Rozdział 14 cz.2/2
Obudziło go słońce świecące prosto w oczy i śpiew ptaków. Z jękiem odwrócił głowę. W nocy specjalnie pozasłaniał okna, by słońce nie obudziło Severusa i Flor… Przypomniał sobie. Zrezygnowany otworzył oczy. Spojrzał na łóżka. Z jednej strony spał Florian, a z drugiej Snape. Zdecydowanie był to dziwny obrazek. Nie był też przekonany czy mu się on podoba. Szybko odwrócił wzrok i wyszedł z pokoju w poszukiwaniu kuchni. W końcu po dwudziestu minutach krążenia po posiadłości znalazł. Zabrał się za parzenie kawy, herbaty, smażenie jajecznicy i szykowanie tostów.
- Panie Potter! Proszę to zostawić! Ja się tym zajmę! - Dobiegł go niski głos Mistrza Eliksirów.
- Nie. Nie jesteś przyzwyczajony do tego ciała. Możesz jedynie nakryć do stołu. - Zaprotestował i podał w kierunku Floriana-Snape'a talerze. Nigdy nie spodziewał się, że zobaczy kiedyś Snape'a stojącego z opuszczoną głową i zgarbionymi ramionami. To nic, że to nie on był w tym ciele. Widok był i tak zaskakujący. Florian wziął od niego talerze i zniknął za drzwiami. Westchnął. Przełożył gotową już jajecznicę do miski.
- A ja, co mogę wziąć? - Dobiegł go teraz miękki elfi głos. Podał Snape'owi kubki. Nim ten wyszedł w kuchni pojawił się Florian. Podał mu miskę z jajecznicą. Znów Snape. Podał mu sztućce. Zmarszczył brwi w zamyśleniu. Od kiedy to oni współpracują? I to bez słowa protestu! Miał wrażenie, że nie jest to tylko efekt zamiany ciał… Wziął dzbanki z gorącymi napojami. Udało mu się bez zbędnego błądzenia dotrzeć na taras, gdzie Snape kończył rozkładać sztućce.
- Ok. Siadajcie. Florianie, wypij trochę kawy, poczujesz się lepiej. Profesorze, ty musisz na razie z niej zrezygnować. Obawiam się, że mógłby pan poczuć się po niej gorzej. - Rozporządził stawiając przed każdym z nich odpowiedni dzbanek. Obaj w odpowiedzi skinęli jedynie rzecznie głowami. Harry rozsiadł się wygodnie na krześle i uważnie obserwował całą sytuację. Nic mu się nie zgadzało! Obaj siedzieli milczący i posłusznie wykonywali wszelkie polecenia. Wątpił by było to w stylu elfa, ale mógł się mylić. Jednak NA PEWNO nie było to w stylu Postrachu Hogwartu.
- Dobrze się pan czuje, profesorze? Odczuwa pan jakieś skutki eliksiru? – Dopytywał. Nie dostał żadnej odpowiedzi poza przeczącym ruchem głowy. Zmarszczył brwi niezadowolony. To, że ze Snape'a ciężko wyciągnąć jakieś informacje było normalne, nie oznacza to jednak, że ze sprawcą całej tej sytuacji będzie tak samo.
- Świetnie. A teraz… Florianie. Tłumacz się. - Zarządził tonem nieznoszącym sprzeciwu.
- No, bo ja… ten… - Jąkający się Snape. Tego jeszcze nie grali! - Bo ja wiem, że nie uprawialiście jeszcze seksu i… - Wydusił w końcu z siebie.
- Skąd ten pomysł?
- Bo wtedy więź byłaby silniejsza, stabilniejsza i głębsza. Jak każda magiczna więź musi zajść wymiana. Ty musisz mieć w sobie jego spermę, a on twoją w sobie… Chociaż głównie bazuje ona na wymianie uczuć, bo w końcu tę więź zawiązywała się między kochankami… To, że nie zrobiliście… tego… to… Stwierdziłem, że widocznie któreś z was musi tego nie chcieć… Ty nie reagowałeś na moje propozycje, jednak nie wiedziałem czy to przez to, że twój towarzysz był obok, czy że mnie nie chciałeś, a może przyzwoitość ci zabraniała…
- Błąd założenia. Dzieciak najzwyczajniej nie zrozumiał twoich aluzji. - Burknął pod nosem Snape.
