Rozdział 36: Absencja

To już był trzeci raz, kiedy przerwano im wspólny czas w ciągu dwóch ostatnich godzin. Greg siedział sam na kanapie, z spauzowanym filmem, wzdychając, gdy Mycroft odsunął się i zaszył się po raz czwarty w pokoju obok z komórką. Lestrade westchnął, pocierając twarz z irytacją. Obaj poświęcali mnóstwo czasu na pracę i wiedzieli o tym, na długo przed nawiązaniem związku, ale było to ich pierwszy wspólny wieczór i noc od ponad tygodnia, a polityk rozmawiał przez telefon.

Noga Grega podskakiwała w górę i w dół, aż w końcu, pod dwudziestu minutach, Mycroft wrócił do pokoju. Miał zamyślony wyraz twarzy, przybierając dokładnie maskę będącą obrazem brytyjskiego rządu. Greg zmarszczył brwi i poszedł do kuchni.

— Idę spać — powiedział bez wyjaśniania, niosąc puste kubki po herbacie do wypłukania. Mycroft uniósł brew i westchnął.

— Gregory, film wciąż trwa — powiedział, krzyżując ramiona i obserwując swojego partnera z drugiego końca pokoju.

— Zapomnij o tym. To głupi, beznadziejny film, a ty masz wyraźnie wiele rzeczy do zrobienia.

Świetnie, warczał na mężczyznę. Teraz był coraz bardziej zirytowany swoim zachowaniem niż Mycroftem.

— Dobry Panie, Gregory, musiałem odebrać telefon. Wiesz, że zignorowałbym połączenie, gdybym mógł.

Irytacja rozbrzmiała również w głosie Mycrofta. Greg czuł, że uznał, że nie może się powstrzymać.

— Jasne, ale nie widziałem cię… Wiesz co, zapomnij. Idę spać, żebyś mógł zarządzać całym, kurwa, krajem.

Odłożył kubek nieco mocniej niż planował i pomaszerował do ich sypialni.

— Przestań zachowywać się dziecinnie, Gregory — powiedział ostro Mycroft.

Greg zamarł w połowie schodów. W końcu odwrócił się do młodszego mężczyzny, który patrzył na niego z irytacją.

— Poważnie?! — krzyknął.

Kręcąc głową, wspiął się po schodach, wszedł do łazienki i zatrzasnął za sobą drzwi. Wpatrywał się tam we wszystko ze złością, bo nagle wszystko go wkurzało, Greg włączył prysznic i zaczął ściągać ubrania. Rzucił je na jeden stos i oparł się o zlew, spoglądając na swoje odbicie w lustrze. Z roztargnieniem złapał szczoteczkę do zębów i zaczął ją podgryzać. Kiedy tylko zauważył, co zrobił, wyciągnął ją z ust i odłożył ze stuknięciem. Z jękiem obrócił się, by wejść pod prysznic.

Był tak skupiony na gorącej wodzie spadającej na niego, że nie zauważył otwarcia drzwi do łazienki. Przechylając głowę, pozwolił wodzie rozpryskiwać się na jego twarzy, zaciskając powieki. Potem wokół jego talii owinęły się smukłe ramiona, co spowodowało, że podskoczył z zaskoczenia. Odwracając się, spojrzał na bardzo nagie ciało swojego partnera, który najwyraźniej się wślizgnął do środka i postanowił dołączyć do niego pod prysznicem.

— Przepraszam — powiedział po chwili Greg, przerywając ciszę.

Mycroft oparł brodę na jego opalonym ramieniu i odwrócił się, by pocałować go w policzek.

— Ja również — mruknął Mycroft, ocierając się swoim nosem o wilgotną skórę Grega. — Sądzę, że wybraliśmy zły czas, na to, aby wspólnie rzucić palenie.

Greg mógł się jedynie roześmiać. Może był to okropny pomysł, że starali się zrezygnować z palenia w tym samym czasie. Obaj przechodzili przez objawy absencji, przez co ich emocje były bardzo gwałtowne. Normalnie rzadko się kłócili. Zdecydowanie był to brak nikotyny w ich organizmach.

— Dlaczego postanowiliśmy zrobić to ponownie? — zapytał, unosząc z zaciekawieniem brew.

Obrócił się w ramionach Mycrofta, tak że stali do siebie twarzą w twarz z przyciśniętymi klatkami piersiowymi. Greg spojrzał z czułością na swojego kochanka.

— Ponieważ jest to dla naszego zdrowia — odpowiedział Mycroft, powtarzając słowa, które kilka tygodni temu wypowiedział inspektor.

Wgapiając się na niego, Greg wyciągnął rękę i uderzył go, bez użycia większej siły.

— Przestań ze mnie kpić — westchnął.

Mycroft potrząsnął głową i pochylił się, by delikatnie pocałować mężczyznę. Pocałunek zaczął się od delikatnego akcentu, ale po chwili stał się bardziej namiętny. Obaj nucili, chwytając śliskiej skóry partnera.

— Skupmy się na znacznie przyjemniejszych rzeczach — szepnął Mycroft w usta Grega.

Lestrade przytaknął, delikatnie gryząc dolną wargę młodszego mężczyzny.

— Świetny pomysł, Myc.

I w ten sposób mieli wspaniały prysznic, a potem jeszcze cudowniejszy wieczór w łóżku.