Miesiąc później Wojna pomaga mi w przeprowadzce do Naszego nowego domu. Teraz dopiero mam okazję zobaczyć jak bardzo pożyteczny jest umięśniony Jeździec. Mój kochany gdyby tylko mógł przeniósłby całe meble z rzeczami w środku ale ze względu na zachowanie pozorów, pomaga mi w ich pakowaniu do kartonów i w rozkręcaniu mebli. Od czasu do czasu pomaga nam w tym moja mama, która jest zachwycona moim nowym miejscem zamieszkania. Gdy tylko załatwiłam formalności i dostaliśmy klucze Wojna od razu za domem zbudował bardzo wygodną stajnię dla Pożogi. Zostawił też sporo miejsca na konie swojego rodzeństwa gdyby do nas przyjechali. Większość rzeczy przewieźliśmy w trybie ekspresowym na Pożodze ale było wiadome, że do mebli musimy wypożyczyć jakiś samochód. W ciągu tygodnia udało nam się przenieść i zagospodarować wszystkie moje rzeczy w nowym domku oraz postawić wokół ogrodu bardzo wysoki płot. Zazwyczaj nikt nie przechodził tamtędy ale Wojna chciał mieć pewność, że nikt nigdy go nie przyłapie w jego normalnej postaci. Kiedy ja byłam w pracy to Wojna zajmował się remontowaniem pomieszczeń. Muszę przyznać, że jak na kogoś kto nie jest człowiekiem wychodziło mu to bardzo dobrze. Dziecko przez czas przeprowadzki zachowywało się grzecznie. Zaczęłam odczuwać jego ruchy ale odkąd Wojna trzymał daleko ode mnie Pożeracza Chaosu to nie miałam powtórki związanej z jego aktywnością. Lekarz co wizytę twierdził, że wszystko przebiega prawidłowo i nie miałam powodów do zmartwień. W końcu mogliśmy usiąść wygodnie w naszym domu.

„O rany ale się cieszę, że w końcu wszystko jest porobione." mówię Wojnie kładąc się na łóżku.

„To i tak ekspresowo nam się udało." zwraca mi uwagę Wojna i kładzie się obok mnie.

Odkąd przeprowadziliśmy się na nowe mieszkanie zaproponowałam Wojnie chodzenie po domu w czymś wygodniejszym niż jego zbroja. Na początku nie był przekonany do tego pomysłu ale w końcu uległ. Dlatego też leżał obok mnie w bojówkach oraz w ciemnej koszulce z krótkim rękawem. Dzięki temu wyglądał jeszcze bardziej pociągająco niż zazwyczaj.

„Powinniśmy zrobić parapetówkę." zwracam się do Wojny splatając swoje palce z jego palcami.

„Co zrobić?" pyta mnie zdziwiony.

„Parapetówkę. Wiesz takie przyjęcie powitalne w nowym miejscu zamieszkania. Zaprosilibyśmy Kasię, Jolkę i Dawida. Myślisz, że Twoje rodzeństwo mogłoby też przyjść?"

„Jeźdźcy i ludzka impreza?" Wojna obraca się na bok i patrzy na mnie z niedowierzaniem.

„Oczywiście incognito." odpowiadam mu lekko ze śmiechem „To mogłoby być ciekawe."

„No na pewno byłoby to niecodzienne ale trudno mi się wypowiadać w ich imieniu. Śmierć był z nami wtedy kiedy Marek Cię zaatakował ale czy Furia i Waśń będą chcieli się tak zabawić to nie mam pojęcia."

„Mógłbyś ich spytać?"

„A może spytamy ich razem?"

„Co masz na myśli?"

„Wypadałoby w końcu Cię zabrać do mojego rodzinnego domu."

„Zabierzesz mnie do domku Czterech Jeźdźców?" z zachwytu aż się podnoszę.

„Tak." odpowiada mi spokojnie Wojna uśmiechając się.

„To jedźmy." wstaję tak szybko jak mi brzuch pozwala i zaczynam się przebierać.

