Rozdział 16: Nieosiągalny

Greg zatrzasnął za sobą frontowe drzwi, marszcząc brwi na myśl w jakim absolutnym gównie się znalazł. Sprawca mu uciekł, Sherlock nie odpowiadał na smsy, a jego cholerna żona wpadła niczym burza na jego dziedziniec, machając papierami, krzycząc na niego i oskarżając go o śmieszne rzeczy, które nie były prawdą. Sam rozwód był wystarczająco zły i robiła wszystko, co w jej mocy, aby był jeszcze gorszy.

I był jeszcze pieprzony Mycroft Holmes.

Mężczyzna wszedł do biura, zaledwie dwadzieścia minut po tym, jak Sally Donovan wyrzuciła z niego jego byłą żonę, odbierając mu sprawy i zamiatając jego paskudną sytuację pod dywan. Po raz kolejny został oddalony niczym pokorny pies, nieważne że miał tytuł inspektora przed swoim nazwiskiem. Jak to się działo, że mężczyzna zawsze pojawiał się w najgorszych chwilach i rzucał mu w twarz swoją pozycją. To było irytujące.

Najgorsze jednak było to, że serce Grega zabiło mocniej, a pierś zacisnęła się na widok eleganckiego trzyczęściowego garnituru. Jak mógł być zauroczony tym mężczyzną? Przypuszczał, że znali się dość dobrze, z pewnością tak było, biorąc pod uwagę ich sześcioletnią znajomość. Mężczyzna pojawił się wkrótce po tym, jak Greg rozpoczął współpracę z jego młodszym bratem. Czasami spotykali się na herbacie w małej kawiarni, ale zawsze było to w sprawach biznesowych. Jeśli to nie była sprawa, którą się zajmował, to był to Sherlock. To zawsze był Sherlock.

Dlaczego więc był tak bardzo nim zauroczony?

Krzywiąc się, rzucił marynarkę na krzesło i wszedł do kuchni, by wyjąć piwo z lodówki. Otworzył je i wziął duży łyk, po czym udał się do salonu i opadł na kanapę. W telewizji leciał jakiś mecz piłki nożnej i pogłośnił odbiornik, próbując w ten sposób odwrócić swoją uwagę. Jego głowa opadła na kanapę. Westchnąwszy, zamknął oczy.

Może to był rozwód. Jego uczucia z tego powodu były bałaganem i stał się wrażliwy. Był z Christiną przez trzynaście lat, a przynajmniej przez połowę tego czasu był ślepy na jej zdrady. Coś takiego pozostawiało wyrwę w człowieku. I to sprawiło, że był zainteresowany emocjonalnie Mycroftem Holmesem.

Mycroft był nieosiągalny. Może to była połowa problemu. Greg uznawał, że myślał o mężczyźnie bardziej, niż powinien, w większej ilości sytuacji, niż fizycznie był z nim przez te wszystkie lata. Leastrade chwycił mocniej butelkę piwa, ustawiając ją na stoliku kawowym dopiero wtedy, gdy była pusta. Przesunął dłonią po coraz bardziej siwych włosach, wzdychając.

Mycroft w rzeczywistości nie wydawał się kimś, kto mógłby być w związku. Miał co prawda obrączkę na palcu, ale znajdowała się ona na jego prawej dłoni, a nie lewej. Mimo to, obrączka niekoniecznie musiała nieść ze sobą jakieś głębsze znaczenie. Greg wciąż nosił swoją, ignorować pytania lub ludzi, z którymi po prostu nie chciał mieć do czynienia. Możliwe, że było tak samo dla Mycrofta. Nie miała ona znaczenia.

Jego komórka zapiszczała, odciągając go od tych przemyśleń. Po przeczytaniu wiadomości, nic już go nie mogło rozproszyć.

Przepraszam za wcześniej. Wiem, że masz dużo na głowie. Gdyby nie była to sprawa o znaczeniu krajowym, to mogłoby to zaczekać – MH.

Greg oparł się chęci rzuceniem telefonem. To by nie pomogło. Westchnął, zasłaniając dłonią oczy i opierając się bokiem o kanapę wyciągnął się na niej. Wątpił, żeby zasnął dzisiaj w swoim łóżku. Wydawało mu się, że niemal w ogóle w nim nie bywał. Nie miało to sensu. Było dla niego za duże i częściej, niż lubił się do tego przyznawać, jego myśli błądziły na temat zajęcia się innym ciałem oprócz własnego. W szczególności ciałem tego mężczyzny.

Mycroft był nieosiągalny. Greg zakochał się w symbolu i sądził, że skończy się to bólem i rozczarowaniem. I nie mógł nic zrobić, by temu zapobiec.