Wszyscy w pueblo oczekiwali takiego zakończenia, choć niektórzy byli nadal zaskoczeni szybkim tempem wydarzeń. Powszechnie lubiany don Diego, który często pomagał innym bez względu na ich pochodzenie, i piękna, porywcza dziewczyna pasowali do siebie znacznie lepiej niż Victoria i Zorro. Zdecydowanie nieuchwytny bandyta nie był w stanie zapewnić senoricie Escalante rodziny i dzieci.
Nawet przy tak szybkim terminie ślubu, w kościele i na placu przed nim, zebrał się wielki tłum życzliwych. Wszyscy wiwatowali i gratulowali młodej parze, gdy opuścili już świątynię. Diego nagle wziął oblubienicę w ramiona i obrócił się z nią wokół, co wywołało jeszcze większą falę entuzjazmu i gwizdów z tłumu.
Kiedy ostrożnie ją postawił na ziemię, nie omieszkał skraść żonie soczystego pocałunku. Wtedy zbliżył się do nich de Soto. Wcześniej otoczył plac żołnierzami w słabej nadziei, że Zorro w końcu pojawi się w ostatniej chwili i przerwie ceremonię. Jednak jego oczekiwania okazały się daremne.
- Cóż, w końcu skończyłeś te swoje zaloty. Gratuluję i życzę długiego miesiąca miodowego z dala od pueblo. Bardzo, bardzo daleko od pueblo.
Pomimo całej gamy emocji, które pan młody właśnie odczuwał, wszystkie pozytywne, a nawet euforyczne, młody de la Vega wiedział, że musi mądrze poradzić sobie z sytuacją. W przeciwnym razie chwile szczęścia z ukochaną kobietą byłyby bardzo krótkie. A najprostszym sposobem było popełnienie błędu tuż przed metą.
Właśnie dlatego Diego zwrócił się do alcalde i szczerze mu podziękował, jakby nie słyszał sarkazmu. - Dziękuję bardzo, Ignacio. Jedziemy do Santa Barbara na miesiąc miodowy. A kto wie? Może wkrótce będziesz mieć nowego obywatela w Los Angeles?
De Soto prychnął, a Victoria klepała męża po ramieniu i pięknie się zarumieniła.
xx xxx
Stoły z jedzeniem ustawiono na werandzie i przed tawerną, a plac pueblo został oczyszczony, tworząc miejsce do tańca. Wszyscy świetnie się bawili, zwłaszcza że de Soto, zły na swoją porażkę, ogłosił, że jest zmęczony i wyszedł dość wcześnie. Parkiet był zatłoczony, a państwo młodzi rzadko go opuszczali. Mimo że oboje mieli wielu chętnych partnerów, co kilka piosenek odnajdywali drogę do siebie.
Jedyną osobą, która nie była w humorze, był don Alejandro. Oczywiście był zachwycony, że Diego w końcu ożenił się oraz że jego wybranką była Victoria, którą od dawna traktował jako córkę i członka rodziny.
Ale cały ten pośpiech ze ślubem i głupota romansu wywołanego miłosnym eliksirem sprawiły, że czuł się nieswojo. Miał mieszane uczucia na temat tej sztucznej miłości. Odsunął się, popijając wino, pogrążony w myślach i obserwując młodą parę. Martwił się, że to nieprawda, że Diego i Victoria wkrótce pożałują pochopnego małżeństwa.
Siedział dziwnie cicho i tak znalazł go ojciec Benitez. Mnich był znany z tego, że był dobrym sędzią charakteru.
Od początku swojego pobytu w Los Angeles padre podejrzewał, że za spokojną i leniwą fasadą młodego caballero ukrywa się przebiegły lis, wybawca pueblo. I przez długi czas widział sekretne spojrzenia młodego mężczyzny i wzajemne uczucia dwojga ludzi, choć senorita i inni obywatele byli tego nieświadomi. Z całego serca ojciec Benitez życzył Diego i Victorii małżeństwa pełnego szczęścia i bezpieczeństwa, ale do tej pory nie wiedział, jak ich połączyć.
