Naruto obudził się z potwornym bólem głowy.

Naruto:O Kurwa, moja głowa.

Kiedy blondyn zaczął się rozglądać, zauważył że razem z resztą znajdują się na jakimś dziwnym wzgórzu.

Naruto:Co się wczoraj stało?

Sasuke:Ale mi głowa pęka, gdzie my jesteśmy i jak się wogóle tutaj znaleźliśmy?

Naruto:Właśnie próbuje się tego dowiedzieć, czy ktoś wogóle pamięta co się wczorajszej nocy działo?

Neji:Ostatnie co pamiętam to że z baru udaliśmy się do ciebie i zaczęliśmy pić Sake grając w karty.

Lee:Ja również tylko tyle pamiętam.

Itachi:Wygląda na to, że trochę przegieliśmy wczoraj.

Naruto:No nic, musimy wrócić do Konohy.

Wszyscy skineli zgodnie głową i ruszyli w drogę, po jakimś czasie na jego drodze stanęła jakąś młoda brązowłosa kobieta, otoczona armią kotów, Sasuke i Itachi od razu ją rozpoznali.

Itachi:O hej Akine, co ty tutaj robisz?

Akine:Przyszłam dorwać tego psiego zboczeńca, który wczoraj obrabował dom mojej babci i próbował mnie zgwałcić. (odparła wskazując na Kibe)

Naruto:Kiba, ty Idioto!

Kiba:Co się wsciekasz, nie pamiętam niczego z zeszłej nocy.

Itachi:Musisz nam wybaczyć Akine, ale wczoraj nie byliśmy sobą.

Dziewczyna nic nie powiedziała, tylko ruszyła z kotami na shinobi Konohy.

Naruto:Sugeruje wziąć nogi za pas.

Po zasugerowaniu wszyscy się zgodzili i zaczęli uciekać, w tym czasie Izumi, Temari oraz Tenten wrócili do domu zastając tam ogromny bałagan i pełno butelek po Sake.

Temari:Widać że chłopcy mieli grubą imprezę.

Izumi:Ciekawe gdzie Naruto-kun i reszta się spodziewają, powinni spać i leczyć kaca po takiej ilości alkoholu.

Tenten:Zgadza się, coś mi tu nie gra chodźmy lepiej się przejść po klubach nocnych, może w którymś z nich ich zostaniemy.

Dziewczyny się zgodzili i wyruszyli na poszukiwania. Naruto i reszta udało się uciec przed Akine i jej kocią armię.

Jiraya:Widzicie, to dlatego kobiety są niebezpieczne.

Nagle spostrzegli że znajdują się przed wioska Kiri.

Kakashi:Zanim wyruszamy dalej, powinniśmy udać się tutaj i przekąsić coś.

Wszyscy skineli zgodnie głową i udali się do wioski, po przybyciu na Kakashiego rzuciła się Mizukage, która to przytuliła.

Mei:Kakashi-kun, nareszcie wróciłeś.

Kakashi:Mizukage-sama, co ty wyprawiasz?

Mei:Jak to co, nie pamiętasz naszej gorącej nocy?

Siwowłosy Jounin tylko kwinął głową, a reszta chuuninów wraz z Jirayą tylko chichotała na całą sytuację.

Kakashi:Przepraszam Mizukage-sama, jeśli zrobiłem coś nie tak.

Mei:W porządku wybaczę ci, jeśli ożenisz się ze mną.

Kakashi:Przepraszam co, Mizukage-sama, z całym szacunkiem ale to jest nie dobry pomysł, ja należe do Konohy, i podoba mi się swoje życie singla.

Mei:No cóż, masz do wyboru albo ślub ze mną, albo karę śmierci poprzedzoną torturami za zranienie uczuć Mizukage. (oznajmiła lodowatym tonem)

Kakashi:W porządku, ożenie się z tobą.

Mei:Cieszę się, w takim razie idę powiadomić moi najbliższych by zacząć przygotowania do ceremoni.

