Po skończonej kąpieli i zjedzonym śniadaniu wychodzę z domu z Wojną by zobaczyć domek ciotki Dawida. Ze względu na spory kawałek do dojazdu i obecność lasu w bliskiej okolicy Wojna proponuje przejażdżkę na Pożodze. Bez wahania się zgadzam i po chwili stoję w krzaku i głaszczę konia po pysku.
„Jeszcze trochę i będziesz miała normalną stajnię..." mówię do niego gładząc go.
„Nie rozpieszczaj go." śmieje się Wojna sprawdzając zapięcie siodła „Potem nie da Ci spokoju jak go tyle będziesz głaskać."
„Uwielbiam go głaskać." odpowiadam Wojnie „Jest taki piękny."
Pożoga prycha sympatycznie, które brzmi jak podziękowanie za komplement. Po chwili z małą pomocą Wojny siadam na niego i wyruszamy w podróż. Normalnie jak podróżuję z Wojną to Pożoga biegnie tak szybko, że ledwo rejestruję zmiany krajobrazów. Tym razem poruszamy się dosyć wolno. Niecałe pół godziny później zostawiamy Pożogę w lesie a sami wyruszamy ścieżką w stronę domku. W końcu stajemy przed jednopiętrowym domkiem, który ja pamiętam z dawnych czasów.
„Potrzebujemy aż tyle miejsca?" pyta mnie Wojna zdziwiony.
„Wiem, że to dużo więcej metrów niż ja mam ale wierz mi, że nie będzie pustych pokoi." odpowiadam mu i dzwonię do drzwi.
Po chwili w drzwiach pojawia się Dawid. Wita się z nami i zaprasza do środka. Nie czekając na prośbę od razu oprowadza nas po całym domku i ogrodzie. Widzę po spojrzeniu Wojny, że nie rozumie połowę tego co mówi Dawid ale postanawiam wytłumaczyć mu wszystko jak wrócimy. W końcu stajemy w ogrodzie i Dawid kończy cały swój wywód podając cenę jaką chce jego ciotka za całość.
„Naprawdę tylko tyle?" pytam go zaskoczona.
„Cioci nie zależy na pieniądzach." odpowiada mi Dawid „Chce się przenieść do bloku a ze względu na to, że jesteś moją starą przyjaciółką to tym bardziej postanowiła kilka tysięcy upuścić."
„No cóż... To naprawdę okazyjna cena. Tomuś, jak myślisz?" pytam Wojnę patrząc na niego.
„Zgadzam się w stu procentach z Tobą." odpowiada mi bezpiecznie Wojna.
„Jakie dni pasują Twojej cioci na załatwienie formalności?" pytam Dawida.
„Zadzwonię do niej i się dowiem." odpowiada mi Dawid „A wam jaki dzień pasuje?"
„Z Tomkiem trudno się ugadać na sto procent ale ja się dostosuję."
„OK. Tak jej przekażę. A może teraz usiądziemy na chwilę i pogadamy o czymś innym poza interesami, co?"
„Czemu by nie?" odpowiadam Dawidowi „To Ty i Tomek idźcie przodem a ja zaraz do Was dołączę. Muszę za potrzebą..."
„OK." odpowiada mi Dawid „Będziemy w moim pokoju." mój przyjaciel prowadzi Wojnę do domu.
Ja szybko odhaczam wizytę w ubikacji i po chwili wchodzę do pokoju Dawida. Jego pokój nie bardzo się zmienił od ostatniej mojej wizyty tutaj. Gdy podchodzę bliżej do Wojny i Dawida widzę, że mój przyjaciel pokazuje Jeźdźcowi album z naszymi zdjęciami.
„Wciąż masz ten album?" pytam z niedowierzaniem siadając obok Wojny i patrząc na stare zdjęcia.
„Jasne, że mam." odpowiada mi Dawid i dodaje ze śmiechem „Przecież ten album to idealne narzędzie szantażu."
„O rany, lata nie widziałam tych zdjęć." zauważam patrząc Wojnie przez ramię.
„Ile wtedy miałaś lat?" pyta mnie Wojna.
„Ledwo skończyłam osiemnaście." odpowiadam mu z sentymentem.
„To były takie szalone czasy." odzywa się Dawid i zaczyna opowiadać Wojnie nasze stare historie.
Widzę, że Wojna bardzo chętnie go słucha. Cieszę się, że Jeździec znalazł wspólny język z moim znajomym. Oczywiście mogłam się w końcu spodziewać jednego pytania:
„A Wy jak w ogóle się poznaliście?" pyta Dawid
„Aga Ci nie opowiadała?" pyta zdziwiony Wojna.
„Jakoś nie było okazji..." tłumaczę się bardziej Wojnie niż Dawidowi.
„Aga wylała na mnie kawę w supermarkecie." opowiada Wojna ustaloną wersję „Tak się śpieszyła, że mnie nie zauważyła i nie dość, że wpadła na mnie to jeszcze mi poplamiła całą koszulę. A akurat byłem tuż przed spotkaniem z klientem."
„O rany i co dalej?" dopytuje Dawid.
„Na początku byłem wściekły ale kiedy spojrzałem w jej oczy to jakoś złość mi przeszła." opowiada dalej Wojna.
„Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak mi było głupio." uzupełniam opowieść „Zwłaszcza jak się dowiedziałam, że ma zaraz ważne spotkanie. Chciałam mu zapłacić za nową koszulę ale odmówił."
„Odwołałeś spotkanie?" pyta Dawid Wojnę.
„Tak." odpowiada mu „W tym momencie nie chciałem, żeby taka dziewczyna mi ot tak zniknęła. Zadzwoniłem więc do klienta, skłamałem, że miałem wypadek i nie dam rady dojechać i zaproponowałem Adze postawienie mi kawy za zniszczoną koszulę. Oczywiście zgodziła się i jakoś to się samo potoczyło dalej."
„Ale super." odzywa się Dawid „Czemu mi wcześniej nie opowiedziałaś takiej wspaniałej historii?" Dawid mnie pyta.
„Nie chciałam byś się śmiał z mojej niezdarności." odpowiadam mu z lekkim śmiechem.
Dawid zaczyna opowiadać Wojnie inne historie z moją niezdarnością w tle i ani się nie oglądam a jest już popołudnie. W końcu żegnamy się z Dawidem i kierujemy się do lasku w stronę Pożogi.
„Tam naprawdę jest wystarczająco miejsca na stajnię." mówi do mnie Wojna „Pożoga będzie zadowolona."
„W końcu zasługuje także na jakieś normalne zamieszkanie a nie siedzenie w krzakach." odpowiadam mu z uśmiechem.
„Nam wszystkim będzie się tam dobrze mieszkało." Wojna bierze mnie za rękę i ją lekko ściska.
„Mam taką nadzieję." odpowiadam mu odwzajemniając uścisk.