-.-

Pożoga pędzi znaną sobie trasą. Widzę jak szybko zmieniają się krajobrazy ale nic konkretniej nie dostrzegam. Po dosyć długim czasie Pożoga zwalnia i staje przed wielkim dwupiętrowym domem. Nieruchomość wygląda dosyć normalnie. Ma duże okna, w których gdzieniegdzie pali się światło. Wojna zeskakuje z konia i mi pomaga zsiąść z konia, po czym łapie lejce Pożogi i prowadzi go za dom. Za domem dostrzegam duży budynek. Wojna wchodzi do niego z Pożogą a ja mam okazję zobaczyć przez otwarte drzwi czarnego konia z zielonymi płomieniami. Wojna poklepuje po pysku przyjaźnie Pożogę, następnie drugiego konia i wychodzi z budynku zamykając drzwi. Następnie bierze mnie za rękę i prowadzi do frontowego wejścia.

„Aktualnie jest tylko Furia." mówi do mnie Wojna, popycha drzwi wejściowe i wchodzi ze mną do środka.

Stajemy na dość długim przedpokoju. Po lewej stronie dostrzegam schody. Wojna prowadzi mnie jednak przez cały przedpokój i wpuszcza mnie do dużego pokoju. Na środku pokoju stoi stół z wieloma krzesłami. Sam pokój natomiast ma drewniane meble i przytulne wnętrze.

„Witaj w moim rodzinnym domu." odzywa się Wojna i wskazuje mi krzesło „Usiądź, proszę."

Gdy siadam słyszę odgłos kroków na schodach. Po chwili widzę jak do pokoju wchodzi Furia.

„Wojna!" Furia rzuca mu się na szyję „Jak dobrze Cię widzieć w domu." dodaje wtulając się w niego.

Wojna obejmuje siostrę i lekką ją przytula. Gdy Furia się odsuwa od niego to zauważa mnie. Tak samo rzuca mi się na szyję i mocno mnie ściska.

„W końcu ją przyprowadziłeś." Furia zwraca się do brata, puszcza mnie i patrzy na mój brzuch „O rany, ale on już jest duży. Już bliżej końca niż początku, prawda?" tym razem mnie pyta.

„To prawda." odpowiadam jej z uśmiechem.

Furia siada obok mnie a Wojna usadawia się naprzeciw nas.

„Chciałam Was odwiedzić ale usłyszałam o przeprowadzce i stwierdziłam, że poczekam aż wszystko ogarnięcie." Furia zwraca się do nas.

„No dzisiaj akurat skończyliśmy." odpowiada jej Wojna „Gdzie Śmierć i Waśń?"

„Śmierć na krótkiej misji a Waśń..." Furia milknie na chwilę „Jak to Waśń, nie do końca wiem gdzie on jest. Ale i jeden jak i drugi powinien wkrótce wrócić."

„To poczekamy na nich. Opowiadaj co u Ciebie?"

Furia więc zaczyna opowiadać mu o codziennych sprawach w domu i opowiada kilka historyjek, które się zdarzyły na misji. Gdy wyczerpują jej się tematy zwraca się do mnie:

„A Ty jak się czujesz? Dziecko bardzo Ci dokucza?"

„Nie ma tak źle." odpowiadam jej z lekkim uśmiechem „Można się do tego przyzwyczaić."

„A mój brat?" Furia kieruje wzrok na Wojnę „Dba o Ciebie i o dziecko należycie?"

„Dba lepiej niż mogłabym sobie wyobrazić." odpowiadam jej patrząc ciepło na Wojnę.

Furia otwiera usta by zadać kolejne pytanie ale przerywa jej trzask drzwi. Po chwili słyszymy ciężkie kroki na posadzce i w pokoju pojawia się Waśń.

„No proszę, proszę, kto to przyjechał do domu?" pyta Waśń opierając się o framugę i zakładając ręce na piersi.

„Cześć Bracie." odpowiada mu Wojna „Dołączysz do nas?"

