tym trochę racji..."
„Wiem, że Śmierć dał mi czas do końca pierwszego trymestru ale myślisz, że mogłabym z nim pogadać na dniach?"
„Jeśli podjęłaś już ostateczną decyzję to mogę mu przesłać wiadomość albo po prostu po niego pojechać."
„Przesłać wiadomość? Niby jak?"
„Mamy swoje sposoby." odpowiada mi tajemniczo Wojna.
„To jakbyś mógł to będę wdzięczna."
„To ja zaraz wracam." Wojna mi odpowiada i wychodzi z domu.
