Naruto i reszta biegli w ukryciu za Orochimaru chcąc dotrzeć do jego kryjówki, nagle coś błysneło Naruto w oczy, blondyn zaskoczył i zauważył leżący na ziemi złoty rękojeść jak od miecza, kiedy wziął i uwolnił chakre, pojawiło się ostrze błyskawicy, chwilę później reszta pojawiła się obok niego.

Natsumi:Co się stało Naruto-neechan?

Naruto:Właśnie znalazłem coś takiego.

Kakashi:Nie, to przecież nie możliwe.

Sakura:Co się stało Kakashi-sensei, wiesz co to jest?

Kakashi:Tak, jest to legendarny miecz Błyskawicy, miecz którym władał drugi Hokage.

Wszyscy teraz patrzyli zafascynowani jak Naruto włada mieczem drugiego Hokage.

Kakashi:Dobra Naruto, później oswoisz się z tym mieczem, nie zapominaj że mamy coś do zrobienia.

Naruto:A tak racja, ruszamy.

Po nie całej godzinie cała czwórka dotarła do bazy wężowego Sannina.

Kakashi:W porządku nim wejdziemy podzielimy się na dwie grupy: Pierwsza grupą będę Ja, Naruto oraz Natsumi, natomiast Sakura i Izumi będziecie drugą grupą. Kiedy znajdziecie Sasuke, Orochimaru, Kabuto lub jakiegokolwiek sługusa Orochimaru uwolnijcie chakre a my przybędziemy.

Wszyscy skineli głowami po czym wkradli się.

*Gdzieś w kryjówce.

Orochimaru wrócił do swojej komnaty, w której ktoś na niego czekał, jednym był Kabuto a drugą Sasuke.

Sasuke:Orochimaru, zapomniałeś że byliśmy umówieni na trening?

Kabuto:Orochimaru-sama co się stało?

Orochimaru:Cóż miałem okazję pobawić się z Naruto-kun.

Na wzmiance o blondynie Sasuke wzdrygnął chodź tego nie ukazywał.

Kabuto:Zdaje się że miałeś ogon Orochimaru-sama.

Orochimaru:Spodziewałem się tego, cóż Sasuke-kun myślę że idealnym treningiem będzie dla ciebie pozbycie się intruzów, zwłaszcza twojego byłego przyjaciela.

Sasuke:Zrobię to. (odparł znikając)

Kiedy Kakashi, Naruto i Natsumi biegli przez przez kryjówkę Orochimaru nagle nastąpiła eksplozja, po paru minutach dym zniknął ukazując Sasuke.

Sasuke:Minęło sporo czasu Naruto, Kakashi, Natsumi, czego chcecie?

Naruto:Przyszliśmy zabrać cię spowrotem do Konohy.

Sasuke:Widzę Naruto że mimo upływu lat nic nie zmądrzałeś.

Sasuke w mgnieniu oka pojawił się przy swoim przyjacielu, Kakashi i Natsumi ruszyli na Uchihe, ten ich spiorunował swoim Sharinganem.

Sasuke:Chidori Nagashi! (powiedział uwalniając błyskawice ze swojego ciała rażąc całą trójkę)

Naruto:Spodziewałem się że bez walki się nie obejdzie. (powiedział podnosząc się z ziemii)

Naruto przybrał formę pół-demona, Sasuke się tylko uśmiechnął.

Sasuke:Przypominasz Kyuubiego, bardziej niż ostatnio.

Sasuke chwycił swój miecz i ruszył w kierunku przyjaciela, kiedy miał zadać cios, Naruto uniknął jego miecza ku zaskoczeniu Uchihy, następnie kopniakiem w brzuch posłał go na ścianę.

Sasuke:Co do cholery?

Sasuke wystawił dłoń w stronę blondyna po chwili wypuszczając z niej kilka węży z chakry, Naruto uniknął ich odskakując do góry, Sasuke przewidział to ładując Chidori i ruszając na Uzumakiego, Naruto w odpowiedzi stworzył czerwonego Rasengana, po zderzeniu się technikami nastąpił ogromny wstrząs, Rasengan blondyna zaczął przenikać przez Chidori czym spowodował odrzucenie Sasuke na ścianę.

Sasuke:"Cholera, ten Dobe stał się silniejszy niż myślałem, zdaje się że nie mam wyboru i muszę użyć tego."

Sasuke aktywował pierwszy poziom przeklęte pieczęci, na jego ciele pojawiły się czarne znaki.

Naruto:He, więc w końcu postanowiłeś potraktować mnie poważnie.

Sasuke w ułamku sekundy pojawił się za Naruto z Chidori próbując zaatakować go od tyłu, blondyn się uśmiechnął i postanowił wykorzystać swoje ogony, jednym ogonem chwycił za rękę Sasuke, drugim za jego szyję unosząc do góry.

Naruto:Serio, ty myślałeś że to na mnie zadziała?

Sasuke:Jak, czy ty masz oczy do okoła głowy?

Naruto:Nie, ale będąc w formie Pół-demona mam znacznie wyostrzone zmysły. (odparł odrzucając go na ścianę)

Kakashi i Natsumi tylko podziwiali walkę między dwoma przyjaciółmi.