Podoba mi się to interludium.

Interludium: Synu mój

22 lutego 1995

Drogi Harry,

Strasznie tu cicho. Aż do tej pory nie zdawałem sobie sprawy z tego, jak bardzo. Ociepliło się wczoraj niespodziewanie, więc śnieg topnieje wszędzie. Między biciem własnego serca słyszę, jak krople wody kapią z rynny.

Mógłbym jakoś ożywić tę ciszę, ale przyznam ci, że naprawdę nie chcę. Każdego dnia z samego rana siadam i przynajmniej pół godziny spędzam na wyglądaniu przez okno, ponieważ nawet po tym całym czasie te widoki wciąż mnie koją i pozwalają mi się zebrać w sobie na resztę dnia. Nawet zimą Lux Aeterna jest piękna: surowe miejsce, pełne kamieni i wyschniętej trawy, ale lśni niczym góra. Aż nie chce się odrywać wzroku od ogrodu i cisów otulonych kołderką śniegu.

Potem wybieram się do mojego gabinetu, odpisuję na listy, jeśli jakieś mam, i zaczynam czytać. Zamówiłem książki dotyczące treningu aurorów i historię ostatnich dziesięciu lat z Esów Floresów. Powiedziałem kiedyś, że chcę znowu zostać aurorem, przyłączyć się do walki przeciw Voldemortowi, ale stało się boleśnie oczywiste, że w żaden sposób im się nie przydam, póki nie dowiem się, jakie zmiany wprowadzono od czasu mojego odejścia. Dziesięć lat ignorowania świata zewnętrznego pozostawiło mnie daleko w tyle za wszystkimi, co jest przygnębiające, a oficjalne ulotki ministerstwa w żaden sposób nie pomagają. (Nigdy nikomu nie pomogły. Oszukują potencjalnych zainteresowanych, obiecując im życie pełne sławy i szacunku, nie wspominając przy tym o całej ciężkiej pracy. Połowa czarodziejów i czarownic, z którymi trenowałem, nie wytrzymała nawet dwóch miesięcy).

To fascynująca praca, choć ciężka. Ćwiczę zaklęcia pojedynkowe sam i cieszę się, że przynajmniej część mojej nauki skupia się wokół zaklęć leczących. Nie tylko przydają się na polu walki, ale pomagają mi się pozbierać, kiedy któreś z moich zaklęć zrykoszetuje we mnie, odbijając się niefortunnie od jednej z moich własnych tarcz.

Dokładnie w południe brązaczki przygotowują mi lekką przekąskę; to się nigdy nie zmienia. Potem wychodzę polatać na zewnątrz. Wydaje mi się, że to aktywna wersja tego, co mi rankiem daje wyglądanie przez okno. Zawiesza mnie w rześkim powietrzu wysoko nad ziemią, która rozciąga się pode mną, cała biała i metalicznie srebrzysta. Luty zmienia ten kraj bardziej niż jakikolwiek inny miesiąc. Ciężko mi po czymś takim utrzymać w głowie zniechęcające myśli, które zwykle zakradają mi się do głowy podczas porannej nauki, zwykle podważając moje nadzieje, czy w ogóle kiedykolwiek uda mi się wrócić pośród aurorów.

Potem wracam do gabinetu, chociaż zwykle spędzam nad historią więcej czasu jeszcze po południu. O drugiej pojawia się słaba herbata, o piątej obiad. A potem piszę, aż nie przyjdzie czas, żeby położyć się do łóżka.

Nie wiem, czy powinienem ci mówić, o czym piszę. To może źle zabrzmieć. Ale to jest opis mojej codziennej rutyny, którą spisałem, ponieważ nie wiem, co innego mógłbym ci napisać.

Z poważaniem,

James Potter


24 lutego 1995

Drogi Jamesie,

Dziękuję ci za opis twojego dnia. Tego właśnie spraw chcę się o tobie dowiadywać: prostych, pozornie bezsensownych rzeczy, które dadzą mi pewne pojęcie tego, kim jesteś, kiedy nie starasz się być ojcem dla mnie i Connora.

Mógłbym spróbować podarować ci to samo, ale to byłoby głupie, bo moje dni bez przerwy się zmieniają. Budzę się każdego dnia o niemal tej samej porze, jem śniadanie, idę na zajęcia, jem obiad, idę na więcej lekcji, a potem jem kolację. To są jedne z niewielu rzeczy, które pozostają względnie niezmienne. Och, no i Draco zawsze jest przy mnie. To też się nie zmienia.

