nie posiadam żadnych profitów, nie jestem JKR

SSHPSSHPSSHP

Gdy Minerwa McGonagall dogoniła na schodach zielonookiego chłopca, w kształcie kota - swojej formy animagicznej - po jego spektakularnym wyjściu z Wielkiej Sali, podała mu tegoroczny plan zajęć i magicznie zmniejszony pakunek owinięty czerwoną wstążką i powiedziała:
- Panie Potter, pomimo występu, który nam pan zaprezentował chwile temu, to zapomniał się pan do mnie zgłosić po tegoroczny plan zajęć. Ufam również, ze nie spóźni się pan na swoje pierwsze zajęcia w tym roku. Dołączam również zapomniane śniadanie - nie chcemy przecież, aby nam pan po drodze zemdlał, nieprawdaż? - i jak gdyby nigdy nic - odeszła uśmiechnąwszy się dziko do Harrego.
Gdy Wicedyrektor Hogwartu oddaliła się i nie było po niej śladu, Harry nieobserwowany przez nikogo - roześmiał się serdecznie i poszedł do pokoju wspólnego Gryfonów aby zabrać torbę z książkami. Po drodze zaglądając w nowy plan pomyślał:
- O! Pierwsze dwie godziny z nietoperzem z lochów, będzie zabawa i będzie się działo! Przynajmniej teraz wiem, dlaczego Minerva była z siebie taka zadowolona - i skierował swoje kroki w stronę lochów.
Gdy po chwili zauważył, że zostało mu 10 minut do rozpoczęcia zajęć z eliksirów - pobiegł jak najszybciej się dało do wieży Gryfonów, niestety traf chciał, że wpadł na postać znajdującą się po przeciwnej stronie korytarza; oboje się od siebie odbili i runęli razem na kamienną podłogę.
Jak się po chwili okazało, drugą osobą był blond włosy dziedzic fortuny Malfoyów - Draco.
Gdy Draco zauważył Harrego wytrzeszczył oczy, jednak surowe wychowanie jakim było poddawane każde najmłodsze czysto krwiste pokolenie czarodziejów dało o sobie znać i po chwili twarz blondwłosego chłopaka była nieczytelną maską.
- Patrz gdzie łazisz mieszańcu! Ej Potter, kultura osobista jednak wymaga abyś się zatrzymał kiedy druga osoba do ciebie mówi.
A Harry, wiedząc doskonale z kim ma odczynienia - zatrzymał i odwrócił się na pięcie spoglądając ukradkiem na zimne stalowoszare oczy Dracona i rzekł:
- Czemu zawdzięczam tą wizytę Malfoy? Jak widzisz spieszę się na zajęcia z eliksirów więc streszczaj się, nie mam całego dnia - a zimny i wyrachowany wyraz twarzy zagościł na twarzy zielonookiego chłopaka.
Malfoy tymczasem nie spodziewając się nagle takiego odzewu ze strony Wybrańca aż cofnął się o krok z wrażenia. Cofając się, potknął się o kamień i prawie był upadł na ścianę rozbijając sobie tył głowy gdy niespodziewanie dwie silne ręce złapały go za ramiona i powstrzymały od upadku.
- Malfoy! Gdybym wiedział, ze staniesz się niemową z wrażenia, pomyślałbym, że się we mnie zakochałeś, twój wyraz twarzy to czyste złoto. Naprawdę nie ma nic interesującego w mojej twarzy, byś aż tak wyraźnie się we mnie wgapiał, to nieestetyczne.
Tymczasem Draco, otrząsnąwszy się z szoku powiedział tylko ze, jeśli nie chcą się spóźnić na zajęcia do Snape'a powinni natychmiast się udać do lochów, co niezwłocznie uczynili, kierując się ukrytymi tunelami, nieznanymi dotąd Harremu.
Wyraźnie widząc pytanie w twarzy zielonookiego, Draco powiedział:
- Gdybyś był od samego początku ślizgonem tak jak raczyłeś nam wygłosić w Wielkiej Sali, wiedziałbyś o tych tunelach. Mam propozycje dla Ciebie i chciałbym to omówić po kolacji. Mam nadzieje, że Pokój Życzeń o 20:00 Ci odpowiada? I nie czekając na odpowiedź od Harrego zapukał do masywnych drzwi klasy profesora Snape'a.
Słysząc donośne „Wejść!" zarówno od swojego opiekuna domu jak i nauczyciela eliksirów odwrócił się jeszcze do Pana Pottera i powiedział:
- Zróbmy małe przedstawienie Potty, zgodzisz się ze mną nieprawdaż? - wyszczerzył się i z dzikim uśmiechem na ustach otworzył drzwi do klasy...