Zbliżała się siódma wieczorem i hol w hotelu Le Grand Paris wyglądał dokładnie tak, jak zaplanowała Chloe. Wszystko było dopięte na ostatni guzik. Zresztą… Trudno, żeby miało być inaczej. W końcu wszystkim zajęła się Vivienne! Od dekoracji kwiatowych przez wybór przekąsek po muzykę – wszystko musiało być idealne.

I było.

Tylko Chloe czuła się jakoś dziwnie. Coś nie grało. Nie czuła podekscytowania typowego dla oczekiwania na coś przyjemnego. Nie czuła też stresu jak przy czekaniu na coś nieprzyjemnego. Czuła… czuła… pustkę…

Jak to możliwe? Co się zmieniło? Czy to możliwe, że wciąż męczy ją ten list od matki? Ale co w nim takiego było? Niecierpliwym ruchem wyszarpnęła kartkę z kieszeni i raz jeszcze przeczytała. Poczuła irytację dokładnie w tych samych momentach. Nagle… Znalazła w treści coś interesującego. Zaraz, zaraz… Jej mama i mama Adriena chciały, żeby oni byli razem? Żeby połączyły ich więzy rodzinne? Chciały ich zaręczyć w kołyskach? Och, to naprawdę cudowna wiadomość!

Chloe natychmiast się rozchmurzyła i już oczami wyobraźni widziała, jak przekazuje tę szczęśliwą wiadomość Adrienowi!

Rzuciła mu się na szyję, jak tylko przekroczył drzwi wejściowe. W ogóle nie obchodziło jej to, że pojawił się w towarzystwie – był z nim Nino, jego dziewczyna Alya, do której jak zwykle doczepiona była Marinette. To wszystko było nieważne! Bo ona miała dla Adriena nowinę!

- Adrieniśku! Nie uwierzysz, co się stało?!

- Nie uwierzę. – Roześmiał się w odpowiedzi.

- Już się nie mogłam doczekać, kiedy przyjdziesz, żeby ci to powiedzieć. Nie uwierzysz!

- Już to mówiłaś. Co się stało?

- Moja mama przekazała mi list!

- Twoja mama wróciła?

- Nie. Napisała do mnie list pożegnalny, który miał mi zostać wręczony w moje piętnaste urodziny! I właśnie dzisiaj go otrzymałam! Nie zgadniesz, co w nim było!

- Nawet nie będę próbował! – parsknął śmiechem Adrien, a Nino i Alya wymienili szybkie spojrzenia.

- Okazuje się, że nasze mamy się przyjaźniły! Twoja mama i moja!

- O, to rzeczywiście zaskakujące… - mruknął ostrożnie, nie mając pojęcia, do czego zmierza Chloe.

- I one naprawdę bardzo blisko się przyjaźniły! I wymyśliły sobie, że… - urwała na chwilę i dokończyła z szerokim uśmiechem: - Nie. Lepiej! One nas zaręczyły w kołyskach!

- Że co? – wykrztusił.

- Zaręczyły nas w kołyskach! – powtórzyła szczęśliwa Chloe.

Nie wspomniała, że to sobie dopowiedziała na podstawie listu od mamy. Przemilczała, że tylko chciały to zrobić i że małżeństwo ich dzieci było tylko ich naiwnym marzeniem.

- Baby głupieją nad kołyskami – odezwał się nagle Nino. – W życiu nie pozwolę na kupienie takiego świństwa, zapamiętaj sobie Alya!

Alya spojrzała na swojego chłopaka zdumiona, po czym nagle wybuchnęła śmiechem. Chloe spojrzała z niesmakiem na nich. Dlaczego wtrącali się do jej rozmowy z Adrienem?

x x x

Marinette stanęła w kącie z Alyą i przyglądała się krzywo zabiegom Chloe wokół Adriena. Czuła narastającą frustrację. Z wolą matki przekazaną w tajemniczym liście nie mogła konkurować. Od samego początku wiedziała, że nie ma szans na zdobycie Adriena – on należał do innej ligi. Ale z takim argumentem w ręce Chloe właśnie zostawiła ją daleko w tyle w wyścigu po jego serce.

- Nie łam się! – pocieszała ją przyjaciółka. – Przecież on nagle na nią nie poleci.

- Nie jestem pewna… - Westchnęła zrezygnowana Marinette. – Wiesz, że jego mama była dla niego ważną postacią. A teraz się dowiedział, że zaplanowała mu już, kto ma być jego żoną. Nie rozumiesz? Jego mama dała Chloe błogosławieństwo!

- Głupoty gadasz! – żachnęła się Alya. – Przypomnij sobie „Dumę i uprzedzenie"!

- Że co? – spytała osłupiała Marinette.

- „Dumę i uprzedzenie" – powtórzyła Alya cierpliwie. – Tam też matka Darcy'ego zaręczyła syna w kołysce z córką swojej siostry czy kuzynki. Tej rąbniętej Lady Catherine de Bourgh.

- No coś mi świta…

- A on i tak wybrał Elizabeth Bennet.

