rodzisz się z blaskiem księżyca,

umierasz z promieniem słońca;

ciemnością i grozą zachwycasz,

dnia bolączki strącasz

nocy, miłości moja,

przez którą cierpię katusze;

ty jak cud zagoisz rany,

ty jak czas uleczysz duszę

lecz umysł oczy zmrużyć mi każe,

choć odejście od piękna twojego

gorsze od snu cudownego,

cóż zmusza mnie żyć w koszmarze.