- Nikt się nie porusza dopóki nie zobaczymy Naga. – Ostrzegał Doc stojących towarzyszy. – Musimy być czujni.
Ani Doc, ani Drew nie wiedzieli czy krzyczeć czy płakać. Byli na końcu a teraz znowu zaczynali od początku.
Jaka jest kolejności puszczanego wideo? (Odpowiedź: brak!)
Zza łodzi, czerwone macki cicho wysunęły się po wodzie i ślizgały w stronę pokładu. Kiedy rozbłysły płomienie powodując że wszyscy zasłonili oczy przed ostrym światłem.
Macki owinęły się wokoło Zak'a, zakrywając usta zanim mógł krzyknąć i szybko wciągnęły go pod wodę kiedy reszta drużyny była nadal rozproszona.
Wyciągał rękę podczas gdy reszta go szukała kiedy odpływał, zanim została wciągnięta razem z nim.
Podczas zmagań z porywaczem, Zak pozwoli mocy Kur'a wydobyć się na zewnątrz w próżnej próbie przekonania stwora by pozwolił mu wrócić na powierzchnię.
Zak próbował najmocniej jak mógł, kiedy głos Rani Naga odbił się echem w jego umyśle. – Tak. Pokaż swoją moc. Pokaż wszystkim że Kr powrócił... – Zak desperacko szukał źródła podwodnego głosu. – Wiem że możesz to poczuć, ten mrok wewnątrz ciebie...
Drew wstała rozgniewana. – Dlaczego wszyscy nazywają go złym. Na litość boską, to przerażony młody chłopiec który nie ma pojęcia z czym się mierzy! Jak on może być zły!?
Doc położył rękę na jej ramieniu. – Z tego co mogę stwierdzić, Zak słyszał to wystarczająco długo że już najpewniej go to już przestało niepokoić. Poza tym, to przeszłość. Nic nie możemy teraz zrobić.
Drew chciała odpowiedzieć, ale nagranie ruszyło, więc obróciła się ponownie do ekranu.
Zak nie był w stanie dłużej oddychać, gorączkowo zaczął hałasować podczas szukania drogi powrotnej na powierzchnię. Obrazy rozbłyskały w jego głowie kiedy kontynuował próby,
- Wiesz czym musisz się stać!
Miasto zostało ziszczone kiedy skrzydlate kryptydy wzbiły się wysoko w poszukiwaniu zdobyczy.
- Kurrr. – Na ziemi widoczne były kryptydy, wyglądające prawie jak dinozaury, paradujące przez miasto. Zak zasiadał na plecach jednej z nich. – Mistrz krypptyd... Kur! Plaga ludzkiej rasy! Kur niszczyciel! – Obraz pokazał długowłosego Zak'a świecącego na pomarańczowo kiedy machał pazurem na coś przed nim.
Ciemność wypełniła ekran zanim usłyszeli budzącego się i mrugającego Zak'a, dając pełny obraz miejsca w którym się znajdował.
Usiadł z oczami lekko zamglonymi, ale sapną gdy usłyszał syk pobliskich Naga.
Obrócił się przygotowany do walki, kiedy Rani Naga przemówiła. – Twoja broń jest niepotrzebna. W przeszłości byliśmy wrogami. – Przyznała że w przeszłości walczyli jakby dyskutowała o pogodzie. – Ale teraz Kur został ujawniony, Naga pokornie stawiają się w twojej służbie. – Wszyscy ukłonili się jeden po drugim.
- To dlatego porwali Zak'a? – Pytała Drew niedowierzając. – By złożyć mu przysięgę lojalności? Tak po prostu? Nagle jesteśmy po twojej stronie?
Doc potrząsną głową równie zszokowany co ona.
- Co!? – Krzykną Zak oburzony i zmieszany. – Właśnie próbowaliście mnie utopić!
- Przepraszam Kur. – Rani Naga poprawiła się. – Ale to było konieczne. – Wyjaśniała. – Musimy popchnąć twoje moce dalej. – Zacisnęła pięść jak punk rock'owiec do swojego ulubionego zespołu. – By wysłać głośną i wyraźną wiadomość: Kur powrócił! I zaczął się upadek rasy ludzkiej!
- Um, wiesz że jestem człowiekiem, prawda? – Wtrącił Zak próbując znaleźć oparcie dla stóp sensu w górach wężowego szaleństwa.
- Czy jesteś? – Rani pytała.
Zak wydał z siebie ciche westchnienie nagłej realizacji. Skąd wiedział że jest człowiekiem?
Wąż pochylił się by być na równi z dużo mniejszym chłopcem. – Jesteś Kur. – Jej głowa ześlizgnęła się na początek cewki. – Jak uważasz że to się stało? – Pytała zainteresowana odpowiedziom jaką mógł udzielić.
- Moi, um moi rodzice sądzą że to przez kamień Kur'a. – Ujawnił Zak, wiedząc że nie zaszkodzi ujawniając to swoim pozornym ,,sojusznikom'' – Moja mama była ze mną w ciąży kiedy go wykopali i wydobyła się cała ta dziwna energia.
- Tak. – Rani syknęła niezaskoczona. Zak spojrzał na ślizgające się za nim ciało gdy kontynuowała. – Kur zachował swoją esencje żywą w czymś jego. Kiedy został odkryty szukał nowej formy. Nie kolejnej kryptydy, coś bardziej niebezpiecznego ty razem. – Przesunęła swoją cewkowatą głowę bliżej, okręcając ją wokół. – Coś by żyć pomiędzy światem ludzi i kryptyd.
- Czekaj... – Mrukną Zak jawnie przestraszony i zmartwiony. – Więc... Jestem co? Pół-kryptyda?
Jej ogon owiną się bezpiecznie wokoło jego małej formy. – Cały jesteś Kur i twoje przeznaczenie jest usstalone. Już poczułeś przypływ mocy, tak?
Ścisnęła go mocno odcinając dopływ tlenu, swoją grzechotką pieściła jego policzek tak blisko pociechy jak tylko Naga mogły.
- Puść mnie! – Rozkazał Zak, zanim jego moce zaczęły przejmować kontrole.
Drew ponownie wbiła paznokci w swoje dłonie, przypominając sobie że te zdarzenia już miały miejsce i nie mogła nic teraz zrobić.
- Dobrze. – Chwaliła Rani. – Moc chce być użyta, zna swój cel. Każda fałszywa sympatia dla ludzkości to po prostu głos twoich głupich ludzkich rodziców.
- Nie. – Wtrąciła Drew spoglądając w stronę nowo przybyłej grupy ratunkowej. – To jest głos jego rodziców. Odejdź od mojego syna. – Wystrzeliła z trzymanej broni i bitwa się zaczęła.
