Interludium: Odpowiedzi na wezwanie
Rezydencja Malfoyów
22 września 1994
Drodzy sojusznicy (mam nadzieję, że mogę się tak do Was zwracać, dzięki więzom jakie nas łączą przez osobę Harry'ego Pottera, a nie czymś jeszcze bardziej oficjalnym),
Mam wrażenie, że czas, byśmy się ponownie zebrali. Minister wciąż zajmuje swoje stanowisko, nawet jeśli podskakuje na nim niczym wyjęta z wody ryba. Usłyszałem pogłoskę od pewnego przyjaciela, który pracuje w ministerstwie, że Starrise'owie zacieśniają swoje więzy z nim, użyczając mu swojej reputacji i możliwe, że jeszcze go wyciągną z tych kłopotów. Nikomu jeszcze nie udało się znaleźć nawet pyłka brudu na tej ich błyszczącej szacie, a uwierzcie mi, kiedy powiem, że próbowałem.
Zdaję sobie sprawę z problemów technicznych takiego zebrania, problemy z podróżą, czy znalezieniem miejsca dla nas wszystkich, jak i z faktu, że niektórzy z nas woleliby się nie pojawiać, ani nie gościć u siebie pozostałych. By uniknąć niechcianych spojrzeń, proponuję spotkanie w samym Hogwarcie. W ten sposób nie będziemy musieli zmuszać młodego pana Pottera do znalezienia transportu i przyjechania do któregoś z nas. Proponuję też wybrać datę, kiedy takie masowe odwiedziny nie wzbudza niczyjego zainteresowania. Co powiedzie na Halloween? Kiedy się tam jeszcze uczyłem, po korytarzach zwykło się snuć wiele duchów. Podejrzewam, że będziemy od nich cichsi, jak i znacznie bardziej niebezpieczni.
Oczekuję Waszych odpowiedzi,
Lucjusz Malfoy
Gniazdo Wywerny
24 września 1994
Drogi Lucjuszu,
Jestem zarówno urzeczona, jak i urażona faktem, że wysłałeś mi list, który powieliłeś zaklęciem, zamiast napisać go osobiście.
Zastanawia mnie jednak, czemu go w ogóle dostałam. To prawda, że spotkałam chłopca, ale przecież nie jestem w żaden sposób jego sojusznikiem. Spotkałam go zaledwie raz – to nie dość, by w pełni ocenić czyjś charakter, nawet jeśli ta osoba jest potężnym czarodziejem. Nie dzielę z nim również mocnej więzi, która powiązała kiedyś niektórych z Was. Czemu wysłałeś mi ten list? Odpowiedz mi, to może nawet rozważę przyłączenie się do tego zebrania.
Z niepokojem oczekuję oświecenia,
Arabella Zabini
Rezydencja Malfoyów
25 września 1994
Droga Arabello,
Odpowiedź na to, czemu chciałbym Cię zobaczyć na tym spotkaniu, jest bardzo prosta.
Masz syna w Slytherinie. Myślę, że dzięki jego darowi obserwacji jesteś w posiadaniu informacji na temat Pottera, informacji nieznanych innym ludziom i na ich podstawie wspomogłaś własny osąd względem jego osoby.
Potter jest potężnym, mrocznym czarodziejem. Ty jesteś mroczną czarownicą. Nie dostaniemy drugiej takiej szansy – z pewnością nie za naszego życia, a być może nie nawet w przeciągu następnych trzech stuleci – żeby tak stanowczo zmienić status mrocznej magii.
Wielokrotnie już miałem okazję przyjrzeć się osobiście Potterowi z bliska i zapewniam Cię, ma więcej zalet niż mu się wydaje. Będzie przywódcą, ale potrzebuje doradców, którzy wiedzą o świecie więcej od niego, którzy wiedzą jak w pełni wykorzystać jego talenty, którzy będą w stanie skierować tę potęgę w stronę szlachetnych celów.
Pod koniec chciałbym też zauważyć, że chociaż w rzeczy samej, trzynaście lat temu nie należałaś do naszej wesołej bandy, to Potter nie przyciąga do siebie wyłącznie moich starych znajomych. Stara się wyciągnąć rękę do wielu czarodziejów i magicznych stworzeń.
Czy jesteś zainteresowana?
Lucjusz Malfoy
Gniazdo Wywerny
27 września 1994
Drogi Lucjuszu,
W rzeczy samej, zainteresowałeś mnie. W dodatku Blaise niedawno zaraportował na temat Pottera coś, co niezmiernie wzbudziło moją ciekawość. Wygląda na to, że przyszłość może być znacznie bardziej otwarta niż mi się wydawało. Przyjmuję Twoje zaproszenie.
Z uszanowaniem,
Arabella Zabini
Obsydian
25 września 1994
Drogi Lucjuszu,
Z całą pewnością się pojawię. Jestem formalnym sojusznikiem młodego Harry'ego i nie dopuszczę do tego, żeby takie spotkanie odbyło się bez mojego udziału. Byłoby to niewłaściwe i niegrzeczne, a jestem pewien, że pan Potter nie ma najmniejszego zamiaru być wobec mnie w jakimś stopniu nieuprzejmym.
