Nazajutrz z rana przyjeżdża do nas Furia. Niesie ze sobą dosyć spore pudełko. Po przywitaniu się z nią od razu zadaję jej męczące mnie pytanie:

„W jaki sposób to przywiozłaś?"

„Nie doceniasz mojej kochanej Zagłady." odpowiada mi lekko Furia i kładzie pudełko w kącie „Mam nadzieję, że nie macie mi za złe przyjazd o tak wczesnej godzinie."

„Oczywiście, że nie." odpowiadam od razu Furii.

„Poczytałam i popytałam trochę jeśli chodzi o takie imprezy i mniej więcej wiem czego się spodziewać. W tym pudle mam prezent dla dziecka oczywiście."

„To dosyć spore pudełko." zauważa Wojna.

„Bo to jest dosyć spory prezent." odpowiada mu Furia z uśmiechem „Ale on się przyda trochę później."

„Aż się boję pomyśleć co mogłaś przywieźć..."

„To otwórz pudełko i sprawdź Bracie." odpowiada mu z przekąsem Furia.

Wojna chwilę patrzy na nią w milczeniu po czym podchodzi do pudełka, otwiera je i zagląda do środka.

„Myślisz podobnie jak Waśń." Wojna zwraca się do siostry zamykając pudełko.

„Jak Waśń?" pytam zaskoczona „Czy to... konik?" pytam ją zaskoczona.

„Tak." odpowiada zaskoczona Furia „Waśń tutaj był przede mną? I też dał konika?"

„Trochę innego konika a był wczoraj." Wojna podchodzi do półki, bierze maskotkę i pokazuje Siostrze.

„Chyba wszyscy chcemy by dziecko nigdy nie zapomniało kto jest jego ojcem." Furia się śmieje „I muszę przyznać, że słodko wygląda ten pluszak. Wypisz i wymaluj Pożoga."

„Ale z Twojego konika dziecko też pewnie się ucieszy." odzywam się do Furii „Dziękujemy Ci."

„Jak w ogóle się czujesz?" Furia siada obok mnie „Mogę dotknąć?" wskazuje mój brzuch.

„Nawet dobrze. I tak, możesz." odpowiadam jej i czuję po chwili dłoń Furii na swoim brzuchu.

Kiedy tylko Furia kładzie swoją dłoń dziecko kopie mnie od środka. Tak jakby wyczuwało obecność rodziny. Furia uśmiecha się lekko i przez chwilę głaszcze mój brzuch.

„Jaka jest Twoja mama?" pyta mnie odsuwając rękę.

„Zależy o co pytasz." odpowiadam jej „Potrafi być bardzo męcząca. Na pewno będzie Cię o wszystko wypytywać."

„Jak w ogóle zareagowała na wieść o ciąży?"

„Była szczęśliwa ale wiedziała o niej zanim jej powiedziałam. Podobno aż promieniałam z radości."

„A jak zareagowała na Wojnę?" Furia kieruje wzrok na brata.

„Dobrze. Uważam, że go nawet polubiła."

„Polubiła bo nie wie kim naprawdę jestem." odzywa się Wojna.

„Wierz mi, że chciałabym jej powiedzieć prawdę i na pewno nie przestałaby Cię lubić z tego powodu." odpowiadam Wojnie patrząc na niego pytająco „Coś Ci dolega? Od rana jesteś jakiś nieswój..."

„To nic wielkiego." odpowiada mi Wojna „Dam sobie z tym sam radę."

Wymieniam spojrzenia z Furią, wstaję z kanapy i podchodzę do Wojny:

„Możemy chwilę porozmawiać w cztery oczy?" pytam go.

Wojna się zgadza i przechodzimy do kuchni. Staję naprzeciw niego i przez chwilę patrzę mu w oczy próbując rozgryźć co go może boleć.

„Co się dzieje, kochanie?" pytam go.

„Wiesz..." zaczyna Wojna „Im bliżej porodu tym coraz bardziej sobie zdaję sprawę, że nie jestem Ciebie i dziecka godzien. Moje rodzeństwo się cieszy, że ja jestem ojcem dziecka ale ja widząc te koniki zaczynam się obawiać, że nie sprawdzę się jako ojciec. Jestem Jeźdźcem i mogą przyjść czasy kiedy miesiącami nie będzie mnie w domu a Ty będziesz musiała się wszystkim tłumaczyć, że Cię nie zostawiłem tylko mam taką pracę... W dodatku będziesz musiała wtedy sobie poradzić z dzieckiem, które w połowie jest magiczną istotą."

„Wojna, wiem o tym wszystkim. Wiedziałam też kim jesteś od samego początku. Nie planowałam z Tobą dziecka ale zakochałam się w Tobie zanim wróciłam do swojego normalnego życia. Zadecydowałam też nie usuwać tego dziecka a wtedy wiedziałam, że w połowie będzie magiczną istotą. A po drugie co to w ogóle oznacza, że nie jesteś mnie i dziecka godzien? Jeśli kochasz mnie i nasze dziecko to jesteś nas godzien."

„Kocham Cię i będę Cię kochać do końca swojego życia." Wojna odpowiada mi gładząc mnie po policzku z lekkim uśmiechem „Dziękuję Ci za Twoje słowa."

„A teraz się rozchmurz. Twoja siostra przyjechała w końcu. A po drugie moja mama od razu wyłapie Twój kiepski humor a trudno będzie Ci się z niego wytłumaczyć."

„A może powinienem powiedzieć jej, że jestem Jeźdźcem Apokalipsy?" rzuca mi żartobliwie Wojna.

„Chcesz, żeby padła na zawał?" odpowiadam mu żartem „A teraz wracajmy do Twojej siostry."

Wojna całuje mnie jeszcze w usta i po chwili razem wracamy do pokoju i rozmawiamy z Furią.