Nie posiadam żadnych profitów z tego fanfiction
SSHPSSHPSSHP
Rzeczony Dumbledore, udając niedoinformowanego dziadka rzekł:
- Ależ mój chłopcze, przecież Twój Dom to Gryffindor i tam zawsze należałeś od pierwszego roku! Sama Tiara Przydziału Cię tam umieściła!
Chłopiec kontynuując, jakby nigdy nic mu nie przerwano powiedział:
- Tak, należałem do Gryffindoru ale przez pierwsze dwa lata, później udawałem Twojego "Złotego Chłopca", Dumbledore. A wiesz dlaczego Tiara umieściła mnie w Gryffindorze? Nie? Więc ja chętnie Ci wyjaśnię. Po pierwsze, zanim pojawiła się profesor McGonagall aby nas wpuściła do Wielkiej Sali na nasz przydział, udało mi się posprzeczać z pewnym tlenionym blondynem, szerzej znanym jako Draco Malfoy, lecz to nie była nasza wina, a wiesz dlaczego? Otóż ów blondyn zaproponował mi przyjaźń i zaakceptował bym ją gdyby nie wtrącenie się pewnego rudowłosego czubka i wyparcie mi przez niego, zdawało by się, pomysłu! Gdyby nie ta drobna sprzeczka, spokojnie zaprzyjaźniłbym sie z Malfoyem i automatycznie trafiłbym do domu Slytherina. Wiesz, Albusie pierwsze wrażenie jest zawsze najważniejsze, a drugi rok, chcesz wiedzieć jak było? Nie? Ależ ja chętnie Ci opowiem. Gdy okazało się, że jestem wężousty, gryfoni patrzyli na mnie jak na intruza, szkodnika którego trzeba się jak najszybciej pozbyć. A Ślizgoni? Owszem patrzyli na mnie ze strachem, ale widziałem w ich oczach przede wszystkim szacunek i podziw, to mnie ostatecznie do nich przekonało najbardziej, Albusie.
Harry, nie dając dyrektorowi dojść do słowa, kontynuował swój wywód.
- Jest jeszcze jedna rzecz, właściwie, osoba, profesor w tym zamku, który zawsze traktował mnie jak najgorszego śmiecia, człowiek pełny uprzedzeń, którego nie interesowała cała ta otoczka Wybrańca i to, że jestem pieprzonym Wybawicielem Jasnej Strony. Tak, panie Dyrektorze, myślę, że już wiesz o kogo chodzi, prawda? - chłopiec kontynuował - Jednym z moich ulubionych cytatów jest to iż "Prawda zawsze wyjdzie najaw", zgodzisz się ze mną Albusie?
Harry, widząc zszokowane twarze w całej Wielkiej Sali i nieprzyjemną ciszę, która zaległa po jego oświadczeniu w tym miejscu, majestatycznie wyszedł powiewając swoją szkolną szatą. Wrota zatrzasnęły się za nim z hukiem tworząc obraz wściekłego ale zadowolonego z siebie chłopca.
Harry pomyślał - zapowiada się niezwykle ciekawy rok - i skierował się w stronę dormitorium aby zabrać książki potrzebne na zajęcia. Chwilę po tym gdy Pan Potter oddalił się w swoją stronę, w Wielkiej Sali wybuchła taka wrzawa jak nigdy wcześniej. A chłopiec śmiał się w duchu z nich wszystkich.
SSHPSSHPSSHP
W tej części mojego opowiadania pojawiły się pewne nieścisłości związane z prawdziwą wersja HP. Ale na potrzeby tego opowiadania postanowiłam całkowicie odrzucić kanon. mam nadzieję, że się podobało.
Pozdrawiam, MV
