Pod nieobecność Wojny postanawiam się podzielić nowiną o ciąży z Kaśką i Jolką. Umawiamy się w knajpce i zaczynamy plotkować. Kiedy zjadamy po ciastku zaczynam swoją wypowiedź:

„Mam dla Was nowinę."

Kasia i Jolka odkładają szklanki i patrzą na mnie wyczekująco.

„Chcę Wam powiedzieć, że zostaniecie ciociami." wyrzucam z siebie szybko.

Przez chwilę widzę na ich twarzach szok. Pierwsza dochodzi do siebie Kasia i chwytając mnie za rękę pyta:

„Jesteś w ciąży?"

„Tak, jestem." odpowiadam jej z uśmiechem.

„Z Tomkiem?" słyszę pytanie Jolki.

„A niby z kim innym mogłabym być?" pytam zdziwiona Jolkę.

„O rany, ale super." zachwyca się Kasia „Ale to raczej nieplanowane, nie?"

„Zabezpieczaliśmy się ale jak widać wszystko potrafi zawieźć." kłamię im zgrabnie.

„Tomek już wie?"

„Tak."

„I jak zareagował?" Jolka pyta mnie i popija łyk kawy.

„Lepiej niż się spodziewałam."

„Dlatego wyjechał na tak długo?"

„Ej, to teraz było nie miłe!" zwracam uwagę Jolce „Dostał duży projekt do zamknięcia i tyle. Początkowo był zaskoczony ale szczęśliwy."

„Który to miesiąc?" pyta mnie Kasia.

„Trzeci." odpowiadam jej z uśmiechem.

„I dopiero teraz nam o tym mówisz? Jesteś niedobra."

„Nie bardzo wiedziałam jak Wam to przekazać…"

„I co teraz? Zamieszkacie razem?" pyta mnie Jola

„Tak." odpowiadam jej „Przeprowadzimy się by mieć trochę więcej miejsca dla dziecka."

„Weźmiesz z nim ślub?"

„Nie bo po pierwsze nie oświadczył mi się a po drugie nie będę brała ślubu z powodu dziecka."

„Twojej mamie to się nie spodoba…"

„Moja mama jest szczęśliwa, że zostanie babcią. Na jakiś czas mam z nią spokój."

„To w takim razie musisz w końcu przyprowadzić Tomka na jedną naszą imprezę." zauważa Kasia.

„No właśnie. Czas najwyższy byśmy go poznali no i oczywiście, żeby on poznał nas." przytakuje Jola.

„Obiecuję Wam, że do porodu go poznacie." odpowiadam im.

„Mogłabyś go przyprowadzić na urodziny Jarka." stwierdza Kasia „Będą wszyscy znajomi więc to idealna okazja do zapoznania się."

„Niczego nie obiecuję ale zobaczę co da się zrobić, ok?" odpowiadam jej.

„Super. Dopiszę go do listy gości."

„A właśnie Kaśka…" zauważa Jola „A Tobie kiedy w końcu Jarek się oświadczy?"

Kasia odpowiada jej coś wymijająco i po chwili plotkujemy dalej popijając kawę.

-.-

Po miesiącu od dnia kiedy ostatni raz widziałam Wojnę dostaję do pracy bukiet kwiatów. Od razu zauważam go na swoim biurku i od razu też wiem od kogo jest. Wyciągam z nich mały bilecik i czytam wiadomość:

„Przygotuj się dzisiaj wieczorem na spotkanie rodzinne. W."

Po przeczytaniu tego bileciku rozumiem, że Wojna dzisiaj przyjedzie do mnie w towarzystwie. Prawdopodobnie ze wszystkimi Jeźdźcami. Uśmiecham się na samą myśl o Wojnie i od razu dzień staje się lepszy.

„Ciąża dobrze Ci służy." zauważa moja koleżanka z pracy pod koniec roboczego dnia.

„Tak sądzisz?"

„Tak. Z każdym dniem promieniejesz coraz bardziej. A kiedy Twój facet wraca?"

„Dzisiaj."

„To dobrze. Powinien zmienić pracę by być z Tobą teraz jak najwięcej."

„On uwielbia swoją pracę. Nigdy bym sobie nie darowała gdyby ją zmienił dla mnie."

„Skoro Tobie to pasuje…"

„Czasem miło jest trochę posiedzieć bez faceta. A po drugie wtedy tęskni i jak wraca to mi to pokazuje."

„No i widzisz: to przez te jego wyjazdy jesteś w ciąży." śmieje się do mnie a ja razem z nią.

-.-

Wieczorem siedzę na łóżku i czytam książkę. Co jakiś czas rzucam oko na okno mając nadzieję, że zaraz zobaczę któregoś Jeźdźca. Tak jednak się nie dzieje bo koło północy słyszę dzwonek do drzwi. Gdy je otwieram widzę Wojnę w ludzkiej formie oraz trzy postacie w długich płaszczach z kapturami na głowie. Od razu ich wpuszczam do środka i pierwsze co Wojna robi to całuje mnie w usta. Odsuwam się jednak szybko od niego mówiąc:

„Twoja postać."

