Spojrzeli przestraszeni. Adrien odruchowo schował szkicownik. Nad nimi stała Alya ze zmarszczonymi brwiami. Poderwało ich z podłogi. Stanęli przed Alyą jak para winowajców złapanych na gorącym uczynku.

- Och, Alya… - Zaśmiała się cicho Marinette. – Nie zauważyłam cię.

- Najwyraźniej… - odpowiedziała kwaśno przyjaciółka. – Mam się domyślić, czy sami mi powiecie?

- Hm… A potrzebujesz jakichś wyjaśnień? – spytał z miną niewiniątka Adrien, biorąc Marinette za rękę.

- Hehe. Nie. – Uśmiechnęła się nagle szeroko Alya. – Bo wszystko już wiem. Ale tak sobie pomyślałam, że muszę zobaczyć twoją minę, Adrien. Wierz mi, była bezcenna.

- Ale… - zdziwił się. – Skąd wiesz?

- Och, no to przecież oczywiste! Marinette do mnie zadzwoniła w sobotę rano i wszystko mi opowiedziała.

- Wszystko? – wykrztusił Adrien i spojrzał pytająco na Marinette.

- No, prawie wszystko… - Uśmiechnęła się przepraszająco Marinette.

- Nic mi nie mówiłaś – mruknął Adrien i spojrzał na nią z potępieniem. – Coś się ostatnio mijasz z prawdą.

- Oj, Adrien… Mieliśmy ważniejsze sprawy na głowie.

- No, ja się założę, że mieliście! – Roześmiała się Alya znacząco.

- To nie to, co… - zaczęła się tłumaczyć Marinette, ale po chwili zrezygnowała, bo dotarło do niej, że Alya i tak wszystko zrozumie na opak.

- Ach, tu jesteście! – wtrącił się Nino, który właśnie do nich dobiegł. – Cała szkoła huczy od plotek… Oo, jak widzę nie są takie bezpodstawne… - dodał, widząc trzymających się za ręce Marinette i Adriena. Spojrzał pytająco na Alyę.

- Wychodzi na to, że ktoś tu wreszcie przejrzał na oczy, a ktoś drugi wreszcie komuś coś wyznał – podsumowała Alya.

- Alya! – wykrzyknęła Marinette zażenowana.

- Myślałam, że ci to przeszło. Skoro pozwalasz mu się całować na oczach tłumów, to nie sądziłam…

- Za… zapomniałam o tych ludziach wokół.

- Ja w sumie też… - wyznał Adrien, także zarumieniony.

- No, teraz to trochę poniewczasie… - mruknęła Alya. – Będziecie sensacją sezonu. Chloe chyba właśnie przeżyła pierwszy zawał serca.

- Właśnie dzwoni do tatusia – poinformował ich uradowany Nino. – Tylko nie mam pojęcia, co chce u niego załatwić. Wydalenie Marinette z Paryża? – zażartował.

- Kiedyś i tak musiała się dowiedzieć – mruknął Adrien. – Bardziej się martwię, że mój ojciec dowie się od kogoś zanim sam z nim pogadam.

- Jeszcze mu nie powiedziałeś? – Westchnęła z wyrzutem Marinette.

- Wczoraj nie było go przez cały dzień. Mówiłem ci przecież, że wyjechał gdzieś w interesach. Nie jestem nawet pewien, czy wrócił do tej pory. Ale wolałbym, żeby Chloe nie wpadła na pomysł poproszenia swojego taty, żeby porozmawiał z moim. Bo nie doczekam końca lekcji… - dodał z przestrachem Adrien.

- Nie panikuj, chłopie. – Nino klepnął go pocieszająco w łopatki. – A, i gratuluję, stary. Naprawdę myśleliśmy z Alyą, że wy się nigdy nie dogadacie.

- To było trochę bardziej skomplikowane… - Adrien z zakłopotaniem przeczesał włosy. – Ale też się cieszę, że… Jak to powiedziałaś, Alya? Że przejrzałem na oczy?

- No, jakoś tak – odpowiedziała Alya, mrugając znacząco do Marinette.

Rozległ się właśnie dzwonek na lekcję. Uczniowie zaczęli tłumnie kierować się w stronę sali. Mijająca ich grupkę Chloe spojrzała zmrużonymi oczami na Marinette i zacięła usta.

- Nie myśl sobie, Marinette Dupain-Cheng, że ci to ujdzie na sucho – wycedziła. – A tobie, Adrieniśku, nigdy, przenigdy tego nie wybaczę!

- Och, Chloe… Taka zawiść? To do ciebie niepodobne! – skomentowała Alya głośno, czym wywołała salwę śmiechu pozostałych uczniów ich klasy.

- Uch! – wrzasnęła z irytacją Chloe i tupiąc nogami, ruszyła po schodach do klasy.

Alya i Nino przezornie ruszyli za nią, żeby oddzielić ją od Adriena i Marinette. Kim wpadł na ten sam pomysł, choć jego pobudki były nieco inne. Koniecznie chciał wykorzystać okazję do pocieszenia biednej Chloe. Mijając Adriena, zagwizdał z uznaniem, cokolwiek w jego mniemaniu miało to znaczyć.

Marinette ruszyła na schody za tłumem, ale Adrien powstrzymał ją, ściskając jej dłoń.

- No, co tam? – spytała. – Musimy lecieć na lekcję.

- To nie będzie pierwszy raz, jak się na nią spóźnimy. – Uśmiechnął się znacząco.

- Ale pierwszy raz spóźnimy się na nią z własnej winy – upomniała go, ale nie nalegała na pośpiech. Spojrzała pytająco.

- Powiesz mi, co tam nagadałaś Alyi w sobotę? – spytał, przyciągając ją bliżej.

- Nie masz mi tego za złe? – spytała, podnosząc wzrok. – Musiałam jej powiedzieć. Przecież ona by mi nigdy nie wybaczyła, gdyby Chloe dowiedziała wcześniej! Tak mnie wspierała przez cały rok. A zresztą byłam taka szczęśliwa, że koniecznie musiałam się z nią podzielić nowinami!

- Cały rok, mówisz? Zastanawiam się, jakim cudem nic się nie domyśliłem. Musiałem być jakiś ślepy.

- Dobrze, że ci minęło. – Uśmiechnęła się Marinette i przytuliła do niego mocno. – A teraz chodź już na lekcję. Jeśli twój tata wcześniej wróci, to możemy mieć kłopoty ze zakumanizowaną Chloe… I będziemy mieć jeszcze więcej zaległości.

- Bardzo śmieszne, Marinette. Normalnie boki zrywać. – Cmoknął ją w policzek i ruszył za nią do klasy.