Rozdział 50: Pierwszy raz

Mycroft był świadomy mechaniki stosunku płciowego. Był geniuszem, oczywiste było, że był tego świadomy. Posiadając tę wiedzę, ani razy nie miał gorączkowego pragnienia uczestniczenia w takiej działalności. Nawet na uniwersytecie, gdzie większość jego rówieśników w końcu eksperymentowała ze sobą, nie uczestniczył w tych praktykach. W każdym razie nikt nie ustawiał się przed jego drzwiami, by spróbować tego z nim.

To było coś, z czego był całkowicie zadowolony. Nie spieszył się, by wić się spocony i dyszący wokół innej osoby. Ludzie byli okropni. Wolał swoje ciche życie za kulisami, naginając rzeczy, by były takie, jak powinny. Ale to było, zanim w jego życiu pojawił się inspektor Gregory Lestrade.

Dzięki starciom z wyjątkowo odurzonym młodszym bratem Mycrofta, Gregory Lestrade został uwikłany w sprawy panów Holmes. Na początku było to irytujące, frustrujące i niepokojące, gdy chodziło o związek między nim a Sherlockiem. Ich relacja była jednak ściśle biznesowa, a starszy mężczyzna najwyraźniej przede wszystkim odgrywał rolę ojca w życiu Sherlocka. Poza tym, kiedy mężczyzna stał się główną przyczyną, dla której Sherlock rzucił narkotyki, Mycroft zdał sobie sprawę, że nie był to zwykły stróż prawa.

To, co było zainteresowaniem, przerodziło się w znacznie coś więcej. Może nie zdawał sobie wówczas z tego sprawy, ale jak się okazało, zakochał się w tym człowieku. Z biegiem lat, gdy ich spotkania stawały się coraz bardziej regularne, wydawało się, że tamte uczucia powróciły równie szybko i mocno. Mycroft znalazł się w sytuacji, w której nie wyobrażał sobie, żeby kiedykolwiek mógł się znaleźć. Najpierw w przenośni, a następnie dosłownie.

Zaangażowali się w intymny sposób, pocałunki zmieniły się w dotknięcia, które przeistoczyły się w ręce wędrujące pod bieliznę, a następnie na litość Boską, nastąpiło ocieranie się o siebie. To był absurdalnie pierwotny czyn, który sprawiał, że logiczna część mózgu Mycrofta chciała zmarszczyć swój wyjątkowo spiczasty nos, ale iskra ciepła, która przeszywała jego wnętrzności, gdy kołysał biodrami na udzie Gregory'ego, wyłączyła tę część mózgu. To nie był pierwszy raz, kiedy znaleźli się w takiej pozycji, a kiedy Mycroft odchylił głowę do tyłu z ustami Grega na swojej szyi, w końcu dotarło do niego zrozumienie .

Chciał tego. Był na to gotowy.

Wyciągnął rękę, chwytając srebrzyste włosy i odciągając starszego mężczyzna, który spojrzał na niego z lekkim zmieszaniem i pełnym pożądaniem. Człowiek, który bardzo się o niego troszczył, który nie naciskał, by pójść dalej, niż Mycroft czuł się wygodnie. Mężczyzna, w którym zakochał się o wiele bardziej, niż kiedykolwiek się spodziewał. Przełykając ślinę, oblizał wargi i zbliżył je do policzka Grega.

— Jestem gotowy — powiedział, a jego zwykle jedwabisty głos był ochrypły.

Patrzył, jak brązowe oczy stają się ciemniejsze, niemal czarne w odpowiedzi. Greg chwycił go pewniej w talii.

— Jesteś pewien? — W odpowiedzi zadał to bardzo ważne pytanie.

Mycroft zadrżał. Głos mężczyzny był normalnie dość szorstki, ale teraz gdy brzmiał tak głęboko, sprawiało, że sam ton inspektora był wystarczająco seksowny. Pokiwał głową.

— Tak, Gregory. Proszę.

Mycroft czuł ciepło na policzkach. Zarumienił się z mieszaniny podniecenia i zażenowania. Oto on, praktycznie błagający jak dziewica, którą jak przypuszczał, technicznie był. Oczywiście nie było to tak dramatyczne, ale wciąż wydawało się śmieszne.

Po tym dotknięcia stały się o wiele bardziej celowe. Lubrykant i prezerwatywy zostały wyciągnięte i wkrótce obaj zrzucili całą swoją odzież. Greg działał powoli, przygotowując go właściwie palcami. To było jak tortury, a Mycroft praktycznie wił się. Chciał, potrzebował więcej. Zaczynał się niecierpliwić, ale jego kochanek działał powoli. Oczywiście było to logiczne. Ale mózg Mycrofta zaczął wyrzucać całą logikę przez okno. Chciał tylko czuć.

W końcu, po czymś, co wydawało się wiecznością, Greg wyjął z niego palce i zaczął rozpakowywać prezerwatywy i otwierać lubrykant. Jednak zamiast wspinać się na niego, lub przewrócić kochanka na brzuch, jak oczekiwał tego Mycroft, Lestrade chwycił go za rękę i pociągnął go, aby usiadł mu na kolanach. Mycroft z zaciekawieniem mrugnął, patrząc na starszego mężczyznę.

