Nie mam pojęcia ile trwa dostarczenie takiej wiadomości ale po tygodniu zaczynam się trochę niecierpliwić. Pomimo tego, że wcześniej sama stwierdziłam Wojnie, że zanim pójdę do lekarza powinnam skonsultować się ze Śmiercią to ze względu na brak reakcji z jego strony postanawiam się do tego lekarza umówić. Wizytę wyznaczyli mi za dwa tygodnie więc mam nadzieję, że do tej pory zobaczę się ze starszym bratem Wojny. Nie mówię jednak nic na ten temat ojcu dziecka, który wciąż ze mną pomieszkuje od kiedy dostał informację o ciąży. Gdy przychodzi kolejny weekend odwiedza mnie bez zapowiedzi moja mama.
„Cześć kochanie." wita się ze mną wchodząc do mojego mieszkania.
„Cześć." odpowiadam jej „Mamo, znowu się nie zapowiedziałaś…"
„A to jakiś problem?"
„Tomek u mnie jest."
„To bardzo dobrze. Przynajmniej w taki sposób mogę porozmawiać z Twoim chłopakiem." odpowiada mi mama i wchodzi do kuchni gdzie jakby nigdy nic wita się z Wojną.
„To ja może Was zostawię…" Wojna mówi i powoli się wycofuje z kuchni „Przejdę się trochę."
„Ok." odpowiadam mu ciesząc się, że podjął taką decyzję.
Wojna wychodzi z domu a ja robię mojej mamie kawę i stawiam przed nią ciastka. Po chwili siadam i z nią rozmawiam o ostatnich dwóch tygodniach. Widzę, że mama obserwuje mnie bardzo uważnie już od dłuższego czasu. W końcu nie wytrzymuję jej wzroku i pytam ją:
„Czemu mi się tak przyglądasz?"
„Bo czekam na jedną wiadomość od Ciebie ale jakoś nie widzę byś się pchała do jej ogłoszenia." odpowiada mi mama.
„Wiadomość?" pytam zaskoczona i nagle zdaję sobie sprawę z tego, że chodzi jej o ciążę „Nie mam pojęcia o co Ci chodzi." kłamię jej.
„Aga, jestem Twoją matką. Znam Cię lepiej niż sobie to wyobrażasz. W dodatku promieniejesz a nie widzę na Twoim palcu pierścionka więc jeśli Tomek Ci się nie oświadczył to oznacza, że jesteś w ciąży."
Patrzę na niego zaskoczona i nic nie mogę z siebie wydusić. Popijam więc herbatę by wydłużyć sobie czas na odpowiedź.
„Masz rację." odpowiadam jej cicho „Zostaniesz babcią ale możesz to tymczasowo zostawić dla siebie?"
„Nie powiedziałaś jeszcze Tomkowi?"
„Tomek wie ale…" waham się przez chwilę „Ale nie chcemy jeszcze tego rozgłaszać bo nie byłam jeszcze nawet u lekarza."
„Rozumiem. A co z Tomkiem?"
„W jakim sensie pytasz?"
„Zamieszkacie ze sobą czy coś?"
„Zastanawiamy się nad tym. Tomek ma pracę wymagającą częstych wyjazdów. W dodatku jego rodzice są schorowani i stara się jeszcze im tam pomóc bo tak to im pomagają jego bracia i siostra. Teraz jeszcze doszło dziecko i jest trochę rozdarty."
„Mogliście po prostu bardziej uważać…"
„Mamo."
„Tak tylko mówię. Ja oczywiście się cieszę, że zostanę babcią ale wiesz: dziecko powinno mieć oboje rodziców obok siebie i normalny dom."
„Wiem o tym, mamo. Tylko proszę Cię, nie męcz Tomka z tym."
„Tam od razu męczyć."
„Mamo, proszę."
