Rozdział 42: Seks przez telefon

Przyjdź dziś wieczorem do mnie. Minęło zbyt dużo czasu, od kiedy daliśmy się ponieść naszym pragnieniom."

Te słowa odbijały się echem w głowie Grega. Jak miał skoncentrować się na swojej pracy, skoro Mycroft zaprosił go w ten sposób? Jęknął. Jego nogi drgały nerwowo niemal przez cały czas, kiedy wpatrywał się w leżące przed nim dokumenty, z których nie przeczytał nawet zdania.

Mycroft wyjechał z kraju na prawie cały miesiąc, doprowadzając tym inspektora niemal do obłędu. To był najdłuższy okres, kiedy byli od siebie oddzieleni, odkąd zaczęli się oficjalnie spotykać. Strasznie za nim tęsknił, chociaż rozmawiali przez telefon przynajmniej co drugą noc, ale to nie było to samo. Dlatego też był pewien, że dziś wieczorem po zjedzeniu kolacji, wcale nie będą spać. Szczerze mówiąc, wspólna kolacja była ostatnią rzeczą, na której mu zależało. Greg siedział tam, w swoim biurze, gryząc czubek długopisu, starając się zignorować erekcję, która pojawiła się, kiedy wciąż myślał o tym, co będzie robił wspólnie z Mycroftem dzisiejszego wieczoru.

Nie… nie mógł czekać do nocy. Niestety nie było mowy, żeby wyszedł z biura i odwiedził swojego kochanka. Sally złapała paskudnego wirusa i nie była w stanie przyjść do pracy, więc był pogrzebany pod swoimi obowiązkami jak i jej. Utknął przy biurku, aż w końcu będzie mógł odejść późnym wieczorem. Wzdychając, wstał i podszedł, by zamknąć żaluzje oraz drzwi do swojego biura, wpadając na pewien pomysł. Kiedy usiadł, chwycił komórkę i wysłał wiadomość.

Co masz teraz na sobie? – GL

Oparł się o oparcie krzesła z rozsuniętymi nogami, czekając na odpowiedź. Jego wolna ręka spoczywała na brzuchu, gdzie z roztargnieniem bawił się guzikiem od spodni.

Garnitur, Gregory. Czemu pytasz? – MH

Nie mogę się doczekać wieczoru. Pragnę cię. Zadzwonisz? – GL

Jestem na spotkaniu – MH

Greg prychnął i będąc bezwstydnym, zrobił zdjęcie swojego odzianego krocza i jego oczywistej erekcji.

To twoja wina. Pomóż mi się tym zająć. Proszę. – GL

Uśmiechnął się triumfalnie, gdy po chwili jego telefon zaczął dzwonić z imieniem swojego partnera wyświetlającym się na ekranie. Podniósł komórkę do ucha, jednocześnie rozpinając guzik w swoich spodniach.

— Cieszę się, że zadzwoniłeś — szepnął głębokim tonem, zanim Mycroft przemówił. Po drugiej stronie linii były słyszalne małe, ciężkie oddechy.

— Drogi Panie, Gregory — powiedział Mycroft swoim normalnym, jedwabistym głosem. — Wygląda na to, że masz spory problem.

—Mmm. To prawda. Pomożesz mi z tym? — poprosił błagalnie.

— Czy prosisz mnie o seks przez telefon, kochanie? — odpowiedział pytaniem, chociaż Mycroft obniżył swój głos w ten niebezpieczny, seksowny sposób, który dowodził tego, że mimo wszystkiego, zamierzał mu pomóc.

— Tak — westchnął Greg. — Rozpiąłem rozporek.

— Dotknij się — rozkazał Mycroft, a Greg chętnie wykonał polecenie.

Westchnął, obejmując członka dłonią, poruszając nią powolnymi, niewielkimi ruchami. Opuścił głowę, opierając się o oparcie krzesła, będąc bardzo zachęcany przez jedwabiste słowa na drugiej linii.

Mycroft zaczął opisywać bardzo niestosowne rzeczy, które podsycało gorące podniecenie Grega, które odczuwał głęboko we wnętrznościach. Zaczął cicho dyszeć, głaszcząc się i drażniąc, gdy wyobrażał sobie, jak jego ręka zostanie dziś wieczorem zastąpiona przez dłoń partnera.

— Jesteś blisko — mruknął Mycroft po paru minutach.

Greg wstrzymał oddech, a jego tempo poruszania dłonią straciło rytm, zanim spróbował odzyskać kontrolę.

— Tak — westchnął, przygryzając wargę.

— Dojdź dla mnie, Gregory.

Greg otworzył szeroko oczy i puścił telefon, umieszczając go między uchem a ramieniem. Wolną teraz ręką, pośpiesznie chwycił mały stos serwetek, które przyniósł ze sobą z kawiarni, przewracając przy tym pusty kubek i zrzucając niektóre dokumenty na podłogę. Usłyszenie, jak Mycroft wypowiada te słowa, doprowadziło go niemal do finału i ledwie przyciągnął do siebie serwetki, gdy pochłonął go orgazm. Jęknął cicho, drżąc i dysząc ciężko. Przełknął głośno, gdy opary euforii schodziło z niego. Spoglądając w dół, z dumą zauważył, że żaden ślad jego rozkoszy nie trafił na jego ubranie, więc nikt nie będzie wiedział, co robił w zaciszu swojego biura.

—Mmmmm, Myc — westchnął, rozluźniając się. Mycroft zaśmiał się cicho.

— Do zobaczenia wieczorem, Gregory.

Rozległo się kliknięcie oznaczające koniec połączenia, zanim któryś z nich się pożegnał, ale nie przeszkadzało to Gregowi. Odłożył komórkę na biurko, zamykając ponownie oczy i opadając na krzesło z największym uśmiechem na twarzy.

— Nie mogę się doczekać — mruknął do siebie, czując się już o wiele lepiej.