Prolog

Z mrocznej krwi zrodzona, mrok jej duszę zgarnie,

kiedy to się stanie, cały świat upadnie…"

Dendera, 19 września 1979

Przez kamienny korytarz biegła dziewczynka. Bose stopy prawie nie wydawały dźwięku, gdy odbijały się od kamiennej posadzki. To dziecko miało sen, tak straszny sen. Widziała ona Złotą Boginię, tak bardzo zagniewaną. Twarz bogini zmieniła się. Dziecko jeszcze nie wiedziało, że oznacza to, iż nadeszła pora Sechmet, a wiele ludzkich istnień zostanie zgładzonych, nim przepowiednia się wypełni.

- Wyrocznio! Proszę, obudź się! Muszę Ci coś powiedzieć!

- Już wiem. Wybranka przyszła na świat.


Londyn

Młoda kobieta trzymała na ręku śpiące maleństwo. Jej orzechowe oczy były pełne łez.

- Proszę, musisz mi pomóc. Oni ją znajdą, oni są tak bardzo źli. Nikt nie może się dowiedzieć, kim ona naprawdę jest.

- Możesz na mnie liczyć. Myślisz, że będzie wiedźmą?

- Jestem pewna. Będzie potężna, jak jej ojciec. Muszę do niego wracać jak najszybciej, zanim rada się zorientuje, że mnie nie ma. Tylko Tobie możemy zaufać.

- Zmieniłaś już wszystko, co powinnaś, żeby w papierach widniała jako moja córka?

- Tak, oczywiście. Jeśli nie podołamy, czy możesz zadbać o to, żeby trafiła do Hogwartu? Dyrektor już o niej wie, ufamy mu na równi z Tobą.

- Czemu tak mówisz, nie spodziewacie się tego przeżyć?

- Nie Jane, dla nas nie ma już szans.