Przemienili się z powrotem w Adriena i Marinette w szkolnej szatni. I odetchnęli z ulgą. Tym razem się udało. Na szczęście to na nich skierowany był atak super-złoczyńcy, więc ich wspólne zniknięcie nie wywołało w ludziach żadnych podejrzeń. Alya nawet sama kazała im się ukryć.

Schowali się za ostatnim rzędem szafek. Każde rzuciło ulubiony przysmak swojemu kwami.

- Muszę przyznać, że jestem coraz bardziej zaniepokojony postępami, jakie robisz w kłamaniu… - stwierdził z lekką przyganą Adrien.

- W kłamaniu? – zdziwiła się Marinette.

- Ledwie się połapałem, jak zaczęłaś ściemniać tam w klasie. Niepokojąco przekonująca byłaś…

- Boisz się, że wejdzie mi w nawyk? – Uśmiechnęła się z przekąsem.

- Nooo… Nie będę wiedział, kiedy mnie wkręcasz.

- Będziesz wiedział. Będziesz… - Westchnęła. – Za dobrze mnie znasz. A poza tym, nie spodziewam się, żebym jakoś strasznie w przyszłości kłamała.

- Byłaś naprawdę wspaniała – pochwalił ją na koniec, przyciągając ją do siebie. Wreszcie mogli się pocałować, nie ryzykując tłumu gapiów wytykających ich palcami.

- Hej, jesteście tam? – usłyszeli nagle głos Alyi.

Adrien westchnął ciężko i wypuścił Marinette z objęć. Ta szkoła zaczynała mu działać na nerwy. Marinette zachichotała na widok wyrazu jego twarzy.

- Jesteśmy, jesteśmy… - mruknął.

Wyszli zza szafek, trzymając się za ręce.

- Dzięki Bogu was nie znalazł! – Odetchnęła z ulgą Alya. – Już po wszystkim. Możecie wracać do klasy.

- Skąd wiesz?

- Och, Biedronka musiała użyć już swojego zaklęcia „Niezwykła Biedronka!", bo czar z Chloe został zdjęty. Biedna, ogląda teraz filmik ze sobą w roli głównej, jak rzuca się po Księciu-z-Bajki. Ominęło was oglądanie, jak błaga go o pocałunek…

- Nie sądziłam, że będę jej kiedyś współczuć – szepnęła Marinette, podczas gdy Adrien śmiał się głośno.

- No, chodźcie. Sami zobaczycie! – Zaśmiała się Alya i ruszyła z powrotem do klasy. Niechętnie poszli za nią.

- W sumie to nie taki głupi pomysł, żeby ten Victor zaczął podrywać Chloe – szepnął Adrien tak, żeby Alya nie słyszała. W końcu oficjalnie chyba nikt nie wiedział, kto padł ofiarą akumy.

Marinette parsknęła śmiechem.

- Nie śmiej się. To nie jest śmieszne. Teraz zakochał się w Biedronce! – mruknął niezadowolony.

- Serio? – zdziwiła się.

- Po twoim wyjściu rzucił tekst, że jesteś cudowna.

- Bo jestem. – uśmiechnęła się do niego szeroko.

- Wiem. Ale inni mogliby się od ciebie odczepić.

- Jesteś zazdrosny? – droczyła się z nim.

- Z każdym dniem bardziej – odpowiedział jej z powagą. – Dobrze, że sam nie miałem miecza, bo bym go rozpłatał na dwie połowy – wycedził przez zęby. – Jak on śmiał nazwać cię swoją księżniczką?! To określenie jest zarezerwowane dla mnie!

- Ciii… - Przyłożyła mu palec do ust i rozejrzała się, czy ktoś nie słyszał.

Adrien chwycił jej dłoń, przyciągnął Marinette do siebie i ją pocałował, nie oglądając się już na Alyę czy inne osoby z jego klasy. O nauczycielce nie wspominając.

KONIEC …