Uwielbiam brać wspólną kąpiel z Wojną. Po pierwsze zawsze jest ona przyprawiona namiętnością a po drugie Wojna zmywa z siebie w końcu zapach śmierci, brudu i kurzu bez większego proszenia go o to. Po wyjściu z łazienki rozkładam się naga z Wojną na łóżku z miską winogron i jedząc je powoli oglądamy jakiś program w telewizji. Gdy program już się kończy, słyszę dzwonek do drzwi. Trochę niezadowolona wstaję, szybko na siebie zakładam szlafrok i podchodzę do drzwi otwierając je.

„Hej." wita się ze mną uśmiechnięty Dawid „Mogę?"

„Cześć." odpowiadam mu i uchylam drzwi „Jasne, że możesz."

Dawid wchodzi do środka i mierzy mnie wzrokiem.

„Przeszkodziłem w czymś?" pyta lekko patrząc mi w oczy.

„Nie." odpowiadam mu i spalam się rumieńcem „Ale daj mi chwilkę, ok?" i szybko wycofuję się do pokoju.

W progu pokoju mijam ubranego Wojnę w ludzkiej postaci, który tylko rzuca mi spojrzenie gdy obok niego przechodzę i który podchodzi do Dawida witając się z nim. Ze względu na to, że zależało mi na jak najszybszym ubraniu się, nie rejestruję nawet o czym Wojna rozmawia z Dawidem. Po chwili wychodzę do nich ubrana w sukienkę i zapraszam ich dłonią do kuchni.

„Chyba niezbyt dobry moment wybrałem na odwiedziny." śmieje się Dawid siadając przy stole.

„Och..." rumienię się strasznie „To nie tak jak myślisz..." odpowiadam mu siadając naprzeciw niego.

„Gdyby to była zła pora to myślę, że nie zostałbyś wpuszczony." odzywa się Wojna stając za mną „Może zostawić was samych?" pyta mnie.

„Przyszedłem ze sprawą dla was obu więc siadaj." odpowiada mu Dawid a Wojna siada obok mnie „Kasia mówiła, że myślicie nad przeprowadzką." kontynuuje chłopak „A moja ciotka ma na sprzedaż domek. Nie jest on bardzo duży ale ma 80 metrów i dosyć spory ogród. Zresztą, byłaś tam kiedyś."

„Tak?" pytam go zaskoczona i nagle wyłapuję jego wzrok, który mi przypomina te pełne namiętności chwile z nim lata temu „Och..." zaczynam się rumienić „No tak."

Wojna od razu wyłapuje moje zawstydzenie bo obserwuje mnie bardzo uważnie w milczeniu. Ja jednak staram się uspokoić wspomnienia by móc spojrzeć mu spokojnie w oczy.

„To co chcielibyście go zobaczyć?" pyta Dawid.

„Co Ty na to, Aga?" odzywa się do mnie Wojna nie odrywając ode mnie wzroku.

„Jasne." odpowiadam mu już lekko uspokojona „Kiedy możemy go zobaczyć?"

„Za tydzień w weekend tam będę to możecie wpaść. Przy okazji pogadamy trochę. Pasuje?"

„Tak." odpowiadam i zerkam pytająco na Wojnę.

„Jeśli mi nie zadzwonią z pracy to czemu nie?" Wojna wzrusza ramionami.

Dawid uśmiecha się i wstaje od stołu.

„To do zobaczenia." żegna się chłopak muskając lekko mój policzek potem podając rękę Wojnie i wychodzi.

„Opowiesz mi o tej wizycie w domku jego ciotki?" pyta mnie Wojna uśmiechając się lekko.

„Co?" pytam go zaskoczona.

„Pytam Cię czy opowiesz mi o tej wizycie z Dawidem w domku jego ciotki lata temu." widzę, że Wojna się przekomarza.

„Jesteś niemożliwy, wiesz?" wstaję od stołu, podchodzę do zlewu i wodą przemywam sobie twarz.

Wojna bardzo szybko staje za mną, obejmuje mnie ramionami w talii i przytulając się do moich pleców szepcze mi do ucha:

„Nie schładzaj się. Zaraz Ci pomogę w rozładowaniu tego napięcia." po czym podnosi mi delikatnie sukienkę.

„Bawi Cię to, czyż nie?" pytam go obracając się do niego twarzą i zarzucając ręce na szyję.

„Tylko troszkę." odpowiada mi i całuje mnie w usta.

Odwzajemniam jego pocałunek ale bardzo szybko go odsuwam bo na obecną chwilę mam wystarczająco seksu a wiem, że za chwilę zapali się kolejny raz między nami ogień namiętności. Wojna patrzy na mnie zawiedzionym wzrokiem ale odsuwa się parę kroków ode mnie i siada przy stole ponownie.

