Nigdy więcej takich imprez jak baby shower. Już nigdy więcej nie chcę być tak wymęczona przez moje koleżanki, moją mamę i Furię tak jak podczas tej imprezy. Spodziewałam się spokojnej posiadówki w babskim gronie a wyszła z tego całkiem głośna zabawa. I nawet mi ona nie przeszkadzała dopóki nie zaczęła się ona przedłużać do późnych godzin wieczornych. Baby shower zaczęło przypominać wieczór panieński a ja już po kilku godzinach ich paplania byłam tak strasznie wykończona, że marzyłam tylko o łóżku. Dlatego też jak tematy rozmów z dziecka sprowadziły się do mojego związku z Wojną już nie wytrzymałam i po prostu stwierdziłam, że musimy zakończyć wieczór. Oczywiście towarzystwo nie było zachwycone ale na szczęście udało mi się im wmówić, że kiepsko się czuję. Leżę więc rano następnego dnia w łóżku i cieszę się, że mam to już za sobą.

„Zadowolona z wczorajszego wieczoru?" pyta mnie Wojna wchodząc do naszej sypialni niosąc mi śniadanie.

„Powiedzmy, że tak." odpowiadam mu i patrzę na niego zdziwiona „Zrobiłeś mi śniadanie?"

„Tak. To coś złego?" Wojna kładzie tacę na stoliku obok łóżka.

„To takie nietypowe dla Ciebie..."

„Po prostu chciałem pokazać, że doceniam to co mam." Wojna pochyla się nade mną i mnie delikatnie całuje w usta.

„Mmm..." mruczę „To jest lepsze od śniadania. Może wrócisz do łóżka?"

„Lepiej nie bo nie będę umiał się powstrzymać a Śmierć mi zasugerował przerwę w kochaniu się z Tobą."

„Rozmawiałeś ze swoim bratem o naszym seksie?" pytam go zaskoczona.

„To on zaczął temat." odpowiada mi „A dokładniej rzecz ujmując to przesłał mi krótką wiadomość na ten temat."

„Dalej wymieniacie się wiadomościami?"

„Tak. Śmierć przy okazji przysłał mi moje ludzkie papiery."

„Ludzkie papiery?"

Wojna podchodzi do szuflady i wyciąga z niej szara kopertę. Podchodzi z nią do mnie i mi ją podaje. Otwieram kopertę i wyciągam z niej akt urodzenia oraz dowód osobisty ze zdjęciem Tomka i z jego danymi.

„W jaki sposób Śmierć to załatwił?" pytam go zaskoczona.

„Ma swoje sposoby. Dzięki temu bez problemu wpiszesz mnie w akt urodzenia dziecka."

„To niesamowite, że nagle Twoja ludzka postać istnieje w ludzkich bazach danych..."

„Wszystko da się załatwić jeśli..."

Wojna nagle przerywa. Widzę, że nasłuchuje intensywnie. Już mam go spytać o co chodzi ale on mi sam odpowiada:

„Wzywają mnie. Dasz sobie radę sama? A przynajmniej sama do przyjazdu kogoś ode mnie."

„Nie musisz zapewniać mi niańki." zauważam „Świetnie sobie radzę sama."

„W to nie wątpię ale martwię się gdy Cię zostawiam. Dlatego pozwól, żeby ktoś z Tobą mimo wszystko był, ok?"

„Nawet jak się nie zgodzę to wiem, że i tak kogoś do mnie wyślesz." odpowiadam mu zrezygnowana „Wolę już jak siedzi ze mną w domu a nie chowa się w krzakach."

„Mądra dziewczynka z Ciebie." Wojna uśmiecha się do mnie, całuje mnie w czoło i zaczyna się przebierać.

„Odprowadzę Cię." proponuję mu i wychodzę z łóżka.

Nie wiem w jaki sposób Wojna to robi ale jest już cały ubrany gdy ja tylko zdążyłam założyć na siebie szlafrok. Wojna kładzie mi jeszcze kurtkę na ramionach i po chwili wychodzę z nim na podwórko. Obserwuję jak w milczeniu szykuje Pożogę i zanim siada na konia bierze mnie w ramiona i namiętnie całuje w usta. Następnie odsuwa się ode mnie z zadowolonym uśmiechem, wsiada na Pożogę i rusza pędem. Ja jeszcze przez chwilę stoję na podwórku patrząc za nim po czym wracam do domu i kładę się jeszcze do łóżka.