Czasami się uczę. Czasami nauczam innych. Czasami przeprowadzam pełne napięcia rozmowy, podczas których zwykle dowiaduję się więcej o drugiej osobie, niż ona dowiaduje się o mnie. Czasami uwalniam magiczne stworzenia. Wygląda na to, że ostatnio spędzam naprawdę dużo czasu, słuchając jak inni narzekają na swoje życia miłosne. Connor narzeka mi o swojej dziewczynie, Blaise jęczy, że jego dziewczyna ma wybujały temperament – w końcu to Weasleyówna, stawia mu się równie mocno co swoim braciom – a Hermiona bez przerwy burczy mi o swoim przesadnie zazdrosnym chłopaku. Oferuję im rady, do których nigdy się nie stosują. Oczywiście, możliwe, że sam nie jestem w najlepszej pozycji do oferowania komukolwiek jakichś rad pod tym kątem, ale oni się zachowują, jakby dokładnie tego ode mnie oczekiwali. Moje słowa są zazwyczaj po prostu szczere, co chyba jest zbyt ostre dla większości z nich, a Merlin jeden wie, są zwykle zbyt ostre dla mnie.

Chcę się dowiedzieć, o czym piszesz po każdym obiedzie.

Z poważaniem,

Harry


1 marca 1995

Drogi Harry,

Przepraszam, że tak długo zajęło mi odpisanie ci. Strasznie długo to odwlekałem, bo za każdym razem, kiedy próbowałem przysiąść do odpowiedzi, odkrywałem, że robię się koszmarnie nerwowy. Co jest, rzecz jasna, absurdalne, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że piszę codziennie póki mi dłoń nie ścierpnie, ale taka jest prawda.

Piszę o tobie i Connorze. Chcę spisać wszystkie wspomnienia, jakie o was mam. Czasami po prostu robię listy: co pamiętam, że każdy z was robił podczas waszych urodzin, jak szybko potrafiliście biegać, jak wiele książek mieliście w swoim pokoju w Dolinie Godryka. Czasami staram się przełożyć moje wspomnienia na opowiadanie, tak żeby każdy, kto spojrzałby ponad moim ramieniem, mógłby przeczytać i wyobrazić to sobie, jakby to było coś, co się wydarzyło dawno temu, bardzo daleko stąd. (Najdłuższa, póki co, z której jestem najbardziej dumny, jest historia, w której sparafrazowałem czarodziejską legendę, robiąc w niej z was głównych bohaterów).

Czasami myślę o wszystkim co zapomniałem i staram się sobie przypomnieć. Te wpisy są najbardziej nieskładne i często sprowadzają się do steku bazgrołów. Zwykle się wtedy poddaję i idę wcześniej spać.

Czy pozwolisz, że zapytam, jak się czujesz względem ostatnio pojawiających się artykułów? Wiem, że "Prorok Codzienny" po prostu nie przestaje o tobie jazgotać.

Z poważaniem,

James Potter


4 marca 1995

Drogi Jamesie,

Dziękuję, że mi o tym powiedziałeś. Nie wiem, czy chciałbyś pokazać mi książkę, w której spisałeś te wszystkie wspomnienia, ani nawet, czy w ogóle chciałbym ją przeczytać, ale dobrze wiedzieć, że ktoś spisuje wspomnienia obejmujące czasy naszego dzieciństwa.

Tak, te artykuły są niezwykle irytujące, ale jakoś to znoszę. Prawdę mówiąc, są bardziej męczące niż irytujące. Wyjce są gorsze, ale nawet one w tej chwili już po prostu mnie męczą. Ludzie mają wszelkie prawo uznawać, że się nie zgadzają z tym, co zrobiłem i co ja niby mogę zrobić, żeby ich przed tym powstrzymać? Rozumiem, czemu niektórzy uważają, że odbieram Connorowi należną mu chwałę.

Connor jednak nie uważa, żebym mu cokolwiek odbierał. Krzywi się, ilekroć ktoś przy nas wspomina o turnieju, więc ludzie się zamykają. A może robią to z litości, bo tak długo przeleżał po wszystkim w skrzydle szpitalnym. Nie wiem na pewno. Być może powinienem mu o tym wspomnieć, żeby zobaczyć, do czego to doprowadzi.

Mniej ludzi zagaduje już do mnie o swoim życiu miłosnym. Connor wciąż tańcuje wokół Parvati Patil, ale Zachariasz i Hermiona mieli wielką awanturę, która skończyła się na tym, że Hermiona znowu go spoliczkowała, a Ginny Weasley przeklęła Blaise'a, bo ten zrobił jedną uwagę za dużo na temat jej braci. Nareszcie odrobina spokoju!

O czym śnisz?

Z poważaniem,

Harry


8 marca 1995

Drogi Harry,

Śni mi się mnóstwo rzeczy.