Wojna od razu rozumie o co mi chodzi, przybiera postać Jeźdźca i ponownie mnie całuje.

„Jeszcze nie tak dawno nie potrafiłam sobie wyobrazić, że Wojna kogoś całuje." słyszę damski głos i kątem oka widzę jak Furia ściąga kaptur.

„Pewnie mu zazdrościsz Siostro." słyszę łobuzerski głos Waśni i widzę jak także ściąga kaptur.

„Ok, Wojna, wystarczy Ci. Potem ją wycałujesz." odzywa się Śmierć i także ściąga z siebie kaptur.

Wojna odsuwa się ode mnie, staje obok mnie i obejmuje mnie ramieniem w talii przyciągając do siebie. Patrzę na każdego z nich po kolei po czym zapraszam ich do pokoju.

„Teraz ten pokój wydaje mi się strasznie mały jak wszyscy tutaj jesteście." zwracam się do nich.

„Nie ma źle." odpowiada mi Furia i siada na moim łóżku „Za bardzo się tutaj nie zmieniło."

„Jak się czujesz?" pyta mnie Wojna z troską.

„Dobrze." odpowiadam mu.

„A jak dziecko się rozwija?" pyta Śmierć.

„Prawidłowo." odpowiadam mu.

„Nie mogę uwierzyć, że wkrótce na świat przyjdzie mały Nefilim." słyszę zachwyt Furii.

„Ja nie mogę uwierzyć, że to akurat Wojna będzie ojcem małego Nefilim." słyszę odpowiedź Waśni „Szybciej bym uwierzył, że to Śmierć zostanie ojcem albo ja."

„Też bym nie uwierzył, że kiedykolwiek wyjdę na bardziej bezmyślnego od Ciebie." odgryza mu się Wojna „Ale jestem szczęśliwy z tego powodu." dodaje patrząc na mnie i uśmiechając się.

„Spodziewam się, że za dużo mi nie powiecie ale jak wam poszło?" pytam Jeźdźców także się lekko uśmiechając.

„Poszło tak jak zaplanowałem to z Wojną." odpowiada mi Śmierć.

„Najgorsze jest to, że ja i Waśń naprawdę uwierzyliśmy, że ktoś chce wskrzesić naszą rasę." dodaje Furia „No ale dzięki temu udało nam się Radę Spopielonych do tego przekonać."

„To dobrze." odpowiadam im.

„Tylko jeśli to kiedykolwiek wyjdzie na jaw to zapłacimy za to życiem." stwierdza Waśń, ściąga swoją maskę i zmienia swoje oczy na bardziej ludzkie „Ale adrenalina to coś co lubimy." dodaje po chwili z lekkim uśmiechem.

Wojna, Śmierć i Furia patrzą w milczeniu na Waśń. Dopiero po chwili Waśń orientuje się, że jest w punkcie zainteresowania.

„O co wam chodzi?" pyta lekko.

„Ile razy tu jeszcze byłeś pod moją nieobecność?" pyta go Wojna.

„Nie wiem o co Ci chodzi." odpowiada mu Waśń.

„Aga..." Wojna kieruje wzrok na mnie „On tutaj był u Ciebie pod moją nieobecność, prawda?"

„Tylko raz albo dwa razy…" odpowiadam mu cicho i spuszczam wzrok.

„I nie powiedziałaś mi?"

„Nie uważałam to za ważną informację." odpowiadam mu wymijająco.

„Wojna, daj jej spokój." Waśń się odzywa „Czy to coś zmienia?"

Wojna obraca się w jego stronę i widzę, że posyła mu gniewne spojrzenie. Zapada cisza. Waśń przeciąga się jakby nigdy nic i patrzy wyczekująco na Wojnę.

„Na przyszłość chcę wiedzieć o Twoich wizytach." odpowiada mu chłodno.

„Już skończyliście?" pyta Śmierć „Mamy inne rzeczy na głowie niż kłótnie między sobą."

„To prawda." potwierdza Wojna „Aga zaproponowała przeprowadzkę do jakiegoś lokum z ogrodem. W taki oto sposób Pożoga będzie blisko mnie. Ale tak zacząłem myśleć, że dopóki dziecko się nie urodzi to nie będziemy wiedzieć czy będzie wyglądem bardziej podobne do Nefilim czy do człowieka."

„Chodzi Ci o geny, które po Tobie może odziedziczyć?" pyta Furia.

„Dokładnie tak. Mamy w ogóle jakąś możliwość by to zamaskować?"

„Nie, dopóki się nie urodzi." odpowiada mu Śmierć „To może być spory problem bo wystarczy, że oczy mu się zaświecą i od razu wszyscy dookoła będą o tym wiedzieć."