— W ten sposób możesz kontrolować nasze tempo. Będzie ci łatwiej — powiedział, wyjaśniając. Pochylił się, by chwycić blady obojczyk Mycrofta.

Ach, to miało sens. Mycroft podniósł się na kolana i oblizał nerwowo usta, gdy Greg pod nim ustawił się w odpowiedniej pozycji.

— Pamiętaj, tylko żeby się zrelaksować. — Znów usłyszał miękki, głęboki głos Grega. — Zrób to powoli. Trzymam cię.

Mycroft odetchnął, zamykając na chwilę oczy, czując jak główka penisa partnera, znów się o niego ociera. Złapał opalone ramiona Grega, biorąc głęboki wdech, a potem opuścił się. Natychmiast przeszył go ból, powodując, że wciągnął powietrze i wbił wypielęgnowane paznokcie w ciało kochanka, które ściskał. Zrelaksuj się, powiedział sobie. Musiał się zrelaksować. Serce waliło mu jak młotem, a mimowolny jęk uciekł mu, ale zmusił się do rozluźnienia, a potem do kontynuacji. Wciąż bolało i ponownie zaskomlał, ale w końcu zabrał Grega w całości.

Starszy mężczyzna objął jego policzki i pocałował go delikatnie, pomagając mu oderwać myśli od bólu. Mycroft usiadł, próbując się przyzwyczaić do dziwnego uczucie w swoim wnętrzu. To było bolesne, ale też… miłe. Z pewnością była to dziwna kombinacja. Całowali się i pieścili, a wszystko było tak cudowne, że zaczął zapominać o bólu, gdy powróciło podniecenie. A także gdy w końcu poruszył się.

Tempo było powolne i nierówne. Bez wątpienia był to niechlujny występ, ale Greg nie przejął kontroli. Zamiast tego wywoływał najsłodsze jęki, gdy jego ręce spoczęły na talii Mycrofta, poruszając się wraz z nimi, aby umożliwić kochankowi kontynuowanie ruchu. Mycroft drżał, pot zaczął ściekać mu po szyi, ale nie zwracał na to uwagi. Przyśpieszył, biodra kołysały się chętniej, gdy ból praktycznie już nie istniał, całkowicie rozkoszując się przyjemnością. Jego cienkie wargi rozchyliły się, kiedy dyszał, za zaciśniętymi powiekami. Obaj zaczęli się poruszać płynniej.

Jego oczy otworzyły się gwałtownie, gdy błyskawica przyjemności przeszyła jego wnętrzności, gorąca wibracja rosnąca w nim. Mimowolnie krzyknął. To było coś, czego nigdy wcześniej nie doświadczył. Uczucie to powtarzało się za każdym razem, gdy Greg się w niego wciskał. Pochylił się do przodu i schował twarz w zgięciu szyi partnera, aby stłumić swoje jęki. Stawał się krępująco głośny. To musiało być uczucie wynikające ze stymulacji prostaty. Chciał, żeby się to nie skończyło.

Ruchy stawały się coraz bardziej zdesperowane, bardziej zwierzęce. Mycroft nawet gryzł i ssał skórę na ramieniu Grega. Dwaj mężczyźni wyginali się i jęczeli wspólnie. W końcu nagromadzenie przyjemności stało się zbyt duże i kiedy Lestrade owinął rękę wokół jego erekcji, wiedział, że to już koniec. Drżąc, Mycroft zamarł, gdy jego orgazm przeszył go, rozlewając lepką wilgoć między ich ciała. Greg krzyknął i jęknął, chwilę po tym, jak jego własny orgazm przybył chwilę później. Razem siedzieli, dysząc i drżąc, przechodząc wstrząsy wtórne spowodowane przeżytą przyjemnością, aż spojrzeli sobie w oczy.

Mycroft pochylił się i znów zaczęli się całować. Było to pełne emocji i intensywności, ale też mniej pilne. W tym pocałunku powiedzieli sobie więcej, niż mogliby to wyrazić za pomocą słów. Uścisnął mocno Grega, zanim w końcu odsunęli się, po czym położyli się koło siebie.

Gdy tak leżeli, Mycroft myślał o tym, że będzie musiał wstać i wziąć prysznic. Nie było mowy, żeby zasnął z całym nasieniem na sobie. Ale na razie pozwolił, by ten moment był oddalony w czasie. To była błoga chwila, gdzie całowali się, głaskali, rozkoszując się pięknem tego, co zrobili.

Mycroft nigdy nie wierzył, że seks był czymś więcej niż pierwotnym aktem i częściowo dlatego nigdy nie był nim zainteresowany. Jak bardzo się mylił. Chętnie przyznałby się do tego (nawet jeśli nigdy wcześniej tego nie robił). Podczas gdy poprzednio unosił brew, patrząc na tych, którzy zdawali się skupiać na tym akcie, teraz ich rozumiał. Zastanawiał się, kiedy odzyskają siły, by móc to zrobić ponownie.

Podejrzewał, że częściowo miało to związek z tym, że Greg był cudownym mężczyzną. Ten człowiek… Cóż, Mycroft nie sądził, że kiedykolwiek będzie miał go dość. Nigdy nie chciałby zakończyć relacji między nimi. Pragnął go w sposób, którego nie czuł do nikogo ani niczego i było to idealne.