„Dobrze, nie będę. W ogóle słyszałam, że widziałaś się z Markiem w sklepie. Marek jest przerażony Tomkiem. Wysnuł nawet teorię, że jesteś z Tomkiem z przymusu."
„To bzdura. Po pierwsze nigdy nie byłabym z kimś przymusu a po drugie Tomek o mnie dba. Po prostu Marek to rozpowiada bo Tomek mu pogroził palcem publicznie."
„Ale muszę przyznać, że jak go widzę to czuję lekki powiew chłodu."
„Przesadzasz."
Po godzinie moja mama w końcu wychodzi ode mnie. Jestem szczęśliwa, że w końcu sobie poszła ale martwi mnie fakt, że wie o ciąży. Nie wiem w jaki sposób wytłumaczę to Wojnie, który nie wraca do domu aż do wieczora. Kiedy wraca i podchodzę do niego by się przytulić czuję od niego bijący chłód."
„Znowu zabijałeś demony?" pytam go patrząc mu w oczy.
„Tylko kilka." odpowiada mi „To mnie relaksuje a przy okazji pozbywam się demonów z Ziemi."
„Śmierć się odezwał?"
„Nie ale nie martw się. Może być po prostu na misji. Ale chyba powinienem Ci coś powiedzieć."
„Co takiego?"
„Ja sam zaczynam czuć nasze dziecko co oznacza, że prawdopodobnie Furia i Waśń też go odczuwają."
„No super…" odpowiadam mu i idę do pokoju by się położyć.
„Co tam u Twojej mamy?" Wojna siada obok mnie na łóżku przybierając swoją normalną postać.
„Dobrze ale zorientowała się, że jestem w ciąży z Tobą." odpowiadam mu patrząc w sufit.
„Jak?"
„Jest moją matką i po prostu wiedziała."
„To trochę utrudnia nam sprawę, nie?"
„Trochę."
Wojna przytula się do mnie i zaczyna mnie całować. Odwzajemniam jego pocałunki bardzo chętnie bo przez ostatni czas Wojna nie bardzo się do mnie zbliżał.
„Nie zrobimy nic dziecku jeśli będziemy się dzisiaj kochać?" pyta mnie Wojna między pocałunkami.
„Nic mu nie będzie." odpowiadam mu i dalej się całujemy.
Wojna zaczyna mnie gładzić po kolanie i delikatnie podnosi w górę moją spódnicę. Od razu zaczynam czuć podniecenie i czekam aż Wojna ściągnie z siebie zbroję. Jeździec jednak się nie śpieszy. Zaczyna mnie pieścić i po chwili ściąga dopiero swoją górną część zbroi. To jednak tymczasowo mi wystarcza bo od razu zaczynam go gładzić i całować po torsie. Kiedy Wojna zaczyna ściągać z siebie dolną część zbroi nagle się zatrzymuje tak jakby uderzył w coś. Odsuwa się delikatnie ode mnie i wygląda tak jakby nasłuchiwał. Patrzę na niego zaciekawiona przestając automatycznie go pieścić. Po chwili Wojna odsuwa się ode mnie i zapina swoją zbroję.
„Coś nie tak?" pytam go.
„To wezwanie." odpowiada mi „Muszę iść. Przepraszam Cię." Wojna zakłada na siebie górną część zbroi.
„Żartujesz sobie?" pytam go zła „Teraz mnie zostawisz?"
„Naprawdę Cię przepraszam." Wojna zakłada na siebie kaptur i pochyla się do mnie by mnie pocałować.
„Nie możesz chociaż poczekać pięciu minut?"
„Niestety. Obiecuję Ci, że Ci to wynagrodzę." całuje mnie krótko, przybiera ludzką postać i wychodzi z mojego mieszkania.
W tym momencie mam ochotę go udusić. Już poza ciążą moje libido było trudne do opanowania a teraz uważam to niemal za niemożliwe. Postanawiam jednak spróbować ochłonąć.