Dobry mnich znał również myśli krążące wokół szarej głowy starego de la Vegi. Uznał, że starszy mężczyzna potrzebuje Bożej rady. - Don Alejandro, nie cieszysz się szczęściem swojego jedynego dziecka? Myślałem, że od dawna chciałeś go zobaczyć na weselnym kobiercu.
Don uśmiechnął się uprzejmie, choć w jego oczach nie było wesołości. - Tak, chciałem tego od dłuższego czasu, ale w obecnych okolicznościach nie wiem, czy to był dobry pomysł. Złapałem Diego w kompromitującej sytuacji i kazałem mu natychmiast ożenić się, ale ... Co się stanie, jeśli ten eliksir miłosny przestanie działać i zobaczą wszystko wyraźnie? Do tej pory Diego i Victoria dzielili przyjaźń, silną przyjaźń. A co, jeśli ta sztuczna miłość zniszczy ich związek i zaczynają się nienawidzić lub stają się obojętni wobec siebie? Chciałem, żeby Diego się ożenił z miłości.
Ojciec Benitez objął ramieniem swojego przyjaciela. - Alejandro, sam powiedziałeś, że istnieje między nimi silna, długoletnia przyjaźń. Ale mogę cię zapewnić, że zarówno twój syn, jak i Victoria przez wiele lat czuli coś więcej niż przyjaźń. Ta mikstura tylko ujawniła ukryte uczucia. To nie jest sztuczna miłość. Pomyśl o tym. Zobaczysz, że mam rację.
Mnich poklepał go po ramieniu i wyszedł.
- Może ma rację? - Stary don nagle poczuł ogromną ulgę i zniknęła niepewność, która przeszkadzała mu przez pół dnia. Odmówił cichą modlitwę do swojej żony i dołączył do tłumu tancerzy. - W końcu to ślub mojego syna!
xx xxx
W przytulnej gospodzie na obrzeżach Santa Barbara nowożeńcy cieszyli się wspólnie spędzonym czasem. W ciągu dnia chodzili na długie spacery po plaży, a nocą… cóż, robili to, co każda młoda para robi podczas miesiąca miodowego.
Kilka dni po ślubie Victoria leżała na szerokiej klatce piersiowej męża i rysowała palcem małe kółka na jego skórze. Odpoczywali po intensywnym kochaniu.
Diego rozpoczął rozmowę. - Querida, obiecuję, że ograniczę jazdę jako Zorro, będę interweniował tylko wtedy, gdy Mendoza absolutnie zawiedzie. Ale nadal będą sytuacje, w których Zorro będzie potrzebny.
- Diego, wiem o tym. Proszę, tylko żebyś był bardziej ostrożny. Teraz masz do kogo wracać po nocnych eskapadach.
- Żałujesz? - zapytał.
Victoria podniosła się, by spojrzeć mu w oczy. - Tylko tego, że zajęło nam to tak długo. Ale eliksir miłosny i mój plan zadziałały.
Caballero był zaskoczony. - Kochanie, wyjaśniłem ci, że eliksir działał tylko dzięki sile sugestii. To tylko kolorowa woda. Poza tym je go wypiłem, nie Zorro.
Potem zauważył ledwo tłumiony uśmiech i psotne błyski w jej oczach. - Mój plan zadziałał. Ostatecznie wyszłam za Zorro. A teraz, kiedy już odpocząłeś, pomówmy o twojej karze za tyle lat zwodzenia mnie. Pomyśl, jak możesz mi teraz za to odpłacić.
Kiedy ich usta się połączyły, Diego wiedział, że to najlepsza kara na świecie i zamierzał ją bardzo chętnie płacić codziennie przez resztę życia.