- Wątpię… On mnie odrzucił, gdy zauważył, że nie jestem tobą…
- Zaraz… Chcesz powiedzieć, że użyłeś eliksiru, tyko po to bym się z tobą przespał, obojętnie, w jakim ciele? Nawet myśląc, że jesteś moim towarzyszem?
- No ja wiem, że sporo ryzykowałem. Na przykład wzmocnienie więzi, ale…
- Nie wzmocniłaby się. - Przerwał mu stanowczo. - Mogłaby najwyżej się osłabić…. Lepiej jedzmy póki ciepłe. Florianie, kiedy podałeś eliksir?
- W czasie obiadu, czyli około piętnastej…
- Rozumiem. W takim razie do godziny piętnastej żadnych zajęć w podgrupach. Trzymacie się z dala od ostrych przedmiotów, wrzących lub gorących cieczy i tak dalej. Wolę mieć was na oku, tym bardziej, gdy działanie eliksiru będzie mijać. - Znów mężczyźni skinęli tylko głowami na zgodę nie odzywając się ani słowem.
- Ok! Dość tego! Co się stało, gdy mnie przy was nie było?! - Nie wytrzymał, po kilku minutach ciszy przerywanej stukaniem sztućców.
- Po prostu nieco dziwnie jest obudzić się i zobaczyć własne ciało leżące obok… - mruknął cicho Snape.
- To nie tylko o to chodzi, mam rację? - Naciskał. Nie otrzymał żadnej odpowiedzi. Pokręcił zrezygnowany głową i zabrał się za śniadanie.
*.*.*
Po śniadaniu poszli do salonu. Każdy zajął się swoimi sprawami. Harry wziął czytaną w nocy książkę i próbował znaleźć fragment, na którym zasnął. Florian zliczał coś w jakiejś księdze, a Snape usiadł po drugiej stronie kanapy z jakaś książką.
- Harry, zdrzemnij się. Możesz położyć głowę na moich kolanach. Obudzimy Cię. Zresztą ty zaraz zaśniesz na siedząco… - odezwał się Snape. Potter spojrzał na niego zdziwiony jednak zaczął analizować propozycję.
- Może masz rację… Zdrzemnę się. Obudźcie mnie o 14. - Poprosił układając głowę na podłokietniku kanapy. – Z twojej propozycji skorzystam następnym razem, profesorze. Dzisiaj niestety nie mogę. - Wyjaśnił widząc spojrzenie nauczyciela i zasnął.
*.*.*
Obudził go mrożący krew w żyłach wrzask. Zerwał się na równe nogi. Florian wił się na podłodze wyjąc z bólu. Gdzieś obok leżał przewrócony na ziemi kałamarz i granatowy płyn barwił coraz większą cześć posadzki. Spojrzał na kanapę. Snape tylko zwinął się w kłębek i zagryzał wargi. On nie krzyczał, przyzwyczajony do panowania nad sobą przy wielokrotnym rzucaniu na niego Cruciatusa. Wziął go na ręce i zaniósł do łóżka. Zaraz potem podbiegł do elfa i ułożył go obok. Wskoczył na łóżko między nimi i ukląkł. Spojrzał na zegar. Czternasta. Wiec możliwe, że działanie eliksiru mija.
- Florian! Czy pierwsza zamiana również była bolesna?
- Niee! - Wychlipał elf.
- Cholera, co mam zrobić? - wyszeptał do siebie przeczesując włosy palcami, panicznie szukając w głowie jakiegoś rozwiązania. Poczuł nagle pociągnięcie za rękaw. Spojrzał zaskoczony w stronę Mistrza Eliksirów.
