Znowu z łóżka przed budzikiem wyrzucają mnie mdłości. Wyskakuję szybko i biegnę do ubikacji gdzie kolejny raz zwracam zawartość swojego żołądka. Gdy podnoszę się znad sedesu widzę, że Wojna kolejny raz obserwuje mnie z troskliwym wzrokiem na progu drzwi. W dodatku zauważam, że dzisiaj wyjątkowo ma tylko założoną dolną część zbroi.

„Wszystko w porządku?" pyta mnie jak za każdym razem.

„Tak." odpowiadam mu i przemywam sobie twarz.

„Może Ci jakoś pomóc? Przygotować Ci jedzenie do pracy czy coś?"

„Nie, dzięki. Dam radę sama." przechodzę obok niego zawieszając wzrok na jego torsie i idę do kuchni „Dawno już Cię nie widziałam w połowie nagiego poza łóżkiem." mówię do niego i widzę, że Wojna wchodzi za mną do kuchni i siada przy stole.

„Stwierdziłem, że prawdopodobieństwo ataku na nas tutaj jest bardzo niskie a po drugie lubię gdy tak na mnie patrzysz jak przed chwilą."

„Nie mam pojęcia o co Ci chodzi." kłamię mu niewinnie i szykuję sobie śniadanie „Chcesz też coś zjeść?"

„Nie, dzięki." odpowiada mi „Kiedy masz kolejną wizytę u lekarza?"

„Za tydzień."

„Może… Będę mógł iść z Tobą, co? Słyszałem, że mężczyźni na Ziemi tak robią."

„Jeśli chcesz to jak najbardziej możesz."

W końcu siadam i pochłaniam śniadanie. Następnie idę się przebrać i wtedy też Wojna się ubiera i przybiera swoją ludzką postać. To mi przypomina o jednej sprawie:

„Myślisz, że w kolejny weekend będziesz w domu?" pytam go niewinnie.

„Dobrze wiesz, że trudno mi przewidzieć to kiedy mnie wezwą." odpowiada mi „Ale czemu pytasz?"

„Chłopak mojej przyjaciółki ma urodziny i nas zaprasza na posiadówkę."

„Posiadówkę?"

„Na taką imprezę w gronie przyjaciół. Pomyślałam więc, że to byłaby świetna okazja byś poznał wszystkich moich znajomych."

„Czemu nie? Może być fajnie."

„Dziękuję." uśmiecham się do niego i całuję go krótko w usta.

„Wow, pocałowałaś mnie w ludzkiej postaci." Wojna udaje zachwyconego.

„Jeśli mamy razem gdzieś wyjść to chyba muszę się do tego przyzwyczaić. Ale pamiętaj, że wolę Cię w postaci Jeźdźca."

„Ależ oczywiście." odpowiada mi i sam mnie całuje.

-.-

Kiedy Wojna jest w moim domu weekend szybciej przychodzi. W sobotę rano postanawiam iść do banków w sprawie kredytu na mieszkanie. Wojna widząc, że po porcji porannych mdłości idę się przebrać a nie wracam do łóżka pyta zaciekawiony:

„Jakieś plany masz dzisiaj?"

„Tak." odpowiadam mu „Pojadę do centrum w sprawie kredytu na mieszkanie."

„Pojedziesz?"

„Tak. Autobusem a co?"

„Myślałem, że spędzimy trochę czasu ze sobą w łóżku." słyszę zrezygnowany głos Wojny.

„Jutro spędzimy." uśmiecham się do niego „Chcesz ze mną pojechać?" pytam go.

„Już myślałem, że mnie o to nie zapytasz."

„No to szykuj się." odpowiadam mu.

-.-

Wojna jest zachwycony podróżą autobusem. Jeszcze bardziej jest zachwycony centrum miasta. Zostawiam go niedaleko banku i sama postanawiam załatwić sprawę kredytu. Tak jak myślałam mam możliwość wzięcia kredytu pod hipotekę przyszłego domu. Zadowolona więc wychodzę z banku i zauważam brak Wojny w miejscu gdzie do zostawiłam. Rozglądam się dookoła ale nigdzie go nie dostrzegam. Postanawiam więc usiąść tam i na niego poczekać. Po chwili Wojna podchodzi do mnie z kwiatkiem w ręku.

„Poszedłeś po niego specjalnie?" pytam go mile zaskoczona.

„Tak." odpowiada mi „Piękny kwiat dla najpiękniejszej kobiety."

„Dziękuję." odpowiadam mu i biorę od niego kwiatka „Wiesz, może pokażę Ci jeszcze parę miejsc, co Ty na to?"

„Cokolwiek zechcesz." odpowiada mi i wyruszamy na miasto.

