Nazajutrz umawiam się do lekarza. Ze względu na mój stan udaje mi się umówić już na popołudnie po pracy. Wojna rano próbuje mnie jeszcze przekonać do pozostania w domu ale ja czuję się dużo lepiej i cieszę się, że mogę wreszcie wstać z łóżka. Jak zawsze Jeździec odprowadza mnie do pracy i obiecuje, że przyjdzie po mnie za osiem godzin. Dzień w pracy mija mi bardzo szybko chociaż wyjątkowo pod koniec dnia czuję się strasznie zmęczona. Gdy wychodzę z biura od razu dostrzegam Wojnę, który czeka na mnie jak zwykle na murku niedaleko. Podchodzę do niego i razem idziemy do przychodni, w której wyjątkowo długo nie muszę czekać na swoją kolej. W poradni dostaję skierowanie na badania i dodatkowo dowiaduję się, że prawdopodobnie noszę pod sercem dziewczynkę. Dziewczynkę, która jak na czwarty miesiąc jest większa i bardziej rozwinięta niż inne dzieci w tym okresie. Lekarz jednak każe mi się tym nie przejmować dopóki nie wykonam badań. Gdy wychodzę z gabinetu Wojna od razu podchodzi do mnie i pyta mnie o samopoczucie.
„Muszę porobić badania ale dziecko jest bardziej rozwinięte niż wskazuje miesiąc ciąży." odpowiadam mu cicho wychodząc z nim przychodni.
„Czyli tak jak Śmierć podejrzewał..." zauważa Wojna.
Idziemy w milczeniu w stronę domu. Moje myśli odpływają do płci dziecka. Nie wiem w jaki sposób mam zakomunikować Wojnie, że nie będzie miał syna tylko prawdopodobnie córkę.
„Aga, jest coś o czym chcesz jeszcze porozmawiać?" Wojna wyrywa mnie z myśli patrząc na mnie uważnie.
„Ehm..." myślę chwilę czy go okłamać czy powiedzieć mu prawdę „Powiedz mi jak zapatrywałbyś się na córkę?" pytam patrząc na niego.
Wojna patrzy na mnie zdziwiony. Po chwili kładzie ramię na moich barkach, przyciska mnie do siebie i odpowiada:
„Będę ją kochać ponad życie. Chcesz mi powiedzieć, że będziemy mieć córkę?"
„Lekarz nie może być w stu procentach pewny ale jest duże prawdopodobieństwo, że to dziewczynka."
„Wiem, że mówiłem o moich podejrzeniach, że to będzie syn ale uwierz mi, że z córki tak samo się ucieszę o ile nawet nie bardziej. Będzie twardą babką."
Uśmiecham się słysząc słowa Wojny, przytulam się do niego i wracam już z spokojniejszą głową do domu.
