Rozdział 44: Nie wstydź się
Mycroft zawsze spał w piżamie. To nie było nic niezwykłego. Greg znał wielu ludzi, którzy spali w piżamie. Po prostu nie był jednym z nich. Co najwyżej spał w spodniach od piżamy, choć dość często spał nago. Tak było mu po prostu wygodniej. Zatem życie z partnerem, który był zdecydowanie przeciwny temu, było interesującą adaptacją do tego.
Kiedy Mycroft się przebierał, to nigdy nie zrobił tego przed Gregiem. Zawsze albo chodził do łazienki dołączonej do ich sypialni, albo stawał za japońskim parawanem, który stał w kącie pokoju. Mycroft Holmes był oczywiście człowiekiem swoich przyzwyczajeń, więc inspektor nic na początku nie powiedział. Ale ich dwójka była zaangażowana seksualnie, więc to nie było tak, jakby nie widział nago młodszego mężczyzny. Nawet po ich aktach seksualnych Mycroft z trudem zatrzymywał się, by z nim się poprzytulać, zanim nie wszedł do łazienki i nie ubrał się.
Wreszcie, pewnej nocy, gdy leżał w łóżku w rozkosznej mgiełce po przeżyciu orgazmu, nie mógł się powstrzymać przed poruszeniem tego tematu. Patrzył ospale, jak Mycroft wstaje z łóżka i zaczyna iść w stronę łazienki.
— Dlaczego nigdy nie zostajesz? — zawołał za nim cicho, powodując, że polityk zawahał się i zerknął na niego przez ramię.
Greg oczywiście nie przejmował się tą sytuacją. Nic w tym go nie uraziło ani nie sprawiło, że pomyślał, że między nimi istnieje jakiś problem. Był po prostu autentycznie zdezorientowany.
— Przepraszam, Gregory. Mam nadzieję, że nie jesteś obrażony, ponieważ nie taka była moja intencja — powiedział Mycroft, zamiast odpowiedzieć na pytanie.
Obrócił się nieco w stronę łóżka i przytulił swoje ubrania bliżej do ciała.
— Nie przepraszaj, Myc. — Uśmiechnął się, podpierając się na ramionach i potrząsając głową. — Jestem po prostu ciekawy.
— Nie jestem przyzwyczajony do bycia nagim dłużej niż to konieczne.
W tej wypowiedzi rozbrzmiało pewne wahanie, co sprawiło, że Greg chciał odkryć, co za tym stoi. Nigdy tak naprawdę nie widział, żeby Mycroft czuł się w jakieś sprawie nieswojo, a jednak tak było w tej chwili. Greg wyciągnął rękę.
— Chodź tutaj — poprosił czule. Jasnoniebieskie oczy skupiły się na oferowanej dłoni, ale Mycroft się nie poruszył. Greg pomachał palcami. — Proszę?
Zajęło to chwilę, ale Mycroft w końcu się zgodził i podszedł do niego. Wszedł na łóżko, zajmując na nim miejsce i kładąc swoje ubrania niedaleko na podłodze. Uśmiechając się, Greg uniósł rękę, by pociągnął go bliżej i owinąć swoje ramiona wokół młodszego mężczyzny. Pocałował delikatnie czoło Mycrofta, biorąc głęboki oddech.
— Przytulanki po seksie są jednymi z najlepszych rodzajów przytuleń — wymamrotał przy skórze Mycrofta. — Powinieneś kiedyś spróbować.
— Powinienem? — zapytał Mycroft, jego ton sugerował pytanie, ale Greg nie musiał tego widzieć, aby wiedzieć, że się uśmiechał.
Jednak ciało starszego z braci Holmes było mniej napięte niż wcześniej, dlatego uznał to za zwycięstwo. Greg pochylił głowę na bok, powoli przesuwając dłonią po plecach partnera i pocałował go w blade ramię. Westchnął cicho, zanim jego wzrok nie przyciągnęło coś, czego wcześniej tak naprawdę nie zauważył. Ramiona, szyja i plecy Mycrofta były pokryte piegami. Patrzył na nie, mrugając, całkowicie zafascynowany.
— Jak… jak nigdy wcześniej tego nie zauważyłem? — Wyszeptał, podnosząc rękę, by prześledzić szeroką gamę plam biegnących po skórze partnera. Mycroft natychmiast zesztywniał przeciwko niemu i próbował się odsunąć. Greg zmarszczył brwi. — Myc?
Lestrade próbował spojrzeć na twarz swojego kochanka, ale wydawało, że Mycroft unikał tego za wszelką cenę. Dlaczego najbardziej pewny siebie człowiek w całej Anglii unikał jego wzroku? Poruszył się, zmieniając pozycję i kładąc dłoń pod brodę kochanka, aby unieść mu głowę, by mogli na siebie spojrzeć. Policzki Mycrofta były zarumienione. Czyżby był zawstydzony?
— Myc, o co chodzi? To tylko piegi, kochanie. Sam mam kilka.
— Właśnie o to chodzi, Gregory. Masz kilka. Ich ilość na mnie jest absurdalna.
Mycroft zirytowany, usiadł, odwracając się, by ukryć swoje oblicze przed Gregiem. Starszy mężczyzna tylko wpatrywał się w jego plecy, znów podziwiając omawiane piegi i zgarbione ramiona Mycrofta. To było naprawdę zaskakujące, jak niepewny był swojego ciała. Greg nigdy w życiu nie znał bardziej seksownego mężczyzny. Dlatego też, przesuwając się, również usiadł i objął kochanka, opierając brodę na jego ramieniu.
— Z pewnością nie są absurdalne — odparł. — Są cudowne. Tak jak i ty, Mycroft. Kocham je.
Mycroft prychnął, przewracając oczami. Uśmiechając się, Greg zaczął delikatnie całować go w ramię.
— Co robisz? — zapytał cicho Mycroft.
— To oczywiste, całuję twoje piegi — powiedział, a w powietrzu rozbrzmiewało niewypowiedziane „głupku". — Mówiłem ci, że je kocham. I chcę spędzić resztę życia, całując je, więc teraz zaczynam. Nie wstydź się, Myc. Nie ma potrzeby.
Powoli Mycroft znowu się rozluźnił. Pocałunki pomogły. Wreszcie zadał pytanie, które sprawiło, że serce Grega zaśpiewało z radości.
— Czy… chciałbyś dołączyć do mnie pod prysznicem, Gregory?
Nigdy nie wzięli razem prysznica. Greg fantazjował na ten temat od wieków.
— Boże, tak — westchnął, niecierpliwie wstając z łóżka i idąc za młodszym mężczyzną do łazienki.
