Pomimo wielu prób wciąż czuję wielki ogień podniecenia w środku mnie, które szuka ujścia. Leżę na łóżku z zimnym kompresem na czole starając się myśleć o chłodnych rzeczach gdy nagle kątem oka dostrzegam cień na swoim parapecie. Obracam się w jego stronę i widzę Waśń tam siedzącego jakby nigdy nic.

„Nie możesz wejść drzwiami jak człowiek?" pytam go nie ruszając się nawet z miejsca.

„To by oznaczało, że jestem człowiekiem a ja nim nie jestem." odpowiada mi Waśń i wchodzi do mojego pokoju „Chorujesz?"

„Powiedzmy…" odpowiadam wymijająco „Coś mi się wydaje, że doskonale wiesz kiedy Wojny nie ma."

„A żebyś wiedziała. Jak przychodzę tutaj to po to by porozmawiać z Tobą a nie żeby znosić humory mojego brata. Z nim mogę się u nas w domu pokłócić."

„Chcesz ze mną porozmawiać?"

„Powiedzmy, że szukam towarzystwa. Byłem niedaleko i postanowiłem do Ciebie zajrzeć by trochę sobie umilić czas przed powrotem do domu."

„Ok. Usiądź." wskazuję mu krzesło stojące przy biurku.

Waśń bierze wskazane krzesło, przyciąga je koło mojego łóżka i siada na nim. Po chwili ściąga z twarzy maskę i zmienia swoje oczy na bardziej ludzkie.

„Co tam u Ciebie?" pyta mnie tak jakbyśmy się spotkali gdzieś na mieście przypadkiem.

„Bywało lepiej." odpowiadam mu „A jak u Ciebie?"

„Także bywało lepiej ale przynajmniej nie leżę z zimnym kompresem."

Przewracam oczami na jego odpowiedź i milczę. Po chwili widzę, że wzrok Waśni jeździ po moim ciele i przez to zaczynam się dziwnie czuć.

„Dawno Wojna pojechał?" pyta mnie patrząc mi w oczy.

„Parę godzin temu." odpowiadam mu i odwracam wzrok.

„Chyba ostatnio u Ciebie przebywał bo już od ponad tygodnia nie widziałem go w domu."

„Nie mam pojęcia o czym mówisz." ignoruję jego wypowiedź.

„Masz gorączkę?"

„Rany, Waśń, a czy to ważne?" pytam go wściekła i siadam na łóżku

„Spokojnie." Waśń podnosi ręce w geście obrony „Trochę się martwię i tyle. Wyglądasz na zziębniętą. Nie powinnaś leżeć pod ciepłą kołdrą by to wypocić?"

„Nie." kładę się ponownie „Tak mi jest dobrze."

„To trochę inny rodzaj gorączki, prawda?"

Patrzę na niego zdziwiona nie wierząc w to co słyszę.

„Mogę Ci pomóc w jej… zbiciu." dodaje Waśń patrząc mi w oczy.

Patrzę na niego z wielkim szokiem wypisanym na twarzy i nie potrafię mu nic odpowiedzieć. Waśń ściąga swoje rękawice, bierze moją dłoń i lekko ją muska wargami. Jego skóra jest dużo cieplejsza od Wojny i na ten lekki pocałunek ogień w środku we mnie wybucha ponownie. Jestem w takim szoku, że nadal milczę ani nawet się od niego nie odsuwam. Waśń siada obok mnie i zaczyna mnie gładzić swoją dłonią po policzku patrząc mi dalej w oczy. Kiedy pochyla się i nasze usta dzieli tylko kilka centymetrów nagle przytomnieję i stanowczo się odsuwam od niego.

„Nie mogę." mówię i puszczam jego dłonie „Przepraszam ale nie mogę."

„Wojna nie musi wiedzieć." odpowiada mi Waśń nie zmieniając swojej pozycji „Widzę, że jest w Tobie wielki ogień, którego on głupi nie ugasił. Ja bardzo chętnie zrobię to za niego o ile mi pozwolisz."

„Nie chcę." odpowiadam mu.

„Jesteś pewna?" Waśń ponawia pytanie i znowu głaszcze mnie po policzku delikatnie „Zostanie to między nami."

„Jestem pewna." stanowczo mu odpowiadam i odsuwam się kawałek do tyłu „Jesteś bratem Wojny ale nie jesteś Wojną. A ja chcę jego."

Waśń odsuwa się ode mnie uśmiechając się lekko i siada ponownie na krzesło.

„Jednak go kochasz." zwraca się do mnie „Aż nie mogę uwierzyć, że ktoś pokochał Wojnę."

„Co masz na myśli?" pytam go nie wiedząc o co mu chodzi.

„Przepraszam ale musiałem Cię sprawdzić." Waśń zakłada na dłonie rękawice.

„Sprawdzić?"

„Tak ale jeśli w momencie kiedy jesteś bardzo napalona wciąż potrafisz mi odmówić i mówić o Wojnie to muszę przyznać, że kochasz go. Wybacz mi ten test."

„Ale… Dlaczego mnie musiałeś sprawdzić?"

„Czy to nie oczywiste? My, Jeźdźcy nie doznaliśmy nigdy takich uczuć. Aż pewnego dnia Wojna wyjeżdża na misję i jest już inny. Musiałem sprawdzić czy faktycznie ktoś może pokochać Jeźdźca czy po prostu jest to kolejna zabawa."

„Ale już ostatnio wiedziałeś co do niego czuję..." próbuję się wytłumaczyć.

„Wiem ale to były tylko słowa. Musiałem sprawdzić czy kochasz go całym sercem. Przepraszam więc, że z Tobą flirtowałem ale musiałem mieć pewność. Zresztą dość długo czekałem na okazję taką jak ta. Wiedziałem, że kiedyś Wojna Cię zostawi z wielkim ogniem namiętności."

„Obserwowałeś nas?"

„Ciebie. Nie chciałem zostać przyłapanym przez Wojnę więc obserwowałem Cię wtedy kiedy on wyjeżdżał."

„To jeśli jego nie obserwowałeś to skąd wiedziałeś kiedy wyjeżdżał?"

„Wiem gdzie zostawia Pożogę i tyle. Jeśli Pożoga tam była to on był u Ciebie. Jeśli jej nie było to byłaś sama. Ewentualnie jak nie było ani Pożogi ani Ciebie to wiedziałem, że pojechałaś z Wojną na przejażdżkę. Proste, nie?"

„Prawda." przyznaję mu rację.

„Ale lepiej mu nie wspominaj o tym, ok?"

„Postaram się." odpowiadam mu.

Waśń wstaje z krzesła, zmienia swoje oczy i zakłada na twarz maskę. Rozgląda się po pokoju jeszcze raz po czym podchodzi do okna i siada na jego parapecie.

„Mam nadzieję, że po tym wszystkim będę mógł od czasu do czasu Cię jeszcze odwiedzić." zwraca się do mnie.

„Oczywiście." odpowiadam mu „I jeśli nie masz już jakiś dziwnych zamiarów co do mnie to możesz także przyjść jak Wojna jest."

„Dzięki. Będę pamiętać. To do zobaczenia Aga." żegna się ze mną i zeskakuje z parapetu.