W czasie kiedy Jiraya, Naruto, Izumi oraz Natsum wyruszyli na poszukiwanie nowego Hokage, gdzieś w lesie trenował Sasuke, próbując ulepszyć swoje Chidori, ciągle rozpamiętując walkę z Gaara.

Sasuke:"Nie byłem w stanie nic zrobić, natomiast Naruto...Stał się bardzo silny, widząc jak szybko zyskuje moc, czasem mnie to przeraża"

Po kilku godzinach treningu, Uchiha udał się do domu Kakashiego, kiedy tam przybył zauważył że jego Sensei leży nie przytomny w łóżku, a w jego mieszkaniu jest Gai, Asuma i Kurenai.

Sasuke:Dlaczego Kakashi leży w łóżku, i co robią Jounini, mówcie?

Kiedy ktokolwiek z znajdujących się w pokoju Jouninów miał coś powiedzieć, nagle przybył kolejny Jounin.

-Ej czy to prawda że Itachi Uchiha wrócił do wioski, i szuka Naruto?

Oczy Sasuke natychmiast się rozszerzyły, kruczowłosy genini natychmiast wybiegł z mieszkania.

Kurenai:Kretyn.

Sasuke:"Więc wrócił do wioski i szuka Naruto, jeśli go dostanie będzie po nim, nie mogę na to pozwolić."

Sasuke zaczął szukać swojego przyjaciela, był we wszystkich jego miejscach, ale nie znalazł to, dopiero od właściciela Ichiraku Ramen dowiedział się że opuścił wioskę z Jiraya, Czarnowłosy od razu ruszył w ich kierunku.

Gdzieś w jakimś miasteczku.

Jiraya i reszta dotarli do jakiegoś Hotelu, Naruto nadal był nie przytomny więc zostawili go w pokoju, Jiraya ruszył mówiąc że ma coś do załatwienia, natomiast dwie Kunoichi ruszyły na zakupy. Po jakiś 30 minutach, oczy blondyna zaczęły się otwierać.

Naruto:Co się stało, gdzie ja jestem?

Gdy Naruto próbował ogarnąć sytuację, rozległ się głos pukania, blondyn od razu poszedł by sprawdzić kto to, po utworzeniu zastał dwie postacie w czarnych płaszczach z czerwonymi chmurami, jednego z nich Naruto rozpoznał.

Naruto:Uchiha Itachi. (warknął, przypominając co zrobił Izumi i Sasuke)

Itachi:Urosłeś Naruto-kun, a teraz wybacz a teraz pójdziesz z nami

Naruto:Takiego wała. (odparł tworząc kilka klonów i rzucił się na przeciwnika)

Itachi bez problemu poradził sobie z klonami, na szczęście Naruto udało wydostać się na hol.

Kisame:Wygląda na to, że nie pójdzie po dobroci.

Itachi:Minęło sporo czasu, Sasuke.

Sasuke:Itachi...Uchiha...

Kisame:O proszę, kogo my tu mamy, czy to nie kolejny niedobitek słynnego klanu Uchiha, co ważniejsze słyszałem że wyginął, z twojej ręki.

Sasuke:Miałeś rację Braciszku, przez cały ten czas żyłem wyłącznie z nienawiści, wyznaczyłem sobie jeden, jedyny cel, zabić cię to koniec! (powiedział ładując Chidori)

Sasuke od razu rzucił się na swojego brata próbując zaatakować swoją najlepszą technika, niestety starszy Uchiha bez wysiłku powstrzymał atak łapiąc za jego nadgarstek, następnie kopniakiem posłał go na koniec holu. Naruto widząc to postanowił wkroczyć do akcji, ale został powstrzymany przez swojego przyjaciela.

Sasuke:Nie wtrącaj się Naruto! Już ci to mówiłem, całe życie czekałem na ten jeden dzień, to moja walka! (powiedział podnosząc się z ziemii i aktywując ponownie Sharingana)

Sasuke ponownie rzucił się na Itachiego, ten tylko spojrzał i kopniakiem w twarz ponownie posłał go na koniec holu.

Sasuke:T...to mo...ja wa...lk...a.

Itachi:W porządku.

Gdy Itachi podszedł do swojego młodszego brata, ten ponownie rzucił się na niego, ale został powstrzymany atakiem w brzuch, Itach walnął go z kolanka w kark, następnie w brodę i na koniec pięścią w brzuch, Sasuke zsunąl się na ziemii.

Sasuke:"T...tyle czasu tak ciężko pracowałem, i to wszystko na nic"

Itachi chwycił za kołnierz brata i przycisnąl go do ściany, przyglądając usta do jego ucha.

Itachi:Jesteś słaby, wiesz dlaczego jesteś taki słaby, bo brakuje tobie nienawiści. (powiedział aktywując Mangekyo Sharingana)

Po kilku sekundach można było usłyszeć krzyk Sasuke, Naruto stał sparaliżowany widząc jak Itachi traktuje Sasuke, starszy Uchiha podszedł do blondyna nachylając się nad jego uchem i coś wciskając do jego dłoni.

Itachi:Kisame, czy mógłbyś na wszelki wypadek uciąć jedna nogę?

Kisame:Oczywiście.

Kiedy Kisame miał zamiar wykonać cięcie, Naruto rzucił w niego jakiś flakon, powodując chwilową ślepote członka Akatsuki, wykorzystując ten moment od razu uciekł, Itachi podążył za nim.

Kisame:Cholera, moje oczy!