Rozdział 26: Gościnny opowiadacz

Stłumiony dźwięk zadowolenia sprawił, że Mycroft przestał przeniósł swój wzrok z telefonu na kochanka, którego głowa leżała na jego kolanach. Razem z Gregory'm siedzieli na kanapie – cóż, on siedział na kanapie, Gregory wylegiwał się – i inspektor uparł się, aby używać ud Mycrofta jako prowizorycznej poduszki.

Uśmiech pojawił się na obliczu młodszego mężczyzny. Przesunął dwoma smukłymi palcami po nosie Gregory'ego.

— Wygodnie? — Mycroft zapytał rozbawiony.

— Mmm — nadeszła pełna satysfakcji odpowiedź.

Mycroft zachichotał cicho, a następnie przesunął dłoń, by wsunąć palce we włosy inspektora, pieszczotliwie gładząc srebrno-czarne kosmyki, co zachęciło mężczyznę leżącego na jego kolanach do wydania głębokiego jęku przyjemności.

— Jeśli będziesz kontynuować, to… — Gregory zamilkł, ziewając potężnie. — …zasnę.

— W takim razie powinienem przestać ryzykować narażenie na szwank twojego harmonogramu snu — droczył się z nim Mycroft, przestając go głaskać.

— Mogę zacząć błagać, Myc. Wiesz, że to zrobię.

— Jakie to kuszące…

Dłoń Mycrofta zawisła w powietrzu, gdy Gregory odwrócił głowę, by na niego spojrzeć. Miał zmarszczone brwi, a w ciemnych oczach widniała tak ogromna żałość, że wyglądał jakby był przynajmniej o czterdzieści lat starszy. Oczywiście nie pomogło również to, że dolna warga Gregory'ego wysunęła się nieco do przodu, tworząc niezaprzeczalnie najbardziej żałosny dąs, jaki Mycroft kiedykolwiek widział (a wiele to mówiło, gdy jego młodszym bratem był Sherlock Holmes, alias rozdrażnione dziecko).

— Naprawdę, Gregory… — westchnął, wznawiając swoje metodyczne głaskanie.

Jego druga połówka wydawało się niezmiernie zadowolona z siebie, co znalazło odbicie się w sposobie, w jaki jej nic niepotrafiące ukryć oblicze przybrało minę, która jednoznacznie wyrażała triumf.

Powstrzymując się od komentarza, Mycroft powiedział:

— Lubię, gdy masz włosy tej długości.

— Serio? — zapytał Gregory, wracając do poprzedniej pozycji, z policzkiem wygodnie przyciśniętym do jego ud.

— Naprawdę. Proszę o ponowne rozważanie daty comiesięcznego strzyżenia i pozwolenie mi na podziwianie tych wspaniałych srebrnych pasm przez kolejny tydzień.

Tym razem to Gregory się zaśmiał.

— Chryste. Gdzie byłeś, kiedy zacząłem siwieć, gdy miałem trzydzieści lat? Chciałbym to wtedy usłyszeć.

Palce Mycrofta znajdowały się teraz na czubku głowy partnera, prosto nad kępką czarnych włosów, które jeszcze nie straciły pigmentu. Przesuwał dłonią po tym obszarze przez minutę, a następnie przeniósł ją na do skroń, która była odsłonięta. Tutaj użył wypielęgnowanego paznokcia, aby podrapać bokobrody Gregory'ego.

— Moje najszczersze przeprosiny za to, że nie znalazłem cię wcześniej, kochanie, ale uwierz mi, gdy obiecuję, że w pełni zamierzam ciągłe mówić ci bezgraniczną ilość bezwstydnych pochlebstw, jakie uważam za stosowne — odpowiedział w końcu, jak zawsze elokwentny.

Niestety, jego wyszukana obietnica nigdy nie została usłyszana, a miękkie chrapanie bardzo szybko uświadomiło Mycrofta, że Gregory – jak go uprzedził – zasnął. Niemniej jednak głaskanie włosów starszego mężczyzny pozostało kontynuowane płynnie i z pełnym wdziękiem, nawet wtedy, gdy chwilę później uwaga Mycrofta ostatecznie powróciła na komórkę.