Poranek był zimny jak na lipiec. Lekka mgła przykryła obiektu ganek, Wskazówki mleczny dywan. Przez owy twór natury przecierała się istota o niezbyt przyjaznych. Ubrana w czerń i elementy szarości. Twarz ukrywała pod drewnianą maską. Z lekkim stukotem pobiera się przez główną ulicę konohy. Skonsultować się z Ucicha, zatrzymała się. W oczach było widać smutek, tęsknotę i wiele więcej uczuć do opisu. Położyła swoją dąb ukrytą faktografię materiału, na mapie klanu.

- Sayonara ... - rzuciła w eter i oddaliła dalej w głąb wioski.


Ktoś przywalił my framugę. Już wiemem, że nie bezie do miłe powitanie. - Wstawaj Naruto! - usłyszałem głos Ryu, a raczej jej ryk na całe getto.

- Śniadanie! Znowu wstawać. Jak ja nienawidzę wstawać rano. Nawet do nie rusza się, wszystko nocy!

~ "Nie możesz spać albo trzymać wartę." ~ wymamrotała półsennie demonica mieszkająca między moimi bebechami.

~ Tia ... ~ wygramoliłem się spod futonu. Złożyłem go w piżamie ruszyłem na śniadanie. Wszedłem do kuchni, gdzie Ryu przewracała nad paleniskiem parówki. Widać, że lubi z węgla

- Ohayou ~ Ryu. - ziewnąłem mocno. - Widać, że od rana w swoim prywatności środowisko? Między garnkami. - zaśmiałem się, unikając latającego noża i pałeczek, które zaatakowały wchodzącego Kruka.

- Ryu ... - ton głosu mówił, co przedstawienieiała mina kota skurwiela, "Człowieku, już nie żyjesz", którego wrzuciłem za karę do wody. Zjadł mi kolacje skurwiel mały. - To był ostatni raz ... - wysyczał najstarszy z braci, wyraźnie próbując nie wyciągać ostrza i nie przerabiając jej na pasztet. Szkoda. Yakuś zjadłaby naszego delikwenta.

- Itachi zostaw ją. Zjedz, bo nie jesteś sobą, praca jest wiele. Ryu musi ogarnąć swój kąt w tym getcie, a ty masz w tym jej pomóc. - spojrzałem na zegar. - Oho ... Muszę znowu iść do akademii Bogowie dlaczego. - wewnętrznie czułem, jak mi spala wszystkie flaki przez do piekło pełne nudy i pierdzielenia, co mi powiedzieć raz przeżywać po raz kolejny? Sam nie wiedzieć, ale czułem, że to będzie zło.

- Ohayou! - wkroczył do kuchni Siusiake. - Naruto ty jeszcze w piżamie? Mamy za 10 minut wyjść, jaki powinienem być dzień później opuścić?

- A co ty taki wielki Kujonik i Perfekcyjny Pan? Spokojnie, pójdę. Muszę, bo "dokumenty", a staruszek każe ... - wstąpiłem i masz krokiem ruszyłem się przebrać. - Daj mi z 3 minuty, a raczej Panie na tym odcinku, w kimonie, wyszedłem na plac przed wejściem do domu głowy getta. Stał tam Siusiake w tradycyjnym emo wdzianku.

- Idziemy Głąbie? - poirytowany kopnął kamień i ruszył. - Narwaniec. - mruknąłem i podążyłem za nim jak na rzeź niewiniątek. Po drodze wpadłem jeszcze do sklepu Staruszki, który był krokiem od wejścia do akademii. Emo się zdziwił, że jest osoba, która mnie lubi. Staruszka wymieniła ze sobą kilka minut i jak wszystko wypróżniło swój stary termos i kupiła kolejną porcję herbaty w termosie.

Dopiero po wyjściu ze sklepu Uchiha odważył się zapytać co do.

- Zielona ziołowa. Idealna w dowolnym treningu. Przyspiesza regeneracje czakry, jak i wybornie smakuje i oczyszcza. W tym celu możemy tylko znaleźć mieszankę ziół. Kilka celów nie rolnych w kraju ognia. Musi sama je uprawiać. Jak mnie przekonasz do tamy Ci się jej napić. Teraz chodźmy. Za chwilę kilka jest ósma. - przyśpieszonym tempem ruszyliśmy do szkoły.

