W miejscu o nazwie "Dolina Końca" trwała walka dwóch przyjaciół, Naruto ruszył na Sasuke próbując mu przemówić do rozsądku.

Naruto:Obudź się w końcu!

Sasuke kopniakiem w twarz posłał blondyna do wody.

Sasuke:Już dawno się obudziłem z głupiego snu, w którym żyje w z wami spokojnie w wiosce oddalając się od mojego głównego celu, to dlatego odpuściłem Konohe, to dlatego szukam mocy, moje marzenia nie są w przyszłości, są zakopane w przeszłości.

Naruto momentalnie pojawił się przed Sasuke i zaczął walić go po twarzy, ku jego zaskoczeniu Uchiha nie blokował jego ciosów tylko chichotał.

Sasuke:Jeszcze tego nie zauważyłeś prawda?

Naruto:Co?

Sasuke:Nie używam nawet Sharingana.

Naruto: Przestań mnie nie doceniać! (krzyknął ponownie próbując go uderzyć, jednak tym razem Sasuke zablokował jego cios)

Sasuke:Brak ci siły i nienawiści. Gdybym został z wami, nie zyskał bym takiej mocy. (odparł zrzucając Naruto z posągu i jednocześnie go kopiąc w brzuch)

Naruto po chwili zaczął się podnosić z krateru.

Sasuke:Widzę że w końcu się obudziłeś, czas skończyć z zabawą, teraz zademonstruje ci prawdziwą moc Sharingana. (oznajmił aktywując swoje Doujutsu)

Naruto:Możesz sobie używać tego swojego Sharingana, pokaże Ci jak walczy prawdziwy shinobi. Kage Bushin no Jutsu!

Sasuke się uśmiechnął i rzucił się na Naruto i jego klony, niszcząc je jednego po drugim, gdy to zrobił pojawił się przed oryginałem.

Sasuke:Dzięki Sharinganowi od początku widziałem który z was jest prawdziwy, zabawiłem się z tobą ze względu na stare czasy.

Sasuke walnął Naruto w brodę a następnie kopniakiem w brzuch posłał na sporą odległość, szybko zaczął składać jakieś pieczęcie.

Sasuke:Katon:Gokakyuu no Jutsu! (wypuścił z ust ogromną kule ognia)

Prawdziwy Naruto wyszedł zza drzew, Sasuke od razu się na nie go rzucił, blondyn odbił się od drzewa i odskoczył na sporą odległość, Sasuke jednak nie dawał za wygraną i zaczął go odbijać na koniec walnął go w brzuch posyłając do jeziora.

Po kilku chwilach Naruto wynurzył się z wody odkaszlując.

Naruto:Powiedz mi, czy wszystko co zrobiła naszą drużyną nic dla nie znaczyło?

Sasuke:Nie mówię że to nie było bez znaczenia, stałeś się moim najbliższym przyjacielem.

Naruto:Więc po co to wszystko?

Sasuke:Właśnie dlatego jest sens w zabiciu cię.

Naruto:Nie wiem co ci chodzi po głowie, ale wiem że walczysz ze mną na poważnie Sasuke!

Oboje rzucili się na siebie, Sasuke kopnął go zrzucajac go w dół, następnie stworzył Chidori.

Naruto:Nawet jeśli miałbym zatłuc cię na miazgę by sprowadzić spowrotem, to wiedz że to zrobię, Rasengan!

Oboje rzucili się na siebie, Sasuke w międzyczasie aktywował przeklętą pieczęć i uniknął techniki przyjaciela, natomiast sam przebił go na wylot Chidori, wówczas pieczęć zaczęła się cofać. Chwilę później Naruto otoczyła czerwoną chakrą, jego włosy stały się bardziej najeżone, wasiki pogrubione, a źrenice krwisto-czerwone, rana momentalnie zaczęła się goić.

Sasuke:C...co to za czerwona chakra, i jak to możliwe że taka poważna rana goi się tak szybko? Kim ty jesteś?!

Naruto:Twoim przyjacielem, i dlatego powiedziałem że nie puszcze cię w łapy Orochimaru, nawet jeśli to oznacza połamanie ci kilku kończyn.

Naruto w ułamku sekundy pojawił się przed Sasuke i walnął go w brzuch, następnie kopnął w brodę, nim Uchiha złapał równowage pojawił się za nim i kopnął w plecy, po czym chwycił go za nogę i obracając to rzucił na górę i momentalnie pojawił się przed nim chwytając za koszulę.

Naruto:Obudziłeś się w końcu Sasuke, jeśli nie to nadal będę cię tłukł aż półprzytomnego sprowadze do Konohy.

Sasuke:Zamknij się, co ty możesz o mnie wiedzieć, skoro od zawsze byłeś samotny, nie wiesz co to znaczy stracić kogoś bliskiego! (odparł odrzucając go od siebie)

Naruto:To prawda od zawsze byłem sam, ale kiedy spotkałem Iruke senseia zastanawiałem się czy tak to jest jak się ma ojca, natomiast kiedy jestem z tobą, czuje jak to jest kiedy się ma brata.

Sasuke:Dlaczego, Naruto dlaczego idziesz za mną tak daleko?

Naruto:Ponieważ jest to pierwsza więź która posiadłem, dlatego powiedziałem że cię zatrzymam

Sasuke:Spoźniłeś się Naruto, jest już za późno nie ma dla mnie powrotu.

Sasuke założył ochraniacz Konohy na czoło, wtedy jego Sharingan się zmienił zamiast dwóch tomoe, pojawiły się trzecie.

Sasuke:Chodź Naruto, w takim razie zerwe tę więź, przyznaje jesteś silny, też znasz ból samotności jak Ja, ten ból sprawia że stajemy się silniejsi.

Naruto nic już nie powiedział tylko i rzucił się do ataku, każdy cios który chciał zadać, został bez problemowo sparowany przez Sasuke.

Naruto:Cholera, jego ruchy są inne niż wcześniej, Kurama użyć mi więcej chakry.

Kurama:W porządku.

Ciało Naruto otoczyła powłoką chakry lisa z jednym ogonem, wykorzystując to Naruto wydłuzył swoją rękę za pomocą chakry i chwycił Sasuke następnie zaczął go odbijać o góry i o ziemię poczym pociągnął go do siebie i walnął w twarz posyłając na górę, Sasuke ponownie aktywował przeklęta pieczęć.

Sasuke:Wygląda na to że nie obejdzie się bez użycia tej mocy, to prawda Naruto jesteś wyjątkowy, ale wiedz...

Nagle ciało Sasuke zaczęli się zmieniać, włosy stały się dłuższe i zmieniły kolor na niebieskie, skóra stała się się ciemniejsza podobnie jak oczy, na nosie pojawił się czarny znak w kształcie gwiazdy, z pleców wyrosły mu skrzydła, które bardziej przypominały ręce.

Sasuke:...że ja jestem bardziej wyjątkowy od Ciebie, czas zakończyć naszą walkę.

Sasuke stworzył Chidori, które teraz bardziej było czarne niż normalne, w odpowiedzi na to Naruto stworzył Rasengana, dodając do niego chakre Kuramy, oboje rzucili się na siebie, po zderzeniu nastąpił ogromny wstrząs, tworząc ogromną kule, Sasuke walnął Naruto w brzuch, ten nie pozostał dłużny i przekreślił jego ochraniacz na czoło pazurem, po kilku minutach Sasuke stał na leżącym nie przytomnie przyjacielem, opaska zsuneła mu się z czoła, chwilę później zaczął padać deszcz, na miejsce przybyli Kakashi, Izumi oraz Natsumi, zastali tylko leżącego Naruto.

Izumi:Naruto-kun!

Kakashi:Wygląda na to że się spóżniliśmy.

Natsumi:Kakashi-sensei, trzeba go jak najszybciej zabrać do szpitala.

Kakashi skinął głową i podniósł swojego ucznia, po chwilowym spojrzeniu na miejsce bitwy wszyscy wrócili do Konohy.