Rozdział 23: Klub książki
— Gregory? Co czytasz?
Greg uniósł wzrok znad książki, którą miał w ręku, i spojrzał na wchodzącego właśnie do salonu Mycrofta. Młodszy mężczyzna siedział zaszyty w swoim gabinecie prawie trzy godziny po tym, jak musiał odebrać telefon i przerwać ich sesję przytulania. Lestrade włożył zakładkę między strony i odłożył powieść.
— Abarat — powiedział, zerkając na okładkę. Wzrok Mycrofta podążył za jego spojrzeniem. Brew polityka uniosła się.
— Interesujące… — powiedział Mycroft z rozbawionym wyrazem twarzy. Potem zauważył dużą stertę książek spoczywających na stoliku obok swojego partnera. Przechylił głowę, żeby lepiej widzieć ich tytuły. Stopniowo coraz bardziej bawiło go to, co widział. — „Szukając Alaski", „Harry Potter", „Redwall"… „Gwiezdny pył", „Hobbit"…?
— O, zamknij się, Myc. — Greg skrzywił się, krzyżując ramiona. — Czytam je razem z Abby, w porządku? Chciała, żebyśmy zaczęli coś w stylu Skype'owego Klubu Książki.
Abby była jedenastoletnią córką Grega, małym chochlikiem podobnym do ojca na wiele sposobów. Była trochę chłopczycą. Grała w prawdziwym zespole piłki nożnej od trzech lat, a w związku z umową dotyczącą wspólnej opieki nad nią przez Lestrade i jego byłą żonę spędzała u nich jedynie przez tydzień w miesiącu. Oczywiście, było to lepsze niż jeden weekend, ale nadal… Tak więc w obecnej sytuacji Abby zdecydowała, że powinna razem z ojcem założyć klub książki, gdzie będą omawiać przeczytaną powieść przez Skype'a.
— Rozumiem, ale… „Pamiętnik księżniczki"? — zapytał Mycroft, z uśmiechem podnosząc książkę leżącą na szczycie stosu. Odwrócił powieść, by pokazać starszemu mężczyźnie okładkę – jasny róż z błyszczącą koroną.
— Właściwie jest całkiem niezła. Możesz się uciszyć i iść czytać Szekspira i Dickensa oraz… tego kto napisał Boewulfa — powiedział obronnym tonem Greg.
Mycroft odłożył książkę na wcześniejsze miejsce i zaśmiał się, siadając na kanapie obok partnera.
— Nie musisz się denerwować, kochanie — westchnął, wciąż się uśmiechając, gdy objął Grega ramieniem . — To tylko zabawny wybór przedmiotu lektury. To wszystko.
— Sam jesteś zabawny.
— Och, daj spokój, Gregory, te książki sprawiają, że zachowujesz się dziecinnie.
— To dobre książki — podkreślił ponownie Greg, choć nie walczył, kiedy został zmuszony oprzeć się o bok Holmesa. Przycisnął policzek do ramienia Mycrofta i westchnął cicho.
— Przepraszam, kochanie. Moim zamiarem nie było obrażenie ciebie ani tym bardziej wyborów Abigail, jeśli chodzi o literaturę. Myślę, że to wspaniale, że wasza dwójka robi coś takiego. To dobry sposób na nawiązywanie więzi — powiedział uspokajająco Mycroft, przesuwając dłonią w górę i w dół po bicepsie Grega.
Po chwili Lestrade podniósł głowę i, pochyliwszy się, pocałował delikatnie młodszego mężczyznę. Gdy się rozdzielili, na jego twarzy widniał uśmiech.
— Przeprosiny zostały zaakceptowane — powiedział cicho, całując go ponownie, po czym wyprostował się i sięgnął po kopię Abarata, którą czytał. — Jeśli naprawdę nie masz nic przeciwko temu, to mogę ci poczytać na głos.
— Myślę, że spasuję, Gregory, ale dziękuję.
— Rozdział dwunasty — przeczytał Greg, ignorując swojego chłopaka z bezczelnym uśmiechem. — To była dziwna podróż dla Candy. Dla Johna Mischa również, jak podejrzewała.
— O, dobry Panie. Mam zamiar zrobić herbatę.
Mycroft wstał i szybkim krokiem wyszedł z pokoju. Greg roześmiał się i wykrzyczał głośno następne zdanie za oddalającym się mężczyzną.
