[Jeśli szukasz czegoś co jest pisane na poważnie zapraszam do moich innych lektur]
I Nowy Zią
Zagubiony wzrok przesuwał po perfekcyjnie wyprasowanej koszuli, chłodnym wyrazie twarzy skupionym na zapisanej tablicy. Nowy uczeń. Ach! Nowy uczeń! Był to temat praktycznie wszystkich dzisiejszych plotek. Hubert z ukrywanym zniesmaczeniem przyglądał się kolejno uczniom. Obleśnie otyła dziewczyna - Bożenka, która zazwyczaj z zafascynowaniem wpatrywała się w Roberta, rozmawiała z przyjaciółkami. Gdyby tylko wiedziała, że on marzy o zostaniu księdzem... W tej chwili jednak jej wzrok nie był skierowany na niedoszłego kapłana, a w stronę dwóch najmodniejszych kujonek w klasie: Aguś i Beci. Zapewne opowiadała jak bardzo przystojny jest ten nowy.
- Fakt. - pomyślał chłopak zagryzając wargę. - Tak na oko dałbym mu... 9/10. - dodał po chwili w myślach. - Ciekawe z kim będzie w akademi... Stop! Nie wyobraźnio, błagam cię, STOP!
Hubert nie odzywał się wiele. Wolał obserwować tych żałosnych ludzi, naprawdę, nie cierpiał większości z nich. Harry i Ocio jeszcze mogli być, tak samo jak Wariat, ale reszta...
Cierpliwie oczekiwał na przerwę. Co rusz zerkał na niewielki czarny zegarek o mocno zarysowanej tarczy.
- Dwadzieścia sekund. - wymruczał pod nosem oczekując na koniec godziny wychowawczej.
Och bogowie, jeśli tylko istniejecie.
Chłopak był świadomy, że ze względu na to, iż mieszka san będzie dobrym materiałem na współlokatora, ale nigdy, cholera nigdy, nie chciał takiego współlokatora. To było niezręczne.
Nie chciał spędzać czasu z nowym uczniem, który jak na złość miał właśnie z nim dzielić pokój. Zapewne odwiedziłby swoją najlepszą przyjaciółkę Agnieszkę Wariat, ale nigdzie nie mógł jej znaleźć. Do większości pajaców z tej szkoły się nie odzywał, więc nie miał zbyt dużego wyboru. Mógł wrócić do pokoju, lub przełknąć dumę i czatować u Harleya i Ocia. Z dwojga złego wybrał to drugie.
Harry bardzo delikatnie wyprosił Huberta z ich pokoju.
- Wypierdalaj! - mruknął pod nosem popychając go na drzwi, które w tamtym właśnie momencie stanęły otworem. W przejściu stał półnagi Zią, z jedynie białym ręcznikiem przewiązanym wokół bioder. Chcąc nie chcąc młody Historyk wpadł wprost w ramiona warszawiaka. Z zniesmaczeniem, zażenowaniem i ogromnym wstydem spojrzał w górę. Cholera, czemu wszyscy muszą być od niego wyżsi. Był nienormalnie, okropnie, wręcz paskudnie niski. Jego policzki zapłonęły żywą czerwienią i momentalnie odsunął się od wyższego chłopaka. Tamten nadal z chłodnym wyrazem twarzy patrzył nań jak na ducha. Hubert obrzucił zabójczym spojrzeniem Harry'ego. Zią zmiękczył wyraz swojej twarzy. Udał zakłopotanie przeczesując swoje platynowe blond włosy. Był wysoki, dobrze zbudowany, a jego cera zdawała się być niemalże biała.
- Przys-toj-ny. - w jego głowie odezwał się głos Grella.
- Zamknij się. - odpowiedział mu w myślach Hubert.
Błękitne oczy Ziąa patrzyły na niego z wyższością, jakby chciał mu przekazać, że doskonale wie, gdzie wędrują jego niesforne myśli. Być może wiedział. Nie wiedział czego się po nim spodziewać.
- Um... Ma ktoś pożyczyć szampon? - zapytał Zią.
Aguś szła w swoich nowych obcisłych leginsach, taszcząc pod pachą tyczkę. Obok niej pewnym siebie krokiem podążała Becia. Były takie podobne... Takie same. Za nimi biegły chichocząca Bożenka i Margaret. W pewnej chwili zatrzymały się zerkając Marciniuka.
- Aguś davai! - wykrzyknęła rozentuzjazmowana Becia. Dzień wcześniej założyły się z ich... znajomym (raczej fanem) Marciniukiem, kto lepiej skoczy o tyczce - Aguś czy on.
Chłopak miał przewagę. Pół życia poświęcił na naukę skakania o tyczce i przechodzeniu przez różnorakie płoty. Ponoć miał jakąś okropną traumę po tym jak jego ojciec kiedyś zamknął go na orliku, a on zmuszony był uciekać z tego miejsca przechodząc przez ogrodzenie. Od tamtej pory postanowił, iż żaden ale dosłownie ŻADEN płot nie będzie dla niego wyzwaniem.
Aguś z drugiej strony poświęciła wspólnie z przyjaciółkami pół dnia na wyszukiwanie informacji o skakaniu i teorii. Becia z dumą zaprezentowała swoje wyliczenia co do długości jaką powinna mieć tyczka, aby była idealna oraz pod jakim kątem powinna być wbita. Aguś obliczyła idealną siłę jakiej powinna użyć. Margaret przeszukała cały internet. Bożenka pomodliła się o zwycięstwo.
Były pewne swego.
- Strasznie się stresuję... - wyznała Aguś.
- Obliczaj X, mi to zawsze pomaga. - poradziła jej Becia.
- Dziękuję za radę. - odparła poważnie.
Stali naprzeciwko siebie.
Aguś
Marciniuk
Aguś
Marciniuk
Aguś
(epicka muzyczka w tle)
BOŻENKA!
Skoczyli przez płot. Marciniuk świetnie skoczył, miał wprawę, ale i Aguś nie była słaba. Wbiła tyczkę pod idealnym kątem, trzymała ją na najwłaściwszej długości, wybiła się z odpowiednią siłą... I... WYGRAŁA!
- Całkiem nieźle. - pogratulował jej, po czym włożył do uszu stopery i odszedł ze swoją torbą z Cartoon network.
- Nie jesteś kolegą Marciniuka, jeśli nie skakałeś z nim o tycze. - powiedziała pewnym siebie głosem.
CDN.
...
Scenariusz: WeganskieCos AmaneTakahashi
Pisane przez: WeganskieCos
Wystąpili:
- Hubert
- Zią
- Harley
- Ocio
- Aguś
- Becia
- Margaret
- Bożenka
