Rozdział 37: Zalotne pływanie

Było słonecznie, ciepło i cudownie, idealne miejsce na spędzenie całego dnia. Greg dobrze się bawił razem z Mycroftem w Mediolanie. Czy istniał lepszy sposób, by spędzić swój miesiąc miodowy?

Obecnie leżał rozciągnięty na łodzi, która kołysała się leniwie na wodzie. Mycroft siedział z jedną ręką oparta o burtę, z książką na kolanach i otwartym parasolem za plecami. Jego biedny partner – już nie tylko partner, ale teraz mąż – dostawał tak łatwo oparzeń słonecznych, że nie mógł opalać się bez ochrony. Jego klatka piersiowa i stopy były nagie, ale nadal miał na sobie ładne czarne spodnie. Z drugiej strony Greg nosił jedynie kąpielówki i okulary słoneczne. Westchnął i uśmiechnął się szeroko, zerkając na drugiego mężczyznę.

— Co czytasz? — zapytał beztrosko, wyciągając szyję i spoglądając na młodszego mężczyznę.

— Mmmm? — Mycroft uniósł wzrok znad swojej książki. — Och, to stara włoska powieść. Bajki i tym podobne. Znajdowała się w naszym apartamencie.

— Założę się, że mógłbym zapewnić ci coś znacznie ciekawszego do zrobienia… — powiedział starszy mężczyzna, pochylając się do przodu.

Już dawno przestał się zastanawiać, skąd Mycroft potrafił robić pewne rzeczy, takie jak na przykład płynnie czytać po włosku. Jego mąż był po prostu genialny i wspaniały…

— Tak sądzisz? — zapytał Mycroft. Zaznaczył miejsce, w którym skończył, i zamknął książkę.

— O tak. Weź na przykład te usta. — Skinął głową, wskazując na swoje wargi. Mycroft uniósł brew.

— Twoje usta, Gregory? — zapytał, uśmiechając się.

— Naturalnie. Mogę cię tak dobrze pocałować, że zapomnisz o włoskich bajkach. O wszystkim innym.

— Jesteś taki pewny siebie. Może powinieneś to udowodnić — powiedział jedwabistym tonem Mycroft, prostując się nieco.

Spojrzał na męża z wyzywającym, bezczelnym wyrazem twarzy. Stojąc, Greg zrobił kilka ostrożnych kroków, zamykając przestrzeń między nimi. Nigdy nie wycofywał się z wyzwania, szczególnie gdy dotyczyło to czegoś intymnego z Mycroftem. Spojrzał na męża, zanim pochylił się.

Mycroft przekrzywił głowę, jakby chciał spotkać usta mężczyzny, praktycznie mrugając do niego, ale uśmieszek, który wcześniej widniał na jego wargach, stał się jeszcze szerszy, gdy odchylił się w bok. Greg kontynuował ruch. Jego brązowe oczy otworzyły się szeroko z zaskoczenia, gdy stracił równowagę. Krzyknął, a następną rzeczą, którą wiedział było to, że znajdował się w wodzie. Machając nogami, wynurzył się na powierzchnię i odwrócił się w stronę łodzi. Mycroft, wciąż na pokładzie, śmiał się, pochylając się do swojej wcześniejszej pozycji. Greg wypluł wodę i wydął wargi.

— To nie było fajne, Myc — powiedział, sięgając dłonią w górę, by chwycić krawędź łodzi. Mycroft spojrzał na niego. Jego oczy błyszczały rozbawieniem i miłością.

— Och biedaczysko — gruchał młodszy mężczyzna, zupełnie bez żadnej szczerości. Greg wystawił na niego język. Na pewno nie było mu ani odrobinę przykro.

— Jestem. Teraz muszę być rozpieszczany. Mogłem się utopić.

Greg udawał, że płacze dramatycznie, odrzucając głowę do tyłu, wpatrując się w niebo. Mycroft potrząsnął głową i przewrócił oczami na histerię inspektora. Pochylając się lekko, wyciągnął szczupłą dłoń i położył ją na policzku Grega, gładząc kciukiem mokrą, ucałowaną przez słońce skórę.

— Och, mój mężu — powiedział teraz Mycroft z większą troską. Znów się uśmiechał. — Dlaczego teraz nie pokażesz mi swoich umiejętności?

Mycroft pochylił się jeszcze bardziej, a Greg uniósł się lekko. Ich usta złączyły się w delikatnym, wypełnionym emocjami pocałunku. Mycroft przesunął palcami po wilgotnych, srebrzystych włosach Grega, przechylając głowę, aby pogłębić pocałunek. Sięgając drugą dłonią, Greg chwycił kark młodszego mężczyzny, aby utrzymać go w miejscu. Pocałunek stał się spokojniejszy, a Lestrade uśmiechnął się naprzeciwko ust męża. Mycroft wyczuł, że coś się zmieniło, a w jego głowie rozległ się alarm. Zanim jednak zdążył zareagować, inspektor, uśmiechając się promiennie, odsunął się, pociągając go do przodu.

Rozległ się kolejny głośny krzyk, a potem plusk, gdy Mycroft Holmes został wyciągnięty z łodzi i wpadł do wody. Zemsta była cudowna, bez względu na konsekwencje, które z pewnością nadejdą.