W chwilę później przez okno wpadła do klasy Biedronka.

- Ładnie to tak zawracać w głowach dziewczętom? – zapytała zaczepnie, patrząc na uwieszoną na Księciu Chloe.

- No właśnie, gdzie twój honor, arystokrato od siedmiu boleści? – włączył się Czarny Kot, który pojawił się w drzwiach. – Powinieneś wiedzieć, że jeśli oczarowałeś jakąś dziewczynę, to staje się damą twojego serca już na zawsze.

- Och tak, tak! – Pokiwała głową Chloe z ogromnym entuzjazmem. – Na zawsze!

- Dzisiaj, ślicznotko interesują mnie tylko dwa serca. Zajmę się nimi odpowiednio. Jedno przebiję strzałą Amora, a drugie stalowym ostrzem mojego miecza. Żadne z nich nie należy do ciebie – odpowiedział zimno Książę-z-Bajki. Zrzucił z siebie Chloe i wybiegł za Adrienem i Marinette.

- Kogo on szuka? – spytała Biedronka na tyle głośno, żeby odsunąć od siebie jakiekolwiek podejrzenia. Choć zdawała sobie sprawę z tego, że jeśli ofiara akumy uciekła, nie było szans, żeby usłyszał ją Władca Ciem. A może jednak usłyszał?

- Biedronko! – zawołała Alya. – On upatrzył sobie Marinette! Ratuj ją. I Adriena! To pewnie jego chce przebić mieczem.

- Nie wiesz, gdzie pobiegli?

- Kazałam im się ukryć, ale nie wiem, gdzie mogli pójść.

- Czarny Kocie? Jakieś pomysły? – Biedronka zwróciła się do partnera. Tak dobrze weszła w swoją rolę, że Czarny Kot potrzebował chwili, żeby otrząsnąć się ze zdumienia. Przed minutą przemieniali się w szatni! Ale Marinette przecież doskonale o tym wie. – Kocie? Może byś się przydał na coś?

- Yhm. Pewnie schowali się w domu jednego z nich.

- Czy ten cały Książę-z-Bajki wie, gdzie oni mieszkają? – zastanawiała się Biedronka. – I kto to w ogóle jest?

- Nie mam pojęcia. – Czarny Kot wzruszył ramionami.

- Sprawdźmy ich domy. Nie mamy czasu do stracenia!

Wyskoczyli oknem i już za moment byli w domu Marinette. Wpadli do piekarni akurat w momencie, kiedy Książę-z-Bajki próbował obsypać magicznym proszkiem Sabine Cheng.

- Po moim trupie… - szepnęła Biedronka.

- Uważaj! – ostrzegł ją Czarny Kot. Marinette była zbyt blisko zdemaskowania się.

- Hej, Książę! – wrzasnęła Biedronka. – Żadnej kobiecie nie przepuścisz?

- Odsuń się od mojej żony! – warknął groźnie Tom.

- Och, nie… - Wyrwało się Biedronce.

- Ależ nie zrobiłbym krzywdy rodzicom mojej ukochanej! – wykrzyknął Książę-z-Bajki.

- Adrien? – spytała cicho mama Marinette, na co dwójka superbohaterów prawie parsknęła śmiechem.

- Żaden Adrien! – wrzasnął Książę-z-Bajki. – Ten błazen zapłaci mi dzisiaj za to, że ukradł mi dziewczynę! Jak tylko go dorwę... Gdzie się ukryli?!

Biedronka bezgłośnie wypowiedziała „Victor" w stronę Czarnego Kota i wskazała na znajdujące się na głowie Księcia-z-Bajki okulary przeciwsłoneczne.

- Zapewne są w szkole – odpowiedziała spokojnie Sabine.

- Uciekli stamtąd – wycedził Książę-z-Bajki. – Gdzie ich ukrywacie?

- Szczęśliwy traf! – wykrzyknęła Biedronka. Nie było na co czekać. Po chwili w ręce wpadło jej wiaderko. Pomyślała szybko. Potrzebowała wody! Trzeba było grać na zwłokę. Rzuciła wiaderko Czarnemu Kotu.

- Ty nic nie rozumiesz! – wrzasnął w jej stronę Książę-z-Bajki. – Nie wiesz, co to znaczy mieć złamane serce. Ten Adrien ukradł mi dziewczynę!

- Adrien ma dziewczynę? – zapytała cicho Biedronka.

- Moją dziewczynę! – zawołał Książę-z-Bajki, po czym dodał z satysfakcją, widząc jej osłupiałą minę: - Ha! Boli, prawda? – dopiekł jej. – Ale może uleczę twoje złamane serce, Biedronko. – To mówiąc, sięgnął po swój magiczny proszek, żeby ją oczarować.

- Lepiej ustaw się w kolejce, gamoniu! – krzyknął Czarny Kot, rzucając wiaderko z wodą w stronę Biedronki. Złapała je pewnym ruchem i chlusnęła na Księcia-z-Bajki rzucającego już proszkiem w jej stronę. Odruchowo zamknął oczy i poślizgnął się na mokrej podłodze.

- Teraz, Kocie! – krzyknęła.

Czarny Kot wykorzystał chwilę nieuwagi Księcia-z-Bajki i zerwał mu z włosów jego okulary. Rzucił je Biedronce, a ona przełamała je na pół i uwolniła schowaną tam akumę. Szybko złapała ją swoim jo-jo i po chwili wypuściła białego motyla.

- Pa, pa, miły motylku… - szepnęła, jak zawsze. Po czym wyrzuciła w górę puste wiaderko i zakrzyknęła: - Niezwykła Biedronka!

Tradycyjnie przybili sobie żółwika z Czarnym Kotem i przyglądnęli się, jak Książę-z-Bajki zamienia się z powrotem w Victora. Wszystko wróciło do normy.

- Co ja tu robię? – spytał zdziwiony.

- Musisz sobie znaleźć nową dziewczynę – poradziła mu Biedronka.

- Tego kwiatu jest pół światu – dodał Czarny Kot, a Biedronka przewróciła oczami. – Chociaż po głębszym namyśle stwierdzam, że takiej jak ty, Biedronsiu, to nie ma drugiej na świecie.

- Ty i głębszy namysł? – zakpiła Biedronka. – Taka większa fantastyka niż w bajkach!

- Och, Biedronko! Ranisz me uczucia! – Czarny Kot udał, że się zatacza trafiony w samo serce.

- Lepiej już zmykaj, Czarny Kocie. Zanim przemienisz się w trolla – rzuciła przez ramię i wybiegła z piekarni.

- Ależ z niej cudowna dziewczyna! – Westchnął Victor.

- Weź, człowieku! Znajdź sobie dziewczynę, która jest wolna! – mruknął do siebie z irytacją Czarny Kot. Następnie odwrócił się do osłupiałych rodziców Marinette, ukłonił szarmancko i powiedział: - Moje uszanowanie. Dziękujemy za współpracę! – Po czym wybiegł za Biedronką.

Zamknięty gdzieś w oddali Władca Ciem głęboko się zamyślił…