„Hej." odzywam się do niego i widzę, że dopiero teraz mnie dostrzegł.

„O rany, w końcu przywiozłeś tutaj Agę." Waśń podchodzi do nas i siada obok mnie „Niezły brzuszek masz." dodaje Waśń i głaszcze mnie po brzuchu.

Wojna patrzy na gest Waśni w milczeniu. Ja w szoku na początku w ogóle nie reaguję ale po chwili odzywam się spokojnie:

„Tak. Dziecko rośnie jak szalone." mówiąc to kładę dłonie na swoim brzuchu zmuszając Waśń do odsunięcia ręki.

„Co was tutaj sprowadza?" pyta Waśń rozkładając się na krześle i zakładając ręce na karku.

„Nie mogę już tutaj przyjechać?" pyta Wojna.

„Ależ możesz." odpowiada mu Waśń „Tylko wiesz: odkąd się wyprowadziłeś to korzystam czasem z Twojego pokoju. Więc jeśli chcecie tutaj przenocować to musisz przejść do pokoju gościnnego. Aga może ze mną spać." rzuca jakby nigdy nic na koniec.

„Bardzo śmieszne..." Wojna odpowiada mu oschle.

Waśń poprawia się na krześle, ściąga swoją maskę i zmienia oczy na ludzkie. Po czym obraca się w moją stronę i mówi:

„Miałabyś miłą odmianę. Jestem dużo cieplejszy od Wojny."

„Waśń!" Furia warczy na niego wściekle „Uspokój się."

„Przecież tylko żartuję." Waśń patrzy przez chwilę na siostrę po czym puszcza mi oczko i znowu rozsiada się na krześle.

„Zachowujesz się jak napalony nastolatek." Furia wciąż na niego warczy.

Waśń jednak wzrusza ramionami i nic się nie odzywa. Obracam się w stronę Furii i widzę, że jest na skraju wściekłości. Zanim jednak wybucha słyszymy kolejny raz trzask drzwi. Po chwili w pokoju pojawia się Śmierć.

„Hej." wita się Śmierć i siada obok Wojny „Miło was widzieć."

„Cześć Bracie." odpowiada mu Wojna poklepując go po ramieniu.

„Hej." odpowiadam mu z lekkim uśmiechem.

„Jak się czujesz?" Śmierć rzuca pytanie.

„Dobrze." odpowiadam mu.

„To dobrze. Długo na mnie czekaliście?"

„Nie." odpowiada mu Wojna zanim Furia otwiera usta „Ale jak już jesteśmy w komplecie to mam do was sprawę."

„Sprawę..." powtarza Waśń „Wiedziałem, że coś jest na rzeczy."

„Skończyliśmy się przeprowadzać do nowego miejsca" zaczyna Wojna powoli „i z tego powodu organizujemy..." Wojna patrzy na mnie wyczekująco.

„Parapetówkę." kończę szybko „Chciałam się Was spytać czy może wpadniecie?"

Na moje pytanie zapada krótka cisza. Pierwszy odzywa się Waśń:

„Ja chętnie. W końcu przetestuję swój ludzki wygląd."

„Furia?" pytam siostrę Wojny.

„Czemu by nie?" odpowiada Furia „Może być wesoło."

„Bracie?" Wojna kieruje pytanie do Śmierci.

„Nie do końca jestem przekonany do wspólnej imprezy Jeźdźców i ludzi." odpowiada Śmierć.

„Och, nie bądź taki sceptyczny..." zaczyna Furia „Przyda nam się trochę odmiany."

„No dobrze." odpowiada po chwili milczenia „Ale nadal nie jestem do tego przekonany."

„Zmienisz zdanie na imprezie." odpowiada Furia na co ja wymieniam spojrzenia z Wojną.

„No to ustalone." ogłasza Wojna.

Po tych ustaleniach zaczyna się dyskusja na temat tradycji ludzi i ludzkiego wyglądu, która trwa aż do wieczora.