Minęło zaledwie kilka dni kiedy Wojna dostał wezwanie. Akurat graliśmy w grę planszową kiedy nagle mi oświadczył:
„Wzywają mnie. Muszę jechać."
„Ok." odpowiadam mu „Myślisz, że długo to zajmie?"
„Mam nadzieję, że nie." Wojna zaczyna ubierać swoją zbroję i wyciąga z szafy Pożeracz Chaosu „Wiesz, posiedziałbym dłużej ale muszę lecieć."
Wojna szybko obejmuje mnie, całuje mnie namiętnie w usta po czym szybko wychodzi na tyły domu. Po chwili słyszę stukot końskich kopyt ogłaszający wyjazd mojego ukochanego. Bez pośpiechu zaczynam zbierać grę, zmywam naczynia i postanawiam trochę posprzątać kuchnię kiedy nagle słyszę ponownie odgłos kopyt. Wychodzę zaciekawiona na podwórko i dostrzegam Śmierć kierującego się w moją stronę.
„Cześć Aga." wita mnie.
„Powiedz mi, że to nie jest sprawka Wojny." odpowiadam mu i po chwili wpuszczam go do środka.
„Wojna o Ciebie się martwi." odpowiada mi jego najstarszy brat „Zresztą uzgodniliśmy, że lepiej żebyś teraz nie była sama. Przynajmniej do porodu."
„Uzgodniliście?" pytam go zaskoczona.
„Tak. Wtedy jak odpłynęłaś ostatnim razem."
„Dobrze wiedzieć." zapraszam Śmierć do naszego salonu wskazując mu kanapę „Nie zrozum mnie źle: doceniam waszą troskę ale nie potrzebuję niańki."
„Wszyscy o tym wiemy ale wolimy dmuchać na zimne." Śmierć siada na kanapie „Jeśli Ci przeszkadzam to możesz udawać, że mnie tu nie ma. Ja się zajmę swoimi sprawami mając jednocześnie oko na Ciebie."
„Jeśli już mnie zaszczyciłeś swoją obecnością to chociaż to wykorzystam." odpowiadam mu i siadam po drugiej stronie kanapy.
„Jak się czujesz?" jak zawsze słyszę te pytanie od Śmierci.
„Dobrze." odpowiadam mu „Jesteś najstarszym Nefilim, prawda?"
„Najstarszym żyjącym."
„Powiedz mi: uważasz, że Wojna będzie dobrym ojcem?"
„Biorąc pod uwagę nas wszystkich to Wojna jest najlepszym materiałem na ojca." odpowiada mi Śmierć.
„Jest nawet lepszym materiałem od Ciebie?"
„Tak. Wojna jest lojalny, honorowy, szczery i nienawidzi kłamstwa. Jest oczywiście i wspaniałym wojownikiem ale muszę przyznać, że trafiłaś na najlepszego Jeźdźca na jakiego mogłaś. Ja wiedziałem już wcześniej, że Wojna musi się z kimś spotykać. To chyba było krótko po tym jak zaczął Cię odwiedzać w Twoim domu."
„Jak to: wiedziałeś?"
„Po prostu pewnego dnia wrócił do domu szczęśliwy. Wojna nie potrafi ukrywać swoich uczuć. Po jego twarzy, oczach, minie i zachowaniu widać zawsze jego samopoczucie jak i uczucia. Wcześniej chodził zamyślony. Było widać, że błądzi gdzieś myślami a wtedy jak wrócił był bardzo pewny siebie i wyglądał po prostu na szczęśliwego. Na początku założyłem, że udało mu się zabić jakiegoś ważnego demona ale pewnego dnia usłyszałem jak Waśń go pyta o Ciebie. Było to pytanie w stylu Myślisz, że demony już nigdy nie będą ścigać tej ludzkiej dziewczyny? na co on odpowiedział, że załatwił to tak, żeby Cię nie ścigały i urwał temat ale wyczułem w jego głosie szczęście. Zresztą potem miał kilka dni napiętych relacji z Waśnią. Po prostu wszystko układało mi się w jedną całość. Ciesze się, że mój brat się zakochał w Tobie z wzajemnością."