Elfrida chce przyjechać razem ze mną. To prawda, że będzie już wtedy w piątym miesiącu ciąży, ale chce poprosić o coś Pottera. Kiedy usłyszałem, o co chce go poprosić, mogłem się tylko z nią zgodzić i życzyć jej, żeby i on się na to zgodził. Jestem jednak pewien, że to zrobi. Odmowa byłaby niegrzeczna z jego strony.
Czy znasz może miejsce w Hogwarcie, gdzie moglibyśmy usiąść w spokoju, bez ludzi niepotrzebnie gapiących się na moją żonę?
Twój, w sojuszu pod znamieniem i poza nim,
Adalrico Bulstrode
Rezydencja Malfoyów
28 września 1994
Drogi Adalrico,
Obecność Twoja i Elfridy raduje moje serce. Otrzymałem również formalny list od pana Pottera i zapewniam Cię, że potrzebuje on tego spotkania równie mocno co my. Jest potężny, ma tak wiele tej mocy, ale często obdarza tą łaską kąty, które są jej niegodne, tak samo jak księżyc, który musi świecić zarówno na inteligentnych jak i nieuprzejmych. Odpiszę na jego list, ale nie wspomnę jeszcze o spotkaniu. Odnoszę wrażenie, że tylko by się tym zamartwiał, gdyby mu dać zbyt wiele czasu do namysłu i po jakimś czasie wszystko by odwołał z nerwów.
W Hogwarcie znajduje się Pokój Życzeń. Mam wrażenie, że okaże się wystarczający.
Twój, w sojusznictwie starym i nowym,
Lucjusz Malfoy
Ogród
30 września 1994
Drogi Lucjuszu,
Zgadzam się z tobą, że formalne spotkanie jest dobrym pomysłem, ale mam wrażenie, że nie doceniasz pana Pottera. Gdyby potrzebował się ponownie z nami spotkać, to sam by to zorganizował. Mój mąż jednak również zaaprobował pomysł spotkania, a zwłaszcza jego datę, chociaż sam się nie pojawi, żeby spotkać pana Pottera. Powiedział, że to byłoby pozbawione smaku.
Powiedz mi, Lucjuszu, ponieważ jestem ciekawa i dlatego, że ja też biegłam z tobą kiedyś, gdy oboje służyliśmy naszemu Lordowi: jakie nadzieje pokładasz w tym chłopcu? Nie sądzę, żeby chodziło ci wyłącznie o ściągnięcie Korneliusza ze stołka, bez względu na to, jakby cię nie obraził. Przy innych okazjach jego niekompetencja była ci na rękę. Ponadto zdajesz sobie przecież sprawę z obecnego klimatu naszej polityki, wiesz przecież, że opinia publiczna będzie przychylna wyłącznie kolejnemu zadeklarowanemu Światłu ministrowi, więc zmiany na naszą korzyść, jakie nastąpią po jego wybraniu, będą powolne, jeśli w ogóle jakieś.
W takim razie o co ci chodzi?
Z uszanowaniem,
Hawthorn Parkinson
Rezydencja Malfoyów
2 października 1994
Droga Hawthorn,
W imię naszego sojuszu, a także dlatego, że moja Narcyza zapewnia mnie, że i tak już wiesz, powiem Ci. Prawdopodobnie zauważyłaś już, jak mój syn zachowuje się w stosunku do Pottera. Byłem tego świadkiem i słyszałem już o tym dość, by z grubsza uwierzyć, że te uczucia są szczere. Mogą się zmienić, albo w ogóle zawrócić w pewnym momencie w nadchodzących latach, ale nawet wtedy koalicja z Potterem wciąż będzie dobrym pomysłem. Nie potrafię sobie wyobrazić, żeby minister, Dumbledore, czy nawet nasz Lord, wytrzymali długo w świecie, który Potter tworzy wokół siebie każdym dniem swojego istnienia.
I kto wie? Pewnego dnia nasz sojusz może się okazać znacznie bliższy niż jest teraz, kiedy chłopiec już w pełni pozna swoją moc.
Spotkanie odbędzie się w Pokoju Życzeń w Hogwarcie... co mi przypomina, muszę o tym jeszcze poinformować Arabellę. Wybacz.
Szczerze,
Lucjusz Malfoy
Smocze Oko
10 października 1994
Doprawdy, Lucjuszu, jestem tobą zawiedziona. Dałam ci kilka tygodni na wysłanie mi zaproszenia na zebranie mrocznych czarodziejów w Halloween z Harrym Potterem. Tymczasem niczego nie otrzymałam. Taka nieuprzejmość jest po prostu nie w twoim stylu.
Mniejsza z tym. Moje oczy i tak mi je ujawniły, jak to pewnie przewidziałeś. Być może twój brak zaproszenia był jednak oznaką wielkiego szacunku, ponieważ zdawałeś sobie sprawę z tego, że dowiem się o tym spotkaniu własnymi środkami i nie widziałeś powodu, by się powtarzać, informując mnie o nim. Chyba jednak potraktuję za objaw szacunku i uznam, że nie muszę cię zabijać.
Do zobaczenia w Halloween. Jestem taka podekscytowana. W końcu nie widzieliśmy się już od lat.
Acies Lestrange