Pokazuję Wojnie park, parę małych sklepików z różnymi rzeczami i szczerze mówiąc gdybym nie wiedziała, że jest Jeźdźcem to uznałabym go za człowieka. Spędzamy bardzo miło czas i dopiero późnym popołudniem wracamy do domu. Wtedy to ja zabieram się za szykowanie obiadu a Wojna wychodzi na chwilę by zobaczyć jak się Pożoga sprawuje. Robiąc obiad odpływam myślami do przyszłości. Jestem ciekawa jak ona będzie wyglądać. Czy będę wtedy z Wojną oraz co będzie z naszym dzieckiem? Z tych myśli wyrywa mnie uścisk Wojny.

„Gdzie to odpłynęłaś myślami?" pyta mnie cicho przytulając się do moich pleców.

„A do pewnego dalekiego miejsca." odpowiadam mu.

„Może mi o nim opowiesz?"

„Może innym razem. Rozpraszasz mnie."

„Wiem ale nie mogę nigdy się powstrzymać od przytulenia Cię jak widzę jak gotujesz."

„To miłe ale usiądź już, ok?"

Wojna niechętnie mnie puszcza i siada przy stole obserwując mnie. Kiedy kończę obiad przypominam sobie o jednej rzeczy ale nie do końca wiem czy powinnam Wojnie zawracać tym głowę. Siadam jednak z zamyśloną miną, którą Jeździec od razu zauważa:

„Coś nie tak?" pyta mnie.

„Wiesz, to trochę głupia sprawa ale..." zaczynam delikatnie „Znasz się może trochę na hydraulice?"

„Na czym?" pyta mnie zdziwiony Wojna.

„Ok. To zapomnij."

„Nie wiem co to jest ale może będę mógł Ci jakoś pomóc."

„Kran przecieka." odpowiadam mu lekko zawstydzona.

„To akurat wiem jak naprawić." odpowiada mi ze śmiechem i wstaje „Pójdę do niego zajrzeć." po czym wychodzi z kuchni.

Po parunastu minutach idę do łazienki by spojrzeć jak idzie Wojnie naprawa kranu. Wbrew moim początkowym obawom idzie mu to dosyć sprawnie. Widzę po jego ruchach, że wie co robi. Patrzę na niego z wielkim zaciekawieniem i podziwem.

„Rany już zapomniałam jak to jest mieć mężczyznę w domu." zwracam się do niego stojąc w progu.

„Uznam to za komplement." odpowiada mi Wojna nie odrywając nawet wzroku od tego co robi.

„Och, wybacz ale nie wiedziałam że Jeźdźcy potrafią robić takie przyziemne rzeczy."

„To jeszcze sporo o nas nie wiesz." Wojna kończy pracę, wstaje i puszcza wodę „Powinno teraz działać."

„Dziękuję Ci." uśmiecham się do niego, podchodzę do niego i go całuję lekko w usta.

„Tylko tyle? Spodziewałem się większej zapłaty." mówi do mnie obejmując mnie ramionami w talii.

„To był tylko kran." śmieję się do niego patrząc mu w oczy.

„To może dodaj do tego jakiś napiwek." Wojna pochyla się i zaczyna mnie całować.

Odwzajemniam jego pocałunki kładąc dłonie na jego torsie. Wojna wsuwa swoje dłonie pod moją koszulkę i jednym sprawnym ruchem ją ściąga. Odsuwam się od niego delikatnie i palcami rozpinam mu całą zbroję. Kiedy Wojna zostaje tylko w kapturze i majtkach prowadzę rękę w stronę jego penisa ale Jeździec mi ją łapie i popycha mnie lekko do ściany całując mnie.

„Nie możesz być bardziej ubrana ode mnie." zwraca się do mnie i ściąga ze mnie spódnicę swoją drugą ręką.

„Może pójdziemy do łóżka?" proponuję mu całując go.

„Mi to obojętne." odpowiada mi między pocałunkami „Mogę Cię wziąć nawet tutaj."

„W łóżku będzie wygodniej."

Wojna odsuwa się ode mnie, bierze mnie na ręce i niesie do pokoju. Tam kładzie mnie na łóżku a sam wchodzi między moje nogi szybko pozbywając mnie i siebie bielizny. Kiedy we mnie wchodzi czuję się kolejny raz najszczęśliwszą istotą na świecie. Po skończonym stosunku przytulam się do niego i gładzę go po jego ciele.

„Powiedz mi czy nadal mnie kochasz?" pytam go robiąc wzorki na jego klatce piersiowej.

„Bardzo Cię kocham." odpowiada mi całując moje włosy „A Ty mnie wciąż kochasz po tych wszystkich problemach i misjach?"

„Nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie." odpowiadam mu i podnoszę głowę by móc pocałować go w usta.

„Czyli wciąż mnie kochasz?" pyta mnie Wojna kiedy nasze usta dzielą tylko milimetry.

„Tak. Wciąż Cię kocham." odpowiadam mu i całuję go.