Był blady świt, Naruto został obudzony przez swojego lisiego lokatora.

Kurama:Naruto, już czas.

Naruto:Tak, tak wiem. (odparł ziewając i rozciągając się)

Blondyn spojrzał jeszcze na Izumi jak śpi wtulona w niego, delikatnie zssunął ją z siebie i pocałował w czoło.

Naruto:Znikne na jakiś czas, ale nie długo wrócę.

Naruto szybko zarzucił na siebie ubranie po czym sięgnął kartkę i długopis, po napisaniu wiadomości zostawił ją na łóżku i zszedł na dół, gdy miał opuścić dom usłyszał znajomy głos.

Izumi:Myślałeś, że odejdziesz bez pożegnania?

Naruto:Izumi-chan, ja..

Izumi:Wiem, że idziesz by opanować moc Kyuubiego, czytałam list. Masz wrócić cały i zdrowy, i nie rób niczego głupiego. (powiedziała całując go)

Naruto:Oczywiście.

Po czułym pożegnaniu Naruto udał się pod bramę, tam już na niego czekał Jiraya.

Jiraya:No nareszcie jesteś, możemy wyruszać.

Naruto:Ossu!

W czasie kiedy Naruto i Jiraya wyruszyli na trening, gdzieś w jakimś nie znanym miejscu, znajdowało się kilka osób, jedna z nich wyróżniała się fioletowymi oczami z czarnymi okręgami.

-W porządku, Kyuubi zostawiam w waszych rękach, ruszajcie do Konohy.

-A co z Hachibim?

-My się nim zajmiemy.

Po usunięciu głowami, każdy rozszedł się w swoją stronę.

Kilka dni później...

Naruto i Jiraya dotarli na nie wielką wyspę, znajdującą się pomiędzy 5 narodami, oboje znajdowali się na nie wielkiej polanie, w której znajdował się ogromny wodospad.

Jiraya:W porządku myślę że ten teren będzie odpowiedni na trening.

Naruto stworzył kilka klonów, które wraz z Jirayą rozstawili barierę wokół polany.

Jiraya:Wiesz co robić?

Naruto skinął głową zdejmując bluzę i koszulę, następnie usiadł w pozycji medytacji pod wodospadem i wszedł do swojego umysłu.

Kurama:W porządku, codziennie będę uwalniał część pieczęci byś zaczął oswaiać się z moją pełną chakrą.

Naruto:Ile mniej więcej zajmie cały proces?

Kurama:Tydzień, w takim razie zwolni narazie pieczęć o 3/10

Naruto zrobił to co powiedział, i czuł jak jego chakra przepływa do niego, po chwili przed nim pojawiły się dwie postacie, jednym z nich był blondwłosy mężczyzna ubrany w biały płaszcz z czerwonymi płomieniami, obok niego stała czerwonowłosa kobieta.

Minato:Witaj Naruto, masz pojęcie kim jesteśmy?

Naruto:Oczywiście, jesteś czwartym Hokage.

Kushina:Hahahahahahaha, czyli 3 Hokage nic ci nie powiedział.

Naruto:Co ma pani przez to na myśli?

Minato:Naruto pozwól mi wyjaśnić, nie jestem tylko czwartym Hokage, ale także twoim ojcem, a to jest twoja matka Kushina Uzumaki.

Naruto przez chwilę zaniemówił próbując przetworzyć wszystkie informacje,

Kushina widząc to od razu podeszła do niego i go przytuliła.

Kushina:No już, juz możesz to z siebie wyrzucić.

Naruto:Ja...ja, zawsze chciałem was poznać, całe życie myślałem że mnie porzuciliście, nie macie pojęcia przez co musiałem przejść. (powiedział wylewając z siebie strumień łez)

Minato:Rozumiemy, bardzo nam przykro że zostawiliśmy wam taki ciężar, z pewnością nie mam prawa nazywać się ojcem po tym wszystkim, ale wiedz że nie zrobiłem nic bez powodu.

Naruto:Co masz przez to na myśli?

Minato:Podczas ataku Kyuubiego, dowiedziałem się że ktoś stał za jego atakiem.

Naruto:Kto to taki?

Minato:Jeden z członków Akatsuki, a dokładnie ten który nosi maskę.