Ilit015, dziękuję za komentarz! Mam nadzieję, że fabuła przypadnie Ci do gustu. Postanowiłam trzymać się krótkich rozdziałów, by częściej aktualizować. Jeśli uważacie, że to błąd, dajcie mi znać.

Czy ktoś jeszcze jest zainteresowany fanfikami o podróżach w czasie Kakashiego lub Obito? Wysyłam informacje poprzez PM.


Po pierwsze zdecydowała, że musi zgłosić komuś, co się stało. Pomijając fakt, że nie wiedziała, co właściwie się stało. Czy to wszystko było jakimś genjutsu, czy, jakkolwiek niedorzecznie to brzmiało, rzeczywiście cofnęła się w czasie. Uznała, że najlepszy byłby Minato-sensei. Ktoś musiał sprawdzić jej pieczęć. Z tą myślą ruszyła przez pola treningowe.

Nie zrobisz nic podobnego – zagrzmiał mocny, niski głos.

Kto mówi? Co robisz… w mojej głowie? – spytała, chociaż miała już pewne podejrzenia. Nie było żadnego Yamanaki w zasięgu wzroku. Z tego, co zdołała zobaczyć, wokół nie znajdowała się w ogóle ani jedna osoba. Zostawiało to niewielu podejrzanych.

Jestem demonem, którego w tobie zapieczętowano.

I-i miała odpowiedź czy ostatnie miesiące to było jedno, wielkie złudzenie.

Kto to zrobił? – zadała pierwsze pytanie, jakie przyszło jej do głowy.

Jakiś facet z czerwonymi oczami.

Wszystko jasne – odparła, odważając się na złośliwość. Był demonem. Złym i wielkim. Zakładała, że gdyby mógł, dawno wyszedłby na wolność. A tak raczej jej nie zagrażał. Nie przeczył, więc chyba miała rację. – Jak masz na imię? – spytała w myślach. – Ja nazywam się Rin – dodała, przypominając sobie o dobrych manierach.

Hm? Zabawne, żaden człowiek mnie nigdy o to nie zapytał.

Uratowałeś mnie. Bo to chyba ty sprawiłeś, że jeszcze żyję i jestem tu, gdzie jestem. Nie ma nikogo innego. No, to albo przebicie Chidori cofa w czasie. Ostatecznie mogę mieć kekkei genkai, o którym nic nie wiem… Chyba nie nazywasz się Sanbi, prawda? – pytała dalej, podejrzliwie. – To by było najzwyczajniej w świecie dziwne. To znaczy… to nie brzmi jak imię, raczej opis. Wskazanie znaku szczególnego. Albo tytuł – plątała się.

Isobu – odpowiedział krótko. – I tak, to ja cię uratowałem.

Dlaczego?

Nie zamierzam umierać, a bestia ginie, gdy przytrafia się to jej jinchūrikiemu. W teorii, której nie zamierzam sprawdzać.

I cofnąłeś nas w czasie? Jak to zrobiłeś?

Jestem wyjątkowy. To się ma albo nie – Isobu, jak go teraz w myślach nazywała, brzmiał na niezwykle zadowolonego z siebie.

Dlaczego mam niczego nie mówić? – spytała. – Z tego, co zrozumiałam, pieczęć jest zagrożona. Ktoś musi się dowiedzieć o tym, co się stało.

Nie zrobisz nic podobnego. Powiem ci, dlaczego. Nikomu z Kiri nie przyjdzie do głowy, by mnie uwolnić, bo technicznie jeszcze mnie nawet nie zapieczętowali.

– Czekaj, to znaczy, że jest was teraz dwóch?

Prawdopodobnie będzie nas dwóch do momentu, w którym ja się cofnąłem.

– I co będzie dalej?

Któryś z nas zniknie.

– To brzmi dość…nieprzyjemnie.

Nie mogę niczego o tym powiedzieć. Jak widać dalej tu jestem.Rin przez moment zastanawiała się, czy zwrócić uwagę na to, że nie mogła go widzieć, ale postanowiła to przemilczeć, bo nie była pewna czy chce to zmienić. Na razie rozmowa z uwięzionym w niej za pomocą wadliwej pieczęci demonem jej wystarczyła. Ha! Może kiedyś mnie zobaczysz. Jeśli zasłużysz.

– Nie czytaj moich myśli, proszę.

Trudno, gdy są takie głośne.

– Ja twoich nie czytam.

Bo nie możesz. Przynajmniej jeszcze. Nie wiem, jak pieczęć będzie się rozwijać.

Nagle coś do niej dotarło.

– Poczekaj, jak właściwie to działa, że jesteś we mnie zapieczętowany? Nie powinieneś pojawić się poza mną? Dlaczego przeniosłam się razem z tobą?

Tyle pytań! Jestem w tobie, bo tak zdecydowałem. Przeniosłem się razem z pieczęcią i twoją świadomością bez ciała. Dlatego nie zostałaś powielona.

– Dlaczego postanowiłeś przenieść się do mnie? Przecież to dla ciebie więzienie.

Byłem ostatnim z dziewięciorga, który nie został zapieczętowany, ponieważ trzymałem się z dala od ludzi. Zapewne pilnowali z bezpiecznej odległości, ale nie wchodzili w drogę. Teraz jednak postanowili wykorzystać mnie dla własnych celów, nie dlatego że im zagroziłem, ale ponieważ tak było im wygodnie. Nie zamierzam dawać sobą manipulować. – Rin jakoś trudno było w to uwierzyć. Zapieczętowanie w jej ciele stanowiło dla niego poważne ryzyko. Podejrzewała, że coś nie wyszło i po prostu niechcący przeniósł się razem z nią. Zapewniam cię, że zabranie ciebie i pieczęci było niezwykle delikatną i jak najbardziej celową operacją.

– Znowu to robisz.

Dobrze, spróbuję nie naruszać twojej prywatności.

Zignorowała jego ton.

Dziękuję.

Dlaczego dziękujesz sama sobie? – doszedł ją nagle zza pleców znajomy głos.


Kto jest za Rin?

Dlaczego Isobu przeniósł się w przeszłość razem z nią?

Jak Minato zareaguje na zaskakujące wieści?

Odpowiedzi na te i inne pytania odnajdziecie w następnych rozdziałach.