- W porządku wielki łowco. – Zak sykną podczas podnoszenia pazura by przywołać jego moce. –Zobaczmy gdzie się ukrywasz.

- Zak, co robisz? –Krzyczał Doc, próbując go powstrzymać. Oczy Zak'a zaczęły się migotać i na zmianę być pomarańczowe lub normalne.

Doc i Drew gapili się rozpoznając monet kiedy Zak próbował znaleźć Tsul Kalu, podczas gdy ten zaczął polować na Zak'a.

- Ale... Dlaczego to widzimy? –Pytał Doc. –Znaczy, nie ma nic czego byśmy nie wiedzieli o zdarzeniach z tamtego dnia. Moce Zak'a były nieco chwiejne i to wszystko.

Drew dała mu ostre spojenie.

- Doc, jeśli jest cokolwiek czego nauczyliśmy się oglądając te filmy to że Zak ukrywa wiele sekretów przed nami odnośnie Kur'a. Może kłamał kiedy powiedział że jego moce były po prostu słabe tego dnia. Może było jeszcze coś więcej. Może czegoś po prostu nie mógł nam powiedzieć?

Jego mocno zamknięte oczy nagle się otworzyły a czarne źrenice utworzyły znaki zapytania-symbol Kur'a.

Nagle cały ekran rozbłysną i wizja ukazała się przed oczami Zak'a.

Zniszczone miasto.

Płonący ogień.

Komodo i Fisk ryczący pod komendą Kur'a podczas niszczenia miasta.

Jak szybko się pojawiła tak samo zniknęła. Źrenice Zak'a powróciły do normalności kiedy ten przez chwile patrzył tempo zanim złapał swoją bolącą głowę. Pojawła się myśl w jego głowie która zmroziła Drew i Doc'ka do rdzenia.

-Czy to... Przyszłość? Moja przyszłość? Jestem... Naprawdę stworzony by być końcem wszystkiego?

Ich szczęki opadły. To miało się zdarzyć?! On... Miał coś w rodzaju widzenia? Jak wiele takich rzeczy widywał w jednym dniu?

Zak wędrował dookoła po zniszczonej części łowieckiego terytorium szukając wszędzie znaku Tsul Kalu.

Były to głównie zniszczone filary i podłoże, a obok nich blisko staw.

Podszedł blisko wody i jego moce Kur'a wymknęły się po raz kolejny jego woli. Oczy błyszczały w przygotowaniu na kolejną wizję.

Źrenice znowu przybrały kształt znaków zapytania i następna scena przemknęła przez umysł Zak'a wypalając obraz w jego czaszce.

Inne miasto zostało zniszczone i dziwny ssak, wodna kryptyda była pokazana podczas niszczenia łodzi blisko oceanu. Ludzie uciekali i odpływali daleko. Ich krzyki były przepełnione terrorem kiedy Naga zaatakowały bezbronnych ludzi w mieście. Kryptydy podpłynęły bliżej miejsca w które Zak wpatrywał się w swojej wizji. Sycząc;

- Twój następny rozkaz, mój mistrzu. –Podniósł ręce w milczącym uznaniu kiedy ich ogony uderzyły w ekran.

Wyczerpany i przerażony horrorem tego jaki mógłby prawdopodobnie się stać. Ostatecznie okazało się dla niego za dużo i upadł do wody poniżej.

Ekran uciął scenę do momentu w którym Zak ukrywając się pod jakimiś liśćmi miał zamiar rzucić się na Tsul Kalu.

Kolejna wizja spłynęła do jego mózgu a jego moce ponownie oszalały.

Mężczyzna podbiegł do Zak'a , jego pazur był jedyną widoczną rzeczą kiedy otaczała go grup potworów.

- Proszę! –Mężczyzna błagał Zak'a zdesperowany. –Dlaczego to robisz?!

Głos Zak'a był słyszany podczas gdy potwory otaczały mężczyznę chcąc go zabić.

- Ponieważ jesteś człowiekiem.

Jego pazur lśnił jak bezbronny mężczyzna został bezlitośnie zaatakowany.

Drew i Doc chwilowo zaniemówili, przetwarzając to co widzieli. Wszystko co Zak widział i uwierzył że mógłby się stać.

- On... –Zaczęła Drew i ponownie spróbowała przez odczuwane zdumienie. – On... Myśli że nie jest człowiekiem?

- Cóż, zważając na to jak Argost mówił o nim podczas ich spotkania, to nie zdziwiłoby mnie gdyby Zak był przekonany że jest potworem, że jest nieludzki... – Doc nienawidził wypowiadania tych słów prawie tak bardzo jak Drew nienawidziła je słyszeć.

Ekran przeskoczył do chwili pojedynku Zak'a z Tsul Kalu. Zak uderzał pięściami w twarz kryptydy krzycząc z wściekłością rozdzierającą jego gardło.

Zak rzucił w niego pazurem jak kolejna wizja wdarła się przed jego oczy.

Ogień i odłamki szkła porzucone gdy Zak ubrany w brązową kurtkę podbiegł bliżej. Obraz złamał się kiedy Zak dosłownie wyskoczył z wizji lądując na Tsul Kalu.

Zamkną oczy i na ślepo wyrzucał ciosy w kierunku twarzy Tsul Kalu, krzycząc;

- Cały czas próbowałem być tym dobrym, wiem że jestem Kur'em, ale staram się! –Mrukną uderzając mocniej jakby chciał zatrzymać ból i strach jego serca przed przejęciem go kompletnym.

- Nigdy nie chciałem nikogo skrzywdzić! – Kontynuował. – Nie jestem potworem! – Krzyczał bardziej do siebie niż do Tsul Kalu. – Dlaczego mi to pokazujesz?! – Sapną kiedy jego moce pojawiły się ponownie, ukazując tym razem myśli i uczucia Tsul Kalu zamiast wizji.

- Poczekaj. – Odetchną z nowym zrozumieniem w głosie. – Te wizje, to nie moje najgorsze obawy... One są twoje. – Wskazał na stworzenie pod nim. Jego moce kontynuowały naprzemienne uaktywnianie jak wyjaśniał dalej. – Ty... Boisz się mnie. Nie przyszedłeś by odebrać mi pazur bo ci go brakowało, przyszedłeś by zatrzymać go z daleka od Kur'a. –Jego głos załamał się.

- Proszę. – Jego głos napełnił się nową desperacją. –Po prostu... Weź go. – Upuścił pazur na dół i sam upadł na swoje kolana z opuszczoną głową. – Jeśli nawet dobre kryptydy myślą że jestem przeznaczony do zła, wtedy nie wiem dlaczego powinienem dłużej walczyć. – Miał posępny głos kiedy zamykał oczy.

Tsul Kalu podniósł pazur, zanim w końcu spojrzał na zmierzającego do ostatecznego załamania chłopca.

Spokojnie położył pazur przed chłopcem zanim odszedł. Obaj stworzyli nowy sojusz.

Drew poczuła łzę spływającą po twarzy, ale jej nie powstrzymywała.

Jej syn, jej mały synek niemal się poddał a ona niemal nie spostrzegła tego do dzisiaj.

Co jeszcze przegapili?

Co jeszcze Zak starannie przed nimi ukrywał, bojąc się ich reakcji? Czy naprawdę myślał że nie jest człowiekiem? Czy myślał że się go wyprą? Mieli tak wiele pytań...

Drew i Doc patrzyli na najnowe nagranie.