Nocą śnią mi się przeróżne bzdury. Zawsze tak było. Wiem, że niektórzy ludzie miewają niesamowite, połączone ze sobą sny, które razem tworzą jakąś niezwykłą historię, ale nie podzielam ich daru. Wczoraj ścigały mnie drewniane gargulce, a ja broniłem się przed nimi diamentowym mieczem. Przedwczoraj z desperacją starałem się znaleźć pudełko, dzięki któremu nie zmieniłbym się w kota i wiem, że gdzieś tam jeszcze w tym wszystkim były smoki, ale nie pamiętam już gdzie.

W trakcie dnia koncentruję się na moich ambicjach i marzeniach powrotu do aurorów. Im więcej się uczę, tym bardziej się orientuję, jak wiele mi jeszcze zostało do nauki. W tej chwili zakuwam prawo. Ministerstwo uchwaliło jakąś niedorzeczną ilość praw w ciągu ostatnich dziesięciu lat, masz w ogóle pojęcie? Czy oni naprawdę oczekują od aurorów, że ci będą znać każdy jeden podpunkt? Najwyraźniej tak.

Kiedy piszę, śnię na jawie o tobie i Connorze.

Słodkich snów, Harry.

Z poważaniem,

James Potter


15 marca 1995

Drogi Jamesie,

Teraz z kolei ja jestem nerwowy, siadając do tego listu, ale pomyślałem, że jestem ci winien choć tyle za to, że byłeś ze mną taki szczery. Całkiem często śnię, nie pamiętam już, kiedy ostatnim razem miałem normalny sen. A może i miewam też te normalne, ale zapominam o nich tuż po obudzeniu.

Ciągle miewam wizje Mrocznego Pana. Widzę go – a przynajmniej widzę miejsce, w którym siedzi – i jego śmierciożerców. Póki co to dawało nam przewagę, ponieważ słyszę jego plany, a on mnie jak do tej pory jeszcze nie zauważył. Ale słuchanie jego głosu napawa mnie odrazą. Kiedy się budzę, moja blizna krwawi, a głowa boli. To się zdarza za każdym razem i nie mam nad tym żadnej kontroli. Można by pomyśleć, że po takim czasie zdążyłbym się już do tego przyzwyczaić. Przynajmniej nauczyłem się już jak tolerować bóle głowy. Powinieneś posłuchać tego, jak Draco nad nimi utyskuje. Już on sam wypełnia moją dzienną ilość bezsensownego marudzenia, jakie powinienem słyszeć w ciągu dnia.

Nie, żeby ktokolwiek uważał, że ta ilość jest wypełniana już z samego rana. Blaise przeprosił Ginny i znowu są ze sobą szczęśliwi, więc teraz narzeka na to, że Ron stara się go przekląć na korytarzach przy każdej okazji. Parvati powiedziała coś ciętego Connorowi, więc ten przyleciał do mnie z płaczem. Jedyny romans, który obserwuję z rozbawieniem, to kiedy Zachariasz stara się niezauważenie przysiąść do stołu Hermiony w bibliotece. Czeka, aż książka już ją wciągnie na dobre i zaczyna się zakradać. Zawsze go zauważa i się przesiada. To jak gra w bardzo powolne muzyczne krzesła.

Nie jestem pewien, czemu wszyscy zwierzają mi się ze swoich miłosnych problemów. Może dlatego, że jestem dobrym słuchaczem?

Czy widoki wokół Lux Aeterny zmieniają się teraz, kiedy śnieg już stopniał?

Z poważaniem,

Harry


17 marca 1995

Drogi Harry,

Czy widziałeś się z Madam Pomfrey w sprawie bólów głowy albo krwawiącej blizny? Jestem zaszczycony, że zwierzyłeś mi się ze swoich wizji i wiem, że nie mam żadnego prawa, żeby cię w jakikolwiek sposób do tego naciskać, ale może ona chociaż będzie w stanie ci jakoś z tym pomóc... Nie podoba mi się myśl o tym, że cierpisz.

Tereny otaczające Lux Aeternę wyglądają niezwykle delikatnie. Pierwsza trawa stara się kiełkować, ale za każdym razem jest albo tłamszona przelotnymi opadami śniegu, albo ulewą. Rozległe połacie szarych i srebrnych skał zniknęły. Ziemia nieustannie się zmienia, czasem wygląda normalnie, a czasem mam bagno za oknem. Pamiętam, że jak byłem mały, to uwielbiałem tę porę roku. Codziennie była nowa szansa, że wiosna zacznie się już na dobre.

Zmieniłem się dzisiaj w Rogacza i przebiegłem się plażą, na której wykonaliśmy rytuał przesilenia letniego. Zapomniałem już, jak strasznie uwielbiam biegać jako jeleń. Sama pieśń wiatru w moich uszach, ciężar rogów na głowie czy zapachy, które jestem w stanie wyczuwać, są wtedy tak wyraźne, że można by pomyśleć, że będę o nich pamiętał, jak już wrócę do ludzkiej formy, ale nigdy tak nie jest.