Kiedy Mizukage zniknęła z punktu widzenia, Kakashi i reszta shinobi z Konohy momentalnie wybiegli z wioski, jakiś czas później dotarli do Iwagakure, po przybyciu zastali tam sporo restauracji i klubów zniszczonych, nagle zostali otoczeni przez ANBU Iwy wraz Tsuchikage.

Oonoki:Rock Lee, za spowodowanie sporych zniszczeń i poniesienie strat wioski, ty i twoi towarzysze zostajecie zamknięci w celi w oczekiwaniu na wyrok.

Neji:Cholera, zapomniałem że Lee po wypiciu alkoholu włącza mu się tryb pijanej pięści.

Naruto i reszta wylądowali w celi Iwy, wszyscy zastanawiali się nad tym co się wczoraj wydarzyło, po kilku godzinach przyszedł strażnik, a zanim Temari, Izumi, Tenten oraz Tsunade.

Naruto:Dziewczyny, Babuniu.

Strażnik:Wpłacono za was kaucję, jesteście wolni.

Nim Naruto zdołał wyjść z celi, trzy Kunoichi chwyciły go za ucho ciągnąc na zewnątrz, poczym dały mu bolesną nauczkę, to samo stało się z Jiraya przez Tsunade.

Izumi:Naruto-kun, masz zakaz imprezowania i picia alkoholu do odwołania, czy rozumiemy się? (powiedziała stanowczym tonem)

Naruto:Oczywiscie, to był ostatni raz.

Izumi:Dobrze.

Po dotarciu do Konohy był późny wieczór, każdy rozszedł się do domów, dziewczyny zdążyły się już uspokoić.

Izumi:Naruto-kun, musimy ci coś powiedzieć o nasze imprezie.

Naruto:O co chodzi?

Cała trójka wyjaśniła mu o prezencie jakim zafundowała im Anko, Naruto słysząc o tym wstał zakładając spodnie zostawiając zdezorientowane dziewczyny na łóżko.

Temari:Naruto-kun, gdzie idziesz?

Naruto:Idę spać w pokoju gościnnym.

Izumi:Co ale dlaczego?

Naruto:Ponieważn gdy Kiba zafundował nam pójście do klubu nocnego ja odmuwiłem chcąc być wobec was fair, ale widzę że wy się tam z nim świetnie bawiliacie.

Tenten:Naruto-kun to nie tak, to Anko-sensei go zaprosiła, my nie mieliśmy o tym pojęcia, naprawdę.

Blondyn nic już nie odpowiedział tylko opuścił sypialnię, po odwiedzeniu się od Naruto że on nie udał się tam gdzie myśleli poczuli się winni, i postanowili mu jakoś to wynagrodzić. Następnego dnia, zapach dochodzący z kuchni zaczął budzić przyszłego Hokage, kiedy zszedł do kuchni zastał tam kilka Rodzai Ramenu, naleśniki prócz jedzenia zastał tam swoje przyszłe żony.

Izumi:Dzień dobry kochanie, siadam przyrządzilismy dla Ciebie śniadanie.

Tenten:Chcieliśmy ci jakoś wynagrodzić tą sytuację.

Naruto:Usiadł przy stole i zaczął wcinać przygotowane jedzenie.

Izumi:Więc jak, wybaczysz nam, naprawdę nam przykro?

Naruto:W porządku.

Temari:Czy to znaczy, że znów będziesz z nami spał?

Naruto:Tak, ale żadnego seksu do nocy poślubnej.

Temari:Co, dlaczego?

Naruto:Ponieważ to będzie moja mała kara dla was. (odparł z małym chytrym uśmieszkiem)

Dziewczyny westchneły i niechętnie zgodziły się na ten warunek. Po zjedzeniu śniadania, cała czwórka poszła wziąć prysznic, po czym Naruto udał się do gabinetu Hokage na kolejne szkolenie.