- Połóż się… - Powiedział cicho Snape, patrząc na niego intensywnie żółtymi, elfimi oczami. Szybko wykonał prośbę. Mężczyzna od razu się do niego przytulił i cicho westchnął. Harry szybko przyciągnął do drugiego boku Floriana. Ten wczepił się w niego i zaczął chlipać mu w ramię jednak przestał krzyczeć i rzucać się. Gryfon odetchnął z ulgą. Teraz musiał czekać. Nie widział żadnej innej możliwości. Po pewnym czasie wszystko się uspokoiło. Spojrzał na leżących przy nim mężczyzn. Spali. Obaj. Spojrzał na zegarek. Piętnasta dwadzieścia. Wyglądało na to, ze zamiana powrotna ciał dobiegła końca. Wszystko wróciło do normy…
*.*.*
Gdy zamiana dobiegła końca, Harry zasnął. Wszyscy obudzili się pod wieczór. Najwyższy czas, by wrócili do Hogwartu. Florian nawet nie próbował ich zatrzymywać, tylko stał ze smętnie opuszczoną głową. Harry westchnął zrezygnowany na ten widok. Podszedł do elfa i potargał mu włosy.
- Nie rób tego więcej… - poprosił i podszedł do Snape'a. Chwycił podarowaną im przez Dumbledore'a płytę i wyciągnął w kierunku nauczyciela.
- Wiesz, o jaki kontynent chodziło Albusowi? - Spytał niepewnie, patrząc na chłopaka. Gryfon skinął głową. Severus chwycił lśniący tęcza krążek.
- Spoko jest ich tylko siedem. - Pocieszył go, po czym krzyknął hasło. - Europe!
*.*.*
Kolacja minęła spokojnie. Syriusz siedział milczący i gapił się w talerz, Snape nie rzucał nikomu kąśliwych uwag, a Harry rozmawiał wesoło z Lupinem i dyrektorem. Jedyną rzeczą inną niż zwykle była nieobecność McGonagall.
- Ach, Minerwa musiała wyjechać z zamku załatwić kilka spraw. Najwcześniej wróci jutro. - Zapewnił go Dumbledore, gdy spytał o nauczycielkę. W końcu wyszedł z Wielkiej Sali wraz z Mistrzem Eliksirów. Skierował się w stronę wieży, jednak Snape złapał go za rękaw nim doszedł do schodów.
- Tak? - Spytał starając się zamaskować zaskoczenie.
- Śpij dzisiaj u mnie. - Odezwał się mężczyzna tak ostro, że z prośby powstało polecenie.
- Och, gorzej się czujesz?
- Ja… Tak, właśnie to. Gorzej się czuję. - Odparł Snape starając się by jego glos nie stracił na pewności.
- No… w takim razie dobrze. - Odpowiedział Harry i ruszył przodem do lochów.
Leżeli każdy na swojej stronie łóżka. Potter ułożył się przy samej krawędzi odwrócony plecami do profesora. Poczuł nagle, że Snape odwraca się w jego stronę i nieco przysuwa. Nagłe uderzyło go uczucie deja vu, dlatego drgnął zaskoczony, gdy Snape się odezwał.
- Harry, mam do ciebie pytanie…
- Tak…? - Zapadła chwila ciszy.
- Czemu Florian był u ciebie w łóżku nagi i związany? - Wydusił w końcu z siebie Severus.
- Florian chyba wytłumaczył sytuację.
- No… Ale czemu był nagi i związany skoro podobno od razu rozpoznałeś, że to nie ja?
- Pamiętałem twoje ostrzeżenie, że on coś kombinuje. Nie podzielałem twoich obaw, jednak wziąłem je pod uwagę. Wtedy… Usłyszałem ruch na korytarzu. Udawałem że śpię, jednak chwyciłem różdżkę ukrytą pod poduszką. Czułem czyjąś obecność jednak czekałem. On stanął po drugiej stronie łóżka. Leżałem do niego tyłem. Zdjął szlafrok i wszedł do łóżka. To, że jest nagi poczułem dopiero, gdy się do mnie przysunął. Czułem twój zapach, jednak aura mi się nie zgadzała. Udawałem, że się nie zorientowałem i związałem go, by nie uciekł dopóki nie dowiem się, co się dzieje. To wszystko.
- A gdy on mówił o… wymianie spermy. I wzmocnieniu więzi. Czemu uważasz, że na pewno by się nie wzmocniła? W końcu doszłoby do pełnej wymiany.