„Zostaje więc poród w domu." zauważa Furia.

„Mam rodzić w domu?" pytam ich zaskoczona.

„To będzie najbardziej bezpieczne rozwiązanie. Wiele kobiet rodzi w domu."

„A co potem?" pytam ich „Czy demony od razu nie przyjdą po nie?"

„Nie." odpowiada Śmierć „Rzucimy na dom bardzo silne zaklęcia. Także i na dziecko rzucimy różnorodne zaklęcia kiedy się urodzi. Wtedy zmniejszymy prawdopodobieństwo odkrycia prawdy przez Radę."

„Widzę, że macie już wszystko przemyślane…" zauważam trochę ponuro.

„Nie zrozum nas źle. Nie chcemy decydować za Ciebie ale to są po prostu kwestie bezpieczeństwa Twojego jak i dziecka."

„Ok, rozumiem to." odpowiadam im.

Waśń wstaje ze swojego miejsca i siada obok mnie obejmując mnie ramieniem. Nie umyka to uwadze Wojny, który patrzy na niego ze zdziwioną miną.

„Nie martw się o nic." Waśń do mnie mówi, gdy kładzie swoje ramie na moich barkach „Przy mnie nic Ci nie grozi."

Patrzę na niego zaskoczona i próbuję delikatnie się od niego odsunąć. Wojna jednak reaguje szybciej.

„Czy Tobie się coś nie pomyliło?" pyta go wściekły.

„Oj, daj spokój." odpowiada mu lekko Waśń „Wiem, że to Twoja kobieta. Droczę się tylko z Tobą." zabiera swoje ramie i się odsuwa ode mnie.

„A mogę Was o coś spytać?" odzywa się Furia w naszą stronę „Teoretycznie Wojna nigdy nam nie opowiedział w jaki sposób się tak do siebie zbliżyliście."

„Och, no cóż…" zarumieniam się.

„Może kiedy indziej o tym opowiemy." odpowiada Wojna Furii.

„Wieczne tajemnice przed braćmi i siostrą." mówi żartobliwie Waśń.

„Dobra, starczy tych żartów." odzywa się w końcu Śmierć „Jest już późno a Aga jutro ma pracę a żaden z nas przecież nie chce by szła do pracy zmęczona. Jest jeszcze jedna ważna sprawa." zwraca się do mnie „Dopóki Wojna z Tobą mieszka to jesteś z nim bezpieczna. W razie większych problemów Wojna bez problemu nas zawiadomi. Także wtedy kiedy dziecko będzie się rodziło. Ale gdyby się zdarzyło, że akurat coś się zacznie dziać gdy Wojny nie będzie to dzięki temu nas wezwiesz." Śmierć podaje mi amulet z niebieskim kamieniem „Po obu stronach kamienia zauważysz małe wgłębienia. Jeśli obejmiesz amulet w taki sposób by Twoje palce były w tych wgłębieniach to powiadomisz nas. Nie wahaj się nas wezwać nawet wtedy kiedy będziesz uważać to za błahostkę."

„Błahostkę?" pytam go biorąc od niego amulet.

„Nawet jeśli człowiek zagrozi Twojemu bezpieczeństwu." wyjaśnia Waśń.

Gdy tylko słyszę wyjaśnienia Waśni kieruję wzrok na Wojnę. Jeździec jednak nie przejmuje się nim i spokojnie patrzy mi w oczy. Biorę głęboki wdech i odpowiadam im:

„Dobrze. Dziękuję ale będziecie mieć mnie jeszcze dosyć."

„Jakoś to przeżyjemy." mówi mi Śmierć, wstaje i zakłada na siebie kaptur.

„Pozwolę sobie Ciebie odwiedzić za jakiś czas, dobrze?" zwraca się do mnie Furia też wstając i zakładając kaptur.

„Ok, będę czekać." odpowiadam jej z uśmiechem.

„Ja też na pewno się pojawię jeszcze przed porodem nie raz." odzywa się Waśń, zmieniając oczy, zakładając maskę, wstając i zakładając kaptur „Tym razem zadbam byś też był w domu." dodaje jeszcze do Wojny.

„Będziemy w kontakcie." Wojna zwraca się do nich i razem podchodzimy do drzwi „Do zobaczenia i dziękuję Wam."

Otwieram im drzwi i Trzej Jeźdźcy wychodzą z mojego mieszkania. Zostaję sama z Wojną, który patrzy na mnie z uśmiechem.

„Zmęczona?"

„Trochę." odpowiadam mu z uśmiechem i przytulam się do niego „Nawet nie wiesz jak się cieszę, że wróciłeś."

„Ja także tęskniłem." odpowiada mi i przytula mnie mocniej by po chwili mnie puścić „A teraz do łóżka spać. Musisz się wyspać."

„Ok, ok, ale Ty idziesz ze mną." odpowiadam mu i prowadzę go za rękę do pokoju.