Rozdział 1

Hogwart, 29 listopada 1988

Dzień był pochmurny. Dyrektor Dumbledore spoglądał na błonia.

- Jesteś pewny, Severusie?

- Czarny Pan lada moment znów powstanie. Wiesz, że nie chcę wciągać w to dzieciaki, ale musimy się przygotować.

- Ufam Ci. Chłopak jest już dorosły, może decydować za siebie. Jeszcze dziś z nim porozmawiam.


Młody Bill Weasley buszował po Dziale Ksiąg Zakazanych.

- Witam Williamie.

- Panie Dyrektorze! Wystraszył mnie Pan. Czy coś się stało?

- Chciałbym wieczorem porozmawiać z Tobą młodzieńcze w moim gabinecie. Hasło to "mordoklejki", czekam na Ciebie tuż po kolacji.

- Stawię się na pewno Panie Profesorze.


Może nieodpowiednio wypełniał swoje obowiązki? Albo bracia znowu coś nabroili i trzeba to przekazać rodzicom.. A może z kolei coś im się stało, albo młodszemu rodzeństwu?

- Panie profesorze, już jestem.

- Tu są drzwi, tu się puka Weasley.

- Profesor Snape? Nie rozumiem. Bliźniacy już zdążyli złamać szkolny regulamin?

- Zapewniam, że Ci durnie zrobili to nieraz.

- Severusie, nie po to się dzisiaj spotkaliśmy. Williamie, jesteś już dorosłym czarodziejem, zapewne masz już plan, co chcesz robić po ukończeniu szkoły.

- Tak, Panie dyrektorze. Chciałbym zostać łamaczem klątw.

- Dlatego masz w pokoju Najczarniejsze zakamarki magii?

- Severusie, inwigilacja naszego prefekta naczelnego nie należy do Twoich obowiązków!

Snape rzucił mu jedno ze swoich morderczych spojrzeń i zasiadł na jednym z foteli.

- Tak jak już mówiłem, jesteś już dorosły, więc pozostawiam Twojej decyzji, czy będziesz chciał pobierać prywatne lekcje z zakresu klątw czarnomagicznych u profesora Snapea. Wiem, że jesteś w tym roku zajęty obowiązkami i OWTMami, ale to dla Ciebie szansa chłopcze.

Bill spojrzał na profesora od eliksirów z wyraźnym szokiem na twarzy

- Pan? Mnie? Czemu?

- Żebyś się głupio pytał, Ty idioto!

- Severusie.

Mistrz Eliksirów w odpowiedzi jedynie uniósł brew.

- Jak już mówiłem chłopcze, Severus jest naszym specjalistą, jeśli chodzi o klątwy. Jeśli wyrazisz zgodę, już w tym tygodniu zacznie Cię nauczać.

- Przemyśl to dobrze gówniarzu, bo nie toleruję głupoty i niekompetencji.

- Nie muszę się zastanawiać Panie profesorze. To będzie dla mnie zaszczyt.

- Jeszcze się okaże, Weasley.

- Skoro już to ustaliliśmy, proszę Cię Williamie, abyś nic nie mówił swoim kolegom.

- Ależ oczywiście Panie dyrektorze.

- I jeszcze jedno. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin chłopcze.