6 dni później...
W czasie kiedy reszta drużyny 7 była w trakcie przechodzenia egzaminu na chuunina, Naruto w tym czasie trenował z Izumi, udało mu się poznać styl walk klanu Uchiha a także dowiedzieć się o posiadanej naturze jaką był wiatr. Izumi poprosiła Asume, który również posiadał taką naturę chakry jak Naruto by nauczył to kilku technik, gdy po kilku dniach Izumi ze swoją drużyną udali się na misję, Naruto poznał żabiego mędrca który zaoferował mu pomoc w treningu, blondyn ba początku nie za bardzo mu ufał ale skoro udało mu się wyszkolić jego siostrę, to co mu szkodzi. Obecnie Jiraya niósł na barku nieprzytomnego Uzumakiego i postawił to przed przepaścią, po chwili jego oczy zaczęły się otwierać
Naruto:Co się stało?
Jiraya:Naruto, twój trening się skończył.
Naruto:Co, przecież niczego się nie nauczyłem?!
Jiraya:Czas byś spojrzał śmierci prosto w oczy, musisz nauczyć się używać chakre Kyuubiego. (powiedział pstrykajac go w czoło i posyłając w przepaść)
Gdy Naruto spadał z ogromną prędkością próbował przesłać do rąk chakre i złapać się skał, jednak spadał zbyt szybko i nie udało się w końcu.
Naruto:Kurama, użyć mi twojej chakry.
Kurama:W porządku.
Gdy blondyn poczuł w sobie niesamowitą siłę, przegryzł kciuk i złożył jakieś pieczęcie.
Naruto:Kuchyose no Jutsu!
Nagle w dymie pojawiła się ogromna ropucha z fajką w paszczy.
Gamabunta:Co do cholery, gdzie ja jestem?
Naruto:Ha, udało się.
Gamabunta:Ej ty gowniarzu, kim ty jesteś?
Naruto:Nazywam się Naruto Uzumaki, dattebayo.
Gamabunta:Powiedz Naruto, gdzie jest ten zboczeniec Jiraya.
Naruto:Jiraya?
Gamabunta:Tak, jak on śmiał mnie przyzwać w takim miejscu
Naruto:Jeśli oto chodzi, to ja cię przezwałem.
Gamabunta:Hahahahahaha, mam uwierzyć że taki każeł jak ty ma mnie przyzwać, nie rozśmieszaj mnie.
Gamabunta wyskoczył z jaskini a następnie zrzucił blondyna z niego.
Gamabunta:Nawet jeśli uwierzę że to Ty mnie przyzwałeś, a do tego długa droga, to za nic nie pozwolę by moim panem był ktoś, kto nie potrafi utrzymać się na moim grzbiecie. (powiedział odchodząc)
Naruto był wściekły i od razu ponownie wbiegł na jego głów.
Gamabunta:Co to ma znaczyć?
Naruto:Jeśli masz mnie szanować gdy utrzymam się do końca dnia na twojej
głowie, to tak zrobię.
Gamabunta:Wyzwanie przyjęte, ale wiedz że nie ułatwie ci tego.
Wielka ropucha zaczęła skakać w powietrze, do wody próbując zrzucił blondyna z siebie, jednak Naruto był nie ugięty i ciągle utrzymywał się na jego głowie, gdy zbliżał się wieczór, Naruto zaczął tracić równowagę i spadać, jednak w ostatnim momencie stworzył kilka klonów, które go wciągnęły spowrotem, jednak chwilę później stracił przytomność i leciał ku ziemii, przed upadkiem Gamabunta ochronił go swoim językiem, wtedy przed nim pojawił się zwój Jirayi z podpisem Naruto.
Gamabunta:Jiraya ty draniu, doskonale wiem ze ten dzieciak mnie przywołałem, jest jedynym od czasów Minato który zdołał się utrzymać na mnie, pomyśleć że ma w sobie aż takie pokłady chakry, teraz lepiej będzie zanieść go do szpitala. (pomyślał z małym uśmieszkiem)
Następnie zostawił blondyna przed szpitalem i zniknął.