„Jak Dawid przyszedł to udało Ci się bardzo szybko ubrać." zwracam mu uwagę siadając naprzeciw niego.

„Normalnie." odpowiada mi Wojna „Wiesz, w końcu jestem wojownikiem. Nie mogę tracić nie wiadomo ile czasu na ubieranie się."

„Ale żeby aż tak szybko? A w ogóle w jaki sposób działa ta Twoja iluzja Tomka? Jak to się dzieje, że pomimo tego, że masz tylko jedną swoją rękę to w postaci Tomka masz dwie i obie są takie same w dotyku?"

„Magia." odpowiada krótko Wojna.

„I tylko tyle mi powiesz?" pytam go zawiedziona.

„Nie mogę Ci zdradzić tajemnic Nefilim ani Jeźdźców." śmieje się do mnie.

„Nawet troszkę?"

„Pod tym względem nawet troszkę."

„A Twój miecz? Możesz mi coś o nim opowiedzieć?"

„O Pożeraczu Chaosu?"

„O, to ma nawet swoją nazwę?" patrzę zaintrygowana na Wojnę.

Wojna przez chwilę milczy i widzę, że myśli. Po chwili macha ręką za plecy i w jego ręku pojawia się miecz. Kładzie go z wielkim szacunkiem na stół przede mną a ja pochylam by zobaczyć każdy jego szczegół. Poza strasznymi zdobieniami widzę na jego powierzchni dużo zaschniętej krwi.

„Mogę go dotknąć?" pytam Wojnę nie odrywając wzroku od broni.

„Tak." odpowiada mi Wojna „Tylko bądź ostrożna."

Dotykam delikatnie palcami powierzchni Pożeracza Chaosu i zaczynam się dziwnie czuć. Kiedy chwytam go za rękojeść w mojej głowie pojawia się nieznośny krzyk. Szybko puszczam miecz i odruchowo się odsuwam od niego.

„Co się stało?" pyta mnie zaskoczony Wojna.

„Ja..." próbuję znaleźć słowa „Gdy go wzięłam w rękę to usłyszałam coś."

„Usłyszałaś coś?" widzę, że Wojna jest zdziwiony.

„Tak, straszne krzyki w mojej głowie."

„A to ciekawe." widzę zainteresowanie na twarzy Wojny „Chyba urodzisz nam syna."

„Skąd taka pewność?"

„Nie powinnaś tak reagować na Pożeracza Chaosu. Jako człowiek powinnaś poczuć tylko silny strumień energii ale skoro słyszysz krzyki zabitych istot..."

„To były zabite istoty?" pytam go przestraszona.

„Tak. To oznacza, że Pożeracz Chaosu wyczuwa kolejnego Nefilim a jakoś sobie nie wyobrażam dziewczynki walczącej moim mieczem."

„Chcesz powiedzieć, że jednak nasze dziecko będzie w przyszłości zabijać demony?"

„Ja tylko mówię, że będzie władać moim Pożeraczem. To oczywiste, że nauczę syna jazdy konnej i walki mieczem i to bez względu na to czy będzie bardziej człowiekiem czy Nefilim."

„Czyli jeśli urodzę dziewczynkę to się zawiedziesz?"

„Nie ale myślę, że to będzie chłopiec." Wojna rozsiada się wygodnie na krześle, zakłada ręce za szyję i widzę, że popłynął myślami do przyszłości.

Ja natomiast patrzę z przerażeniem na jego broń bojową. Nie mogę uwierzyć, że mam w domu rzecz, która kolekcjonuje dusze zmarłych. Po chwili patrzę na Wojnę i zdaję sobie sprawę z tego, że każdego właściciela tych dusz Wojna sam zabił.

„Zbladłaś. Dobrze się czujesz?" pyta mnie zatroskany Wojna.

Jego pytanie ledwo do mnie dochodzi ponieważ w jednej chwili czuję jak wszystko co zjadłam tego dnia chce się wydostać na zewnątrz. Wybiegam więc do ubikacji i zwracam zawartość swojego żołądka do sedesu. Kiedy podnoszę głowę znad sedesu dostrzegam na progu jak zawsze Wojnę.

„Może uznasz mnie za głupka ale to chyba nie są poranne mdłości, co?"

„Biorąc pod uwagę porę dnia to nie nazwałabym ich porannymi." wstaję i przemywam twarz przy zlewie.

„Nadal jesteś blada." zwraca się do mnie Wojna i podchodzi do mnie „Na pewno nic Ci nie jest?"

„To tylko mdłości..." odpowiadam mu i nagle widzę ciemność.