- Żartujesz, prawda? Jak by to o mnie świadczyło, gdybym nie rozpoznał mojego towarzysza? Więź jest stworzona dla osób zakochanych. Źle by to o mnie świadczyło, gdybym nie zauważył różnicy. Zresztą seks to nie tylko wymiana płynów.
- Ja… no… Jakby to powiedzieć… Dla mnie zawsze był wymianą płynów i sposobem odstresowania… - wymamrotał cicho Snape. Harry drgnął zaskoczony. - Nie odwracaj się! - Warknął Severus chowając się za plecami chłopaka, gdy ten chciał odwrócić się w jego stronę.
- Cóż. Czyli nie zaznałeś prawdziwego seksu. Co najwyżej zwykłe pieprzenie. - Odparł ignorując protesty i odwracając się na drugi bok. Mistrz Eliksirów starał się szybko ukryć płonącą ze wstydu twarz. Gryfon szybko go objął a mężczyzna ukrył twarz w zgięciu szyi chłopaka.
- Ja… nie chcę rozpowiadać innym o naszej więzi… Ja….
- Tak…?
- KURWA, POTTER! NIE KAŻ MI TEGO MÓWIĆ! - Wrzasnął wściekły Mistrz Eliksirów, podrywając się do siadu i odwracając do niego tyłem.
- Panie profesorze, co za słownictwo! - Wyrwało się Harry'emu. Snape tylko łypnął na niego spode łba i walnął się na plecy obok niego, ukrywając twarz w dłoniach. Wymamrotał coś, jednak słowa zniekształciły zakrywające usta dłonie. - Może pan powtórzyć, profesorze? Nic nie zrozumiałem. - Mamrotanie powtórzyło się. - Nadal nie rozumiem… - powtórzył. Severus przewrócił się na bok.
-Boję się… - powiedział cichutko, jednak już całkowicie wyraźnie.
- Czego?
- Ja… Nie mam pojęcia, co robić… Jak powinienem reagować… Właściwie pierwszy raz jestem w takiej sytuacji…
- No wiem, raczej niecodziennie zawiązuje się magiczny związek. Ja też nie za bardzo wiem, co robić.
- Nie mówię o magicznym związku. Cholera! Od kiedy pamiętam jestem Śmierciożercą! Miałem jedynie jednonocne przygody, a w szkole nie byłem zbytnio popularny! Ludzie zazwyczaj mnie omijali szerokim łukiem!
- Ach, o to chodzi… - sapnął zaskoczony Harry, gdy dotarł do niego sens słów profesora. - Odrzuciłeś mnie przy Black'u automatycznie? Ze strachu?
- Tak. - Odpowiedział cichutko. Chłopak uśmiechnął się i zmusił nagłym szybkim ruchem, by mężczyzna przewrócił się na plecy. - Co ty wyrab…!? - Zaczął wykrzykiwać Mistrz Eliksirów, jednak Potter przerwał mu czule, delikatnie całując w usta. Następnie pocałował go już nieco bardziej zdecydowanie, jednak wciąż delikatnie i ostrożnie. Snape owinął ręce wokół szyi chłopaka i rozchylił usta, jednak wtedy Harry odsunął się przerywając pocałunek. - Zamierzasz wciąż się mnie wypierać? Nawet przed osobami, które wiedzą?
- Nie. Przed innymi zamierzam udawać, że jest jak dawniej, jednak jak ktoś zapyta wprost to nie zamierzam zaprzeczać
- Dobrze. - Odparł Harry i położył się obok. - Dobranoc.
- Jak to dobranoc? Ale ty… Po tym, co powiedziałem…
- Sądzę, że i tak się jeszcze mnie wyprzesz, tak ze dwa razy. I nie spieszy mi się do seksu. Mamy czas. - Odpowiedział Gryfon spokojnie z zamkniętymi oczami.
- Mówiłem już, że nie zamierzam się ciebie wypierać! - Warknął Severus. Harry powoli otworzył oczy i spojrzał na leżącego obok nauczyciela.
- Pożyjemy zobaczymy, panie profesorze… - powiedział cicho z niejakim smutkiem i znów zamknął oczy.