„Mówisz o nim w superlatywach. A możesz mi coś opowiedzieć o Waśni?"
„Jak już kiedyś Ci powiedziałem Waśń lubi się popisywać ale serce ma po dobrej stronie. Masz z nim jakieś kłopoty?"
„Nie." zaprzeczam za szybko.
„Mi możesz powiedzieć. Nie przekażę tego dalej."
Chwilę milczę patrząc na podłogę. Czuję wzrok Śmierci na sobie ale wciąż milczę.
„Zostanie to między nami ale jeśli Waśń Ci się narzuca to muszę o tym wiedzieć." mówi mi Śmierć.
„Nie wiem czy mogę nazwać to narzucaniem się ale..." na chwilę milknę „Według mnie trochę dziwnie się zachowuje."
„Opowiedz mi."
Opowiadam więc Śmierci o każdym moim spotkaniu z Waśnią nie ukrywając niczego. Z powodu maski na twarzy Śmierci nie widzę w ogóle jego wyrazu twarzy więc trudno mi ocenić czy to co mu mówię uważa za poważną sprawę czy nie. Kiedy kończę Najstarszy Jeździec chwilę milczy.
„Domyślam się o co może chodzić." odpowiada mi tajemniczo.
„O co?" pytam go.
„Waśń ma najbardziej bujne życie towarzyskie z nas wszystkich. Ja, Wojna i Furia doskonale wiemy, że spotyka się z przeróżnymi istotami. Zresztą jakby na to nie spojrzeć to jest pod względem różnych miar bardzo przystojny. Wojna natomiast jest jego przeciwieństwem. Nigdy nie dążył do tego by poznawać kogoś. Jest typowym wojownikiem. Wojownikiem zbyt przerażającym by myśleć o nim w sposób romantyczny. A jednak Ty w nim dostrzegłaś kogoś w kim można się zakochać. Dałaś mu ciepło, o którym on nawet nie marzył bo uważał, że nie jest jego godzien. I tutaj jest cały problem po stronie Waśni. On pomimo takiego doświadczenia nigdy takiego ciepła nie otrzymał."
„Chcesz mi powiedzieć, że Waśń jest zazdrosny o to co czuję do Wojny?"
„Tak. Odrzuciłaś go kilka razy między innymi uzasadniając to tym, że nie jest Wojną. Waśń nie potrafi tego jakoś przełknąć dlatego też próbuje wciąż Cię uwieść. Czy dobrze robisz nie mówiąc o tym Wojnie? Uważam, że nie. Nie mówiąc o tym Wojnie pokazujesz Waśni, że dałaś się wplątać w jego grę."
„Ale nie zniszczę wtedy czegoś między nimi?"
„Przeżywaliśmy większe konflikty. Ja nic ani Wojnie ani Waśni nie powiem ale uważam, że powinnaś o wszystkim powiedzieć ojcu dziecka, które w Tobie rośnie."
Słysząc słowa Śmierci odruchowo głaszczę swój brzuch. Na moją pieszczotę dziecko odpowiada mi lekkim kopnięciem. Analizuję w głowie to co przekazał mi najstarszy Jeździec i muszę mu przyznać rację. Postanawiam wyznać wszystko Wojnie jak tylko wróci do domu z misji.
„Może w coś zagramy?" proponuję Śmierci zmieniając temat.
„Czemu nie? Jak i tak tutaj siedzę to co mi szkodzi?" odpowiada mi Śmierć.
Siadamy więc nad grą i spędzamy czas. Gdy przychodzi noc Śmierć zostaje w pokoju gościnnym a ja idę do swojego pokoju. Zanim jednak się kładę spać wyglądam przez okno i chwilę patrzę na las, który jest za naszym domem. Następnie zamykam okno i kładę się spać by jak najszybciej rozpocząć nowy dzień.