- Bo ją kochał.

- No to na co czekasz? – Westchnęła Alya. – Bierz się do roboty, Lizzie!

Marinette pokręciła tylko głową. Nie ma szans. Nie po tym, co się stało… Ale przyjaciółka wyglądała, jakby nie żartowała. Przewróciła oczami, widząc reakcję Marinette. A następnie westchnęła ciężko i powiedziała:

- Musisz urokiem osobistym przebić punkty za pochodzenie. Dziewczyno, czy ty nie widzisz, że masz spore szanse? Tylko musisz w siebie uwierzyć! Już tyle osiągnęłaś! Umiesz się już nawet odezwać przy Adrienie bez tego jąkania. Teraz wystarczy tylko zrobić użytek z własnego rozumu i oczarować go. Wierz mi, masz wszystko, czego ci trzeba!

- Nie wiem, nie wiem… - szepnęła Marinette wciąż wpatrzona w Adriena rozmawiającego z Chloe.

- Patrzysz na nich i nawet nie widzisz rzeczy oczywistych!

- To znaczy jakich?

- No patrz. On w ogóle nie bierze się na te jej plewy. A ona też nie jest w nim zakochana. Raczej leci na niego, bo on jest taki top of the top. Crème de la crème. Łapiesz?

- Nie znasz jeszcze określeń w innych językach?

- Złośliwości zostaw sobie na Chloe! – upomniała ją Alya. – Łap moje aluzje i wyciągaj właściwe wnioski. I bierz się do roboty, bo Darcy czeka. A czas ucieka.

- Ale… co ja ma zrobić? – spytała Marinette bezradnie.

- Weź się w garść! – zirytowała się Alya. – Już nie pamiętasz, że kiedyś tańczyliście ze sobą? Po prostu idź do niego i poproś go do tańca.

- Chyba oszalałaś!

- O, idzie tutaj! – szepnęła dziko Alya, a Marinette od razu się zdenerwowała.

- Ratujcie, dziewczyny! – powiedział Adrien z udawanym przestrachem.

- A co się stało? Chloe zamówiła ci już ślubny garnitur? – zażartowała Alya, co wywołało rumieniec u Adriena, zaś Marinette spuściła wzrok.

- To nie jest śmieszne, Alya – odpowiedział poważnie. – Zupełnie nie wiem, co jej odbiło.

- No to przecież jasne! – prychnęła Alya. – Wygląda na to, że postanowiła cię łapać na męża.

- Przecież nawet nie jest we mnie zakochana! – żachnął się Adrien.

- Skąd wiesz? – wyrwało się milczącej dotąd Marinette.

- A kto tu mówi o miłości? – zaśmiała się w tej samej chwili Alya.

Adrien spoglądał zdezorientowany to na Alyę, to na Marinette. Jakby sam nie wiedział, której z nich ma najpierw odpowiedzieć. W końcu doszedł do wniosku, że jednak bardziej zaintrygowała go uwaga Alyi.

- Wiesz, jeśli o mnie chodzi, to wolałbym ożenić się z dziewczyną, którą kocham. Z wzajemnością.

- Biorąc pod uwagę, że połowa żeńskiej populacji w Paryżu się w tobie kocha, nie powinieneś mieć problemu ze znalezieniem takiej żony – podsumowała Alya.

- Kochają się w popularnym modelu – mruknął niechętnie.

- Którym jesteś.

- To tylko fasada. – Skrzywił się.

- Ja ci tylko tłumaczę, że dla większości dziewczyn nie stanowi to problemu. A na początek wystarczy. Pozostaje tylko wybrać.

- Alya, Alya… W miłości nie chodzi o pozory. A Chloe sprawia wrażenie, jakby tylko one się liczyły.

- Ale skąd wiesz, że nie kocha cię naprawdę? – Alya powtórzyła pytanie swojej przyjaciółki, które pozostało bez odpowiedzi.

- Chloe jest dla mnie jak siostra – wyznał. – A poza tym, jak na mnie patrzy, to nie ma we wzroku tego czegoś, co… - Tu chrząknął zakłopotany i dokończył niezręcznie, obrzuciwszy ukradkowym spojrzeniem Marinette: - … co powinna mieć.

- Yhm… - mruknęła Alya ze zrozumieniem. A zrozumiała z tego ukradkowego spojrzenia znacznie więcej niż Adrien chciał powiedzieć.

- Myślę, że powinieneś z nią porozmawiać – odezwała się nagle Marinette, wciąż wpatrzona w swoje stopy.

- A myślisz, że nie próbowałem? – Westchnął. – Jakbym gadał do ściany.

- Dzisiaj to raczej się nie uda – odpowiedziała mu Marinette, zerkając na niego przelotnie. – Jest za bardzo podekscytowana listem od mamy. Myślę, że jest głucha na jakiekolwiek argumenty.

- Masz rację. – Adrien kiwnął głową. – Ale ślepa nie jest. Chodź. Zatańczymy!

I zanim Marinette się zorientowała, co się dzieje, pociągnął ją na parkiet.