Obawiam się, że nie poradzę ci w twoich zmaganiach na romantycznym froncie! Zawsze byłem pośród tych, którzy wylewali swoje żale w kierunku przychylnego ucha. Zwykle należało ono do Remusa.

Z poważaniem,

James Potter


22 marca 1995

Drogi Jamesie,

Pewnie słyszałeś już o tym, że w Wielkiej Sali pojawiło się mnóstwo syczących na ludzi węży. Ale one są wolne. Wolne i to ja zniszczyłem ich sieć! To był wspaniały dzień też pod innymi względami. Regulus powrócił! Zdarzyło się też coś innego, co jest, no, dla mnie ważne, ale wolę się tym na razie cieszyć sam, bo na samą myśl o tym wciąż robi mi się koszmarnie głupio.

Ten świat jest tak niesłychanie piękny, tato.

Czy przeprowadziłeś jakiś specjalny rytuał światła z okazji powitania wiosny?

Z poważaniem,

Harry


27 marca 1995

Drogi Harry,

Strasznie ci dziękuję za twój ostatni list, Harry. Naprawdę wiele dla mnie znaczy świadomość, że jesteś szczęśliwy.

Istnieje rytuał z okazji narodzin wiosny, ale to jest rytuał tego rodzaju, który każdy członek świetlistej rodziny musi wykonać oddzielnie. To cisza, która nastaje zaraz przed zachodem słońca, kiedy na świecie przez krótką chwilę jest równa ilość Światła i Mroku, dnia i nocy. W tym momencie wspominamy o antycznych czasach, kiedy Światło i Mrok nie prowadziły ze sobą wojny. Przez resztę roku jesteśmy oddani stronie, której się zadeklarowaliśmy, ale ten jeden raz w roku możemy się zatrzymać w miejscu i wyjść myślą ponad te podziały.

Przeprowadziłem ten rytuał na plaży i choć w towarzystwie szumu fal i wrzeszczących mew nie powinienem mieć wrażenia ciszy, to brak jakichkolwiek ludzkich głosów wokół mnie naprawdę miał wielkie znaczenie.

Mam nadzieję, że pozostaniesz szczęśliwy.

Z poważaniem,

James Potter


4 kwietnia 1995

Drogi Jamesie,

Podejrzewam, że słyszałeś już o moim artykule i o ataku na więzienie ministerstwa. Śniłem o tym, ale nie zdołałem nikogo przed tym ostrzec. Wydawało mi się, że artykuł będzie dobrym pierwszym krokiem, ale teraz jestem zasypywany wyjcami i łajnobombami.

Czyszczę moje własne ubrania i pościel, ponieważ chciałem dać ludziom dobry przykład na to, że można żyć bez służby skrzatów domowych. (To o nie wszyscy najbardziej się zjeżyli – znaczy, ci ludzie, których tak zdenerwowałem – o skrzaty domowe właśnie. Przyznam, że tego nie przewidziałem). Nie zdecydowałem jeszcze co zrobić w temacie posiłków.

Nie spodziewałem się, że wszystkich tak koszmarnie zdenerwuję. Naprawdę nie o to mi chodziło. Wiedziałem, że poczują pewien dyskomfort na tę myśl, ale wydawało mi się, że będę w stanie się z nimi spotkać na racjonalnie równym gruncie. Wygląda na to, że nie.

Kilku Ślizgonów naciska mnie, żebym napisał poprawkę do gazety, że ten artykuł był błędem, ale nie chcę tego zrobić. Wydaje mi się jednak, że naprawdę przyda mi się trochę odpoczynku. Jestem wykończony zmaganiem się codziennie ze wszystkimi, potrzebuję jakiegoś miejsca, w którym nikt nie będzie w stanie do mnie podejść, żeby zacząć debatę o skrzatach domowych. Oddalenie się od tych wszystkich romantycznych uniesień też by było przyjemne.

Czy mogę przyjechać do Lux Aeterny na Wielkanoc?

Z poważaniem,

Harry


6 kwietnia 1995

Drogi Harry,

Zawsze będziesz tu mile widziany. Jestem z ciebie naprawdę dumny, że stanąłeś w obronie tego, w co wierzysz, ale rozumiem potrzebę wycofania się na kilka tygodni w celu odbudowania swojej tolerancji wobec głupoty.

Connor już do mnie napisał i zapowiedział, że też się pojawi, bo chce na mnie nakrzyczeć. Bez względu na powód, z wielką przyjemnością zobaczę was znowu u mojego boku.

Z poważaniem,

James Potter