Weszliśmy razem do klasy, robiąc szum po posiłki wszystkich uczniów. Głównie damskiej części klasy, które wiążą się z bóstwo, które z chęcią przez przeleciały. Niedawno wydezyliście wiek. Usadowiłem się jak zwykle przy oknie, aby uzyskać dobry widok na niebo i miejsce do przeglądania. Po tej samej wszedł Iruka. Na mój widok na lekarstwo, lekarstwo, podstawy fizyki. W skrócie zawsze i przede wszystkim rozbrzmię dzwonek, mój zbawca w metaluowym ciele. Dzwonek na przerwę obiadową. W idealną porę. Już czułem się, jakby lisica zaczęła zjadać moje wnętrzności z głodu. Wyciągnąłem obento, który też dostałem od staruszki. Będę musiał jej się jakoś odwdzięczyć. Hmm ... Pomyślimy o tym później. Drugie śniadanie z Curry na ostro. Ona jest kochana ...

Zajadałem się tym czas posiłku całego dobra i ognia przy jednoczesnym rozmyślaniu, co mogę dla niej zrobić w zamian. W pośmiertności wyświetlania tak puste, jak mój brak pomysłu, coójbym dla niej zrobić.

- Na-Naruto-kun! - ktoś bardzo może śmiał mi przeszkodzić. Podwięłem wzrok. Była dziewczyna, którą uratowałem od tych skurwysynów. - Nie miałam szansy Ci jeszcze podziękować za uratowanie życia! Arigatou gozaimasu! - SOS cicho i uciekła. Dobrze, że nikt tego nie usłyszał. Byłoby ciężko wytłumaczyć, chcę niespełnionych dziesięciolatek dla ANBU i nie ma rangi.

Nie minęła chwila, gdy dzwonek obwieścił kolejne zajęcia. Te są już trochę ciekawsze. Gdyż problemy praktyczne są odrobinę ciekawsze? Przy kredą mogę być manekinem pokazowym.

- Uzumaki! - nauczyciel, po raz któryś się skarżył za nieuważanie. - Podejdź tu i wykonaj klona. Zwykłego klona.

Moje serce chyba się zatrzymało. Ja i zwykły klon? Nawet przy mojej scenie manipulacji jest trudne. Posiadalem kilkanaście jak nie kilkadziesiąt razy więcej czakry niż reszta. Miałem żywą baterię w bebechach. Która wprowadznie niezłe cycuszki. Wstałem i ruszyłem jak na ścięcie, Stanąłem na wewnętrznych klasy.

- Bunshin no Jutsu. - w obłoku dymu pojawiły się kilkanaście zdechłych klonów. - Boże ... Sensei wie, że moje rezerwy chakry są większe niż przeciętnego jouninna, a medica nie aspiruje przy problemie z dozowaniem dla takich bezsensownych w moim rozumieniu technik. Od klonów posiadam Kage Bunshin no Jutsu ... - trupy znikły, całą klasę wypełniły klony cienia - ... są jednymi praktyczniejsze, jak i na moje rachunki udoskonalić kilka tysięcy nie jest problemem, kai. - znikły. - Wiem, że to jedna z technik najniższego poziomu, niedostępna dla nas uczniów, ale jedyna z klonów w kraju jesień, które mogę używać.

- Hmm ... Dobrze, jakoś Ci do zaliczki. - naskrobał coś w dzienniku. - Dobrze jak stoisz, żeby opowiadać, robić, co kiedyś są klonów, czy używać tylko sformułowania "? - spojrzał na mnie, pół klasy wlepiała wzrok, jakbym był bóstwem. Może po tym jak klonowałem się z pięćdziesiąt razy, aby zrobiło na nich wrażenie.

- Przydałby się tu Kakashi ze swojego shringanem ... Klony są teraz w walce dla zmykania przeciwnika, fortele i tym podobne. Moje kolekcje cienia zbierają informacje i ich obsługa z nimi trenuje techniki. Prócz wspomnień wraca do ich ich zmęczenie. Przedobrzenie z nimi jest równoznaczne z objawami wyczerpania chakry. Co zrobić ponownie dla Ciebie w kraju ma odpowiednik swoich lepszych klonów. Konoha ma Cieniste. Kiri ga kure ma klony wody. Suna ga kure chroni swoje klony. Co zrobić reszty wiosek określony nie jestem. Nie widziałem, nie oceniam. - zatrzymałem wzrok na Iruce, który był lekko zszokowany.

- Dobrze, ładnie opowiedziałeś się na. Za chwile dzwonek. Po przerwie zobaczymy się na placu treningowym.


Jak się można było po nim dowiedzieć. Lekcja była piekielnie nudna. Nie tylko trafianie w środek tarcz tępia broń i zakaz trenowania osiągnął poziom E. To było smutne. Na co mnie mi się przydać technika, która pobiera, jak się odurzać, czerpać energię. Być może kiedybym więcej ćwiczył kontrolę chakry, to może przez się mi uda używać jakoś te techniki. Na pewno 2 techniki rangi E się zawsze przydają. Technika podmiany i technika przemiany. Nie raz i nie dwa mi to dupę uratowało przed wąchaniem faktów. Ale jak dobrze je trenować od podstaw, kiedy się je od dobrych lat, było trochę, nie meh. To jest sporo innych technik, braki, nie tylko z klasyki programu w akademii. Ja się na Senseia nie nadałem, uczyć się o technikach. Any znam kilka dobrych ruchów ...

- Naruto! - moje wywody wewnętrzne przerwał brutalnie Iruka, który znowu mnie miła z bliska. Nande ...

- Tak? - spojrzałem w swoją stronę bardzo znudzonym wzrokiem.

- Dlaczego nic nie robisz? Aby, że umiesz więcej od reszty, nie zwalniaę z treningów. - miał minę jakby, chciał zabić mnie wzrokiem.

- Nie, już robię roboty ... - Bardzo opornie podszedłem do ich rzyciorysu i spojrzałem na niego.

- Co mam ćwiczyć, jak pobierać to, co robię, a nie robić biednych, Hee ... Ryu przez się przydała czy Kruk do sparingu. A trenowanie tutaj technik rangi C jest pogwałceniem kodeksu i tak dalej. Jestem tutaj, tylko aby zdobyć oficjalną drogą rangę, a nie znajomościami. Przy tym tak twierdzi staruszek trzeci. - wzruszyłem ramionami i spojrzałem na meczącą klasę przy rzucaniu bronią białą.

- Oni więcej średnia z tej lekcji niż ja. Prędkość i troska o szczegóły, o pozwolisz mi ć ćiczyć, cokolwiek co ma rangę D i większy ... - posłałem zabójcze spojrzenie Iruce i wróciłem do opierniczania się pod drzewem ...


Tak minęła godzina na dzień, na opierdalaniu się. Bajecznie się sprawiają, że są nudne, że nie powiedzieć, że nudnych w chuj. Dopiero gdy słońce chyliło swoje czoło horyzontu, puścili nas łaskawie do domu. Przechodziłem przez wioskę, pracując na zlecenie lub w domu. Społeczeństwo w wiosce ukrytej pośród liści jest optymalne i spokojne. Może trochę zbyt spokojne. Leczenie do nastawienia mijało, jak moja marna istota pojawia się w trakcie tego tłumu. Oni ze spokoju przechodzili w pogardę i nienawiść. Może jestem do tego przyzwyczajony, do nadal boli i rani już skamieniałe serce.

Nim się spostrzegłem byłem w dzielnicy Uchiha. Widziałem, jak robotnicy odnawiają dom Ryu, przygotowując go na przyjść nowego zestawu tej małej familii. Krocząc cieniem, ujrzałem jak, Itachi opierdala za coś Sasuke. Miło się patrzy, jak dziesięć zdjęć po dupie. Wręcz balsam na znudzone serce.

Byłem już na ganku willi, gdy ujrzałem paczkę przed drzwiami. Otworzyłem z ciekawości, a następnie ziębiły i sadzonki ziół z podpisem Kaszalota. Miło z jego strony, że dziesięćemślał o mojej apteczce i ogrodzie. Zaniosłem sadzonki do patio, gdzieś docelowo być posadzone. Samoopadka nie jest przeznaczona dla małych łodzi. Sadzonki będą podejmować nad podeście i większość przerzuconego przez oczko wodne z rybami.


Resztę dnia spędziłem samotnie, w domu studiując cenne zwoje dane mi przez mojego Aniołkę. Mimo że miałbym już mieć wiele rzeczy, nadal używałem technologii. Te urządzenia nie są tylko dla dzieci, ale także dla niektórych. Organizacje te nie mają żadnych instrumentów finansowych.

Technika bezimiennego wiatru należała do kanonu technika zapomnianych. Gdyby na przestrzeni lat masy wolały szybko zdobyć moc, niż budować swoje ciało, podstawując je na jeszcze większą moc. Panował taki pogląd, że chakry nie da się łatwo w inny sposób, niż dorastając. Otóż to jest wielki błąd. Ta technika udowadnia, że można.

Rzeczywiste znaczenie ma trudne zadanie, które powoduje manipulowanie energią zmuszaliśmy się do skrajnego wysiłku. Dokładaliśmy do treningu nieregularny oddech. Trzy krótkie prędkości i wydechy, a następnie jeden spokojniejszy. Bardzo do wykańczało.

Cały trening odbywa się w małym pokoju pokrytym litym z kamiennym ekranem. Jedyne światło w pokoju dawały świece rozstawione po kątach.

Kiedy rozpocząłem się kultywacje bezimiennego wiatru, poza pomieszczeniem wybuchło żółtą aurą. Była ona pełna życia, nadziei, jak i odczytu mocy. Dziesięć manifestów siłą zbierał się za mnie. Czułem, jak mnie przenikała, umykała mi, ale ta zostawała w moim ciele. T

aki trening nie mógł trwać długo jak na pierwszą sesję. Czas, jaki na na poświeciłem, był krótki, nie minęła nawet godzina. Wstałem i od razu poczułem się źle. Zwymiotowałem czarną krwią

-Czyli do, co pisali, było prawdą ... - wymamrotałem do siebie. Ta prastara obróbka za pomocą środków czyszczących, oczyszczała energię. A toksyny są usuwane wraz z czarną krwią. Może to nic specjalnego, lecz kara obrzydliwa.

~ "Dobrze Ci tak!" ~ zaśmiała się demonica, widząc moje skrajne wyczerpanie. Jak zwykle była ładna, ładna kochana.

~ Tak, wiem. Lubisz się nade mną pastwić ~ załamałem się wewnątrz, posprzątałem na bełtę z nieczystości, a następnie ruszyłem się do najlepszego miejsca w okolicy. Jakim jest gorące źródło. Nic tak ciała i ducha nie stawia na nogach, jak gorąca kąpiel.


Gorące źródła są puste. Wkroczyłem do sadzawki pełnej wody po wcześniejszym umyciu się. Moim ulubionym jest zasada prywatności. Światła tutaj nie docierało. Kiedy moje ciało się odsuwa, usłyszałem otwierając drzwi i głosy.

- Dziękuje Ryu, że mnie zaprosiłaś na małe co nieco. - zachichotała towarzysza. Dopiero po nocy rozpoznałem, czyj by był głos. Do Anko, przyjaciółka Kaszalota. Oby mnie nie zobaczyły, bo wiem, że w całości z tego gówna nie wyjdę. Całe szczęście, że te dwie części są blisko i nie dotyczy.

~ " Ładnie się wpakowałeś młody, może przez tak ..." ~ jej mina nie było wskazaną szczęśliwej osoby. Nagle z mego ciała zaczęła ulatniać się krwisto czerwona czakra bijuu. Mam prze-je-innej-czynnosć-seksualną. Kiedy tylko zajmiesz się tą energią, na moją stronę polecono tonę sprzętu, za tę dwie, nagie dziewczyny. Spójrz na nie i się ostrością broni białej.

~ "Fiu, fiu. Jest na co popatrzeć, nic tylko schrupać, te dwa słodkie ciałka." ~ zaśmiała się złowrogo lisica. Zaś moja reakcja była standardowa jak u chłopca, czyli poszła mi ciota z nosa.

~ Twórcy świata anime, dlaczego krew z nosa. ~ wykrzyczałem w coś mnie spętało, a ja dostałem spotkania pierwszego stopnia ze skałą, za którą grzałem dupsko.

- Ty mały wredny... - widać było, że Ryu, chce przerobić mnie na pasztet. - Dlaczego nas podglądałeś i wypuściłeś tak złowrogą chakre? - przyłożyła mi nóż do gardła.

- Byłem tu przed wami, moje kimono leżało na szafce, do primo. Secundo nie pooglądałem, aura do wina tego jebanego lisa. Jest wredny i lubi wpakowywać mnie w pas w gówno. Chociaż muszę stwierdzić, że dzięki niej mam miły widok przed oczami. - zaśmiałem się, ustawień na ich speszoną reakcję. Spodziewałem się krzyku i zasłaniania, a następnie dostałem w twarz.

- Jesteś zboczeńcem. - tym razem dostałem od Anko. Mimo że nie ma te dwadzieścia lat, to jest niczym niczym cnotka niewydymka czy może teraz się na taką kreuje? Czas zobaczy.

- Oby to był ostatni raz, a teraz wypierdalaj. - wycharczała Ryu, a ja kulturalnie wyszedłem z gorących źródeł przeklinając je obie za spierdolenie mi dobrego humoru. Szkoda, że mieszkam w gettcie. Nie mogę współbrać żadnego debila, urządzenia bym mógł zapukać się w głowę.


Poirytowany wkroczyłem do willi, rozłożyłem łóżko i sam się w nie załadowałem. Zasnąłem w opakowaniach szybkich, lecz męczyły mnie koszmary pełne trupów i pożogi. Czuję, że do sie zjaw. Prędzej lub później, ale wydarzy się. Nagle, gdzieś w tle rozbrzmiał grzmot, a ja obudziłem się z wyciągniętym ostrzem. ~ Aby tylko sen. ~ powtarzałem sobie w duchu, dysząc ze zlany potem. Na zewnątrz panoszył się okropna burza. Coś nadchodziło. Coś strasznego, ale nadchodziło się i nieubłaganie. Pościel w powietrzu ...


Ohayou ~ = ^. ^ =

Powstałem z martwych na nowo. Wierzę, że uda mi się powiększyć tutaj na stałe. Kolejny rozdział może się pojawić w lutym, ale nie wiem. #sesja Nie